Warszawa
12.10.2018r. nr 37/18
|
W Polfie Warszawa S.A.
|
Walentynki i kulig
Doliną Białej Wisełki 14 – 17 luty 2019 r.
Do zimy i Walentynek
jeszcze trochę czasu, ale już myślimy o
tym, co ciekawego możemy zaoferować w tym czasie naszym członkom NSZZ
Solidarność Polfa Warszawa S.A. Poza tym, chcąc zorganizować wyjazd w tym
czasie, już trzeba rezerwować noclegi a
i trzeba pomyśleć o potrzebnych finansach. Dlatego już przedstawiamy naszą
ofertę, aby był czas na przemyślenie naszej propozycji, odłożenie potrzebnych „pieniążków”
a za tydzień zapraszamy do zapisywania się na wyjazd.
Podczas
zapisywania się na wycieczkę niezbędne jest wpłacenie zaliczki w wysokości
100,00 zł,
natomiast pozostałą kwotę należy wpłacić do 15 grudnia.
Koszt
całkowity wycieczki wynosi 880,00 zł od osoby.
Koszt
dla Członków NSZZ Solidarność wynosi 300,00 zł
Zapisy rozpoczynamy od 22 października od godz. 8.00, zapraszamy,
proszę pamiętać o zaliczce 100,00
Zapisujemy
wszystkich chętnych, natomiast w przypadku większej ilości chętnych niż miejsc
w pierwszej kolejności uwzględniamy jak zawsze pracujących członków NSZZ
Solidarność, pozostałym osobom zwracamy wówczas wpłaconą zaliczkę. Z
doświadczenia jednak wiem, że zawsze tak się układa, iż praktycznie wszyscy
chętni uczestniczą w wyjazdach.
PROGRAM WYCIECZKI
I
DZIEŃ
07.00 Zbiórka uczestników wycieczki (Karolkowa 22/24),
Wyjazd do Wisły(trasa ok 400 km.)
Przyjazd do hotelu Apartamenty nad Wisłą **** www.apartamentywisla.eu, Zakwaterowanie
w pokojach 2 os oraz nielicznych 3 os. Obiad.
Odpoczynek po podróży. Spacer z miejscowym przewodnikiem ok 2h. Zwiedzamy: Centrum
Wisły, czekoladowy Małysz, Muszla koncertowa, Park Kopczyńskiego, Powrót do hotelu. Czas wolny na przygotowanie do uroczystej
kolacji.
19.00 – 01.30
UROCZYSTA KOLACJA WALENTYNKOWA Z WIŚLAŃSKIM MENU ORAZ ZESPOŁEM MUZYCZNYM.
Proponujemy: pasztet z królika z żurawiną, żurek
wiślański na ”bogato” z kiełbasą, jajkiem i boczkiem, koryta wiślańskie ( mix
kiełbas, golonka, karkówka, krupnioki),pierogi regionalne w misach(z kaszą i z
mięsem, kresowe, z kapustą i grzybami oraz solidną omastą), beskidzkie pyzy
ziemniaczane, zestaw wiejskich wędlin, zestaw serów, oscypki, ogórek, pomidor, pęta
kiełbas, salceson, boczek, pikle, sałatka jarzynowa, sałatka meksykańska, sałatka
ananasowa, sałatka grecka, swojski smalec, ogórek kiszony, kurczak z dipem czosnkowym,
jajka w sosie tatarskim, galaretka drobiowa, kawa, herbata, woda gazowana i
niegazowana z cytryną i miętą, soki. Napoje alkoholowe płatne we własnym
zakresie.
II DZIEŃ
Śniadanie w formie bufetu. Spotkanie z
przewodnikiem. Wyjazd do Cieszyna. Zwiedzamy: Wzgórze zamkowe z wieżą piastowską, „Wenecję
cieszyńską”, studnię trzech braci, Cieszyńska Wenecja to część starego miasta w
Cieszynie, przy której stoją budynki z XVIII – XIX wielu z mostkami przerzuconymi
przez koryto Młynówki (sztucznego kanału), Budynki nad Młynówką należały
niegdyś do rzemieślników: garbarzy, tkaczy, sukienników, białoskórników i
kowali, potrzebujących do wykonywania swojej pracy stałego dostępu wody, rynek,
teatr oraz książnicę cieszyńską, most
graniczny oraz rynek w Czeskim Cieszynie. W trakcie zwiedzania przerwa
na filiżankę kawy. Powrót do hotelu.
Obiadokolacja.
KULIG DOLINĄ BIAŁEJ WISEŁKI WRAZ Z POCZĘSTUNKIEM
Kiełbaska,
pieczywo, oscypek z żurawiną, smalec z ogórkiem, herbata i grzane wino.
III
DZIEŃ
Śniadanie w formie bufetu. Spotkanie z
przewodnikiem. Wycieczka autokarowa
”Pętlą Beskidzką”. Zwiedzamy:
Galerię trofeów A. Małysza. Kurną Chatę w Istebnej, Chatę Kawuloka w Istebnej-
twórcy, a zarazem wirtuoza gry na instrumentach pasterskich, Koniaków jest
znany przede wszystkim ze względu na
produkcję koronkowych ozdób. Koniaków słynie z jeszcze jednej do niedawna zapomnianej
rzeczy, a mianowicie z wypasu owiec. Koniaków –Centrum Pasterskie z możliwością
zakupu owczych serów i pamiątek, Muzeum koronki w Koniakowie. W trakcie
zwiedzania przerwa na kawę. Dalszy przejazd przez Milówkę i Węgierską Górkę do
Żywca. Zwiedzanie Muzeum Browaru w Żywcu wraz z degustacja piwa. Powrót do
hotelu przez Szczyrk.
KOLACJA GRILLOWA W WIACIE
DYMNEJ.
Proponujemy: żurek wiślański na
„bogato” z kiełbasą, jajkiem i boczkiem-z kotła, mix kiełbas –z grilla,
krupniok pieczony-z grilla, ziemniak
zawijany w folie z masłem czosnkowym z grilla lub z ogniska, pieczona papryka,
cukinia, bakłażan, cebula-z grilla, 2 rodzaje sałatek, chleb ze smalcem
wiejskim, ogórki kiszone, pomidory i ogórki świeże, pieczywo różne rodzaje,
ketchup, musztarda, herbata, woda niegazowana z cytryną i miętą.
IV DZIEŃ
Śniadanie w formie bufetu.
Wykwaterowanie z hotelu. Spotkanie z przewodnikiem. Przejazd do Wisły Czarne. Zobaczymy:
Zamek w Wiśle, który jest awangardowym dziełem polskiej myśli architektonicznej
i artystycznej okresu XX-lecia międzywojennego. O jego unikalności świadczy nie
tylko architektura, lecz również bezprecedensowy jak na tamten okres wystrój i
wyposażenie wnętrz. Zamek Prezydenta RP w miarę możliwości zwiedzanie zamku, Przełęcz Szarcla, Przełęcz
Kubalonka, Kozińce, Wiślański
Groń.
Wyjazd do Warszawy. W trakcie podróży-przerwa na obiad (płatny we własnym
zakresie).
Zakończenie wycieczki w godzinach wieczornych.
Zapraszamy do NSZZ Solidarność.
Zapraszam
„niezrzeszonych” pracowników, do zapisywania się
do NSZZ Solidarność. Wystarczy przyjść do biura i wypełnić deklarację,
można ją otrzymać również mailowo. Oprócz wszystkich zalet przynależności do
związków zawodowych tj. jak obrona pracownika, reprezentowanie jego interesów
przed pracodawcą, przypomnę o kilku dodatkowych kwestiach: wypłacamy zasiłki
statutowe (urodzenie dziecka - 1000,00zł, śmierć członka rodziny
-500,00zł), każdy członek związku dostaje dofinansowanie do imprez kulturalnych
do wysokości 200,00 zł, członek związku odchodzący na emeryturę otrzymuje
prezent w wysokości – 600,00 zł,
każdy członek związku otrzymuje specjalną kartę, która upoważnia go do
korzystania bez ograniczeń z porad prawnych kancelarii CDO24, każdy członek
związku może otrzymać specjalną kartę
rabatową na paliwo, dofinansowujemy
również dla członków związku wycieczki, opłacamy adwokata w przypadku zwolnienia
pracownika z pracy, gdy zdecydujemy się „iść do sądu” i szereg innych
przywilejów.
U właściciela ; W farmacji
|
WSZYSTKO
O SZCZEPIENIACH Gazeta
Wyborcza
Skąd się wziął mit o szczepionce powodującej
autyzm? Czy polskie władze ukrywają prawdę o szkodliwości szczepień?
Odpowiadamy na najważniejsze pytania dotyczące szczepień. Jakie szczepienia są
w Polsce obowiązkowe? Aktualny kalendarz obowiązkowych (i refundowanych)
szczepień zakłada ochronę przeciw 11 chorobom: gruźlicy (w pierwszej dobie od
narodzin), wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (w pierwszej dobie, 2. miesiącu
i 7. miesiącu), błonicy (w 2. miesiącu, 3.-4. miesiącu, 5.-6. miesiącu, 16.-18.
miesiącu, 6., 14. i 19. roku życia), tężcowi (w 2. miesiącu, 3.-4. miesiącu,
5.-6. miesiącu, 16.-18. miesiącu, 6., 14. i 19. roku życia), krztuścowi (w 2.
miesiącu, 3.-4. miesiącu, 5.-6. miesiącu, 16.-18. miesiącu, 6. i 14. roku
życia), polio (w 3.-4. miesiącu, 5.-6. miesiącu, 16.-18. miesiącu, 6. roku
życia), zakażeniu Hib (w 2. miesiącu, 3.-4. miesiącu, 5.-6. miesiącu, 16.-18.
miesiącu), odrze, śwince i różyczce (13.-14. miesiąc, 10. rok życia), pneumokokom
(w 2., 4. i 13. miesiącu).Ile niezaszczepionych dzieci przybyło w w Polsce? Narodowy
Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny co roku podsumowuje
liczbę odmów poddania dziecka danemu szczepieniu wynikającemu z kalendarza
szczepień. W ciągu ośmiu lat wzrosła ona niemal dziesięciokrotnie. W 2010 r.
odnotowano ich 3437, w 2013 r. - 7248, w 2014 r. - 12681, w 2015 r. - 16 689, w
2017 r. - 30 089. Epidemiolodzy szacują, że w tym roku będzie to nawet 40 tys.
Według Najwyższej Izby Kontroli niezaszczepionych może być znacznie więcej,
ponieważ są przychodnie, które nie przekazują służbom sanitarnym informacji o
wszystkich odmowach. W jakich krajach szczepienia są obowiązkowe, a w jakich
dobrowolne? Kraje, w których szczepienia są dobrowolne: Belgia, Niemcy,
Rumunia, Wielka Brytania, Nowa Zelandia. Szczepienia obowiązkowe: Czechy (6
szczepień do 3. roku życia, wymagane przy przyjęciu do przedszkola); Finlandia
(4 szczepienia - przeciw odrze, ospie wietrznej, krztuścowi i grypie) -
wskaźniki szczepień należą tu do najwyższych w Europie; Francja - od stycznia
2018 r. obowiązek szczepień został rozszerzony z 3 (przeciw błonicy, tężcowi i
polio) do 11 szczepionek podawanych dzieciom; brak zaświadczenia o szczepieniu
uniemożliwia dostanie się do placówek edukacyjnych oraz klubów sportowych.
Grecja, Słowenia (9 obowiązkowych szczepień); Włochy (12 szczepień - przeciw
poliomyelitis, błonicy, tężcowi, zapaleniu wątroby typu B, Haemophilus
influenzae typu B, chorobie meningokokowej grupy B, choroby meningokokowej
grupy C, odrze, śwince, różyczce, krztuścowi i ospie wietrznej; Serbia (6
obowiązkowych szczepień). Jak do szczepień przekonują inne kraje, w których są
one dobrowolne?
Kanada: brak szczepień łączy się z ograniczeniem dostępu do szkół i przedszkoli, USA: obowiązek szczepień jest realizowany przez pośrednie zachęcanie, dzieci nieszczepione nie są przyjmowane do placówek publicznych, Australia: w 2017 r. rząd australijski wprowadził politykę „nie kłujesz, nie płacimy”. Rodzice, którzy nie zgadzają się na szczepienia z przyczyn pozamedycznych, tracą prawa do świadczeń wypłacanych na dzieci. Jaki odsetek dzieci jest zaszczepionych w krajach, gdzie nie ma obowiązku szczepień? W Nowej Zelandii dzięki trwającej dwa lata akcji edukacyjnej stan zaszczepienia wynosi dziś 94 proc. W Australii ponad 92 proc. dzieci do 5. roku życia przechodzi wszystkie zalecane szczepienia. We Francji i w Rumunii stan zaszczepienia przeciwko odrze wynosi poniżej 84 proc. Jak powstał mit dotyczący tego, że szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce (tzw. MMR) powoduje autyzm? Zaczęło się w 1998 r. od publikacji dr. Andrew Wakefielda z londyńskiego Royal Free Hospital School of Medicine na łamach pisma „The Lancet”. Brytyjczyk dowodził, że przeprowadzone pod jego kierownictwem badania wykazały, że potrójna szczepionka przeciwko odrze, różyczce i śwince grozi zaburzeniami mowy i autyzmem. Opierał się on na wynikach badań 12 dzieci - u ośmiorga z nich Wakefield oraz inni autorzy publikacji doszukali się nowego zespołu chorobowego łączącego zapalenie jelita grubego z autyzmem. Dzieci miały zachorować, bo zaatakował je wirus odry pochodzący ze szczepionki. Jeszcze w tym samym roku 37 brytyjskich lekarzy przedstawiło raport na temat tego, że szczepionka jest bezpieczna. Ale wśród wielu rodziców wątpliwości pozostały i część z nich przestała szczepić dzieci. Naukowcy prowadzili kolejne badania. Okazało się, że pieniądze na badania Wakefield dostał od prawnika, który obsługiwał rodziców żądających od firm farmaceutycznych gigantycznych odszkodowań za skutki uboczne szczepień. W 2010 r. brytyjska Generalna Komisja Medyczna uznała, że Wakefield prowadził swoje badania w sposób nieuczciwy i niefachowy. Lekarz został pozbawiony prawa wykonywania zawodu, a redakcja „The Lancet” usunęła publikację z archiwum. Mimo to Wakefield ma swoich następców, którzy wciąż starają się dowieść zależności autyzmu i szczepionki. Czego innego dowodzi m.in. badanie duńskich naukowców (opublikowane w „British Medical Journal”) z przeprowadzone wśród 537 tys. dzieci urodzonych w latach 1991-97, spośród których zaszczepionych było 440 tys. Wynika z niego jednoznacznie, że szczepionka nie powoduje autyzmu, a wzrost zachorowań wynika z lepszego diagnozowania choroby, a nie podawania szczepionki. Lekarze tłumaczą też cierpliwie, dlaczego autyzm bywa wiązany ze szczepionką. Chodzi o to, że autyzm regresywny to choroba, w której pierwsze objawy pojawiają się u dzieci na dalszym etapie rozwoju. W autyzmie klasycznym rodzice zauważają dość wcześnie, że ich dziecko nie rozwija się prawidłowo. Wystąpienie objawów autyzmu regresywnego zbiega się zwykle w czasie z podaniem pierwszej dawki szczepionki MMR (15.-18. miesiąc życia), stąd przypuszczenia rodziców, że między chorobą a szczepionką istnieje jakiś związek. Ile procent społeczeństwa musi być zaszczepione, żeby chroniło nas to przed epidemią chorób zakaźnych? Zagrożenie chorobami zakaźnymi jest w danej populacji opanowane, gdy zaszczepiony przeciwko danej chorobie jest odpowiednio wysoki odsetek społeczeństwa. Wtedy nabieramy tzw. odporności populacyjnej, dzięki której zmniejsza się ryzyko zachorowania na tę chorobę również osób nieuodpornionych. Procentowy wskaźnik osób uodpornionych przez szczepienie ma różną wartość w zależności od choroby. Dla odry to 95 proc., dla krztuśca: 92-94 proc., błonicy i różyczki: 83-86 proc., świnki: 75-86 proc. Oznacza to, że tyle osób w populacji musi być odpornych na daną chorobę, żeby nie doszło do zakażeń na większą skalę. Czy ruch antyszczepionkowy w Polsce jest już tak duży, że wracają do nas opanowane dzięki szczepieniom choroby zakaźne? Jesteśmy na granicy utracenia populacyjnej odporności przeciwko odrze, jednej z najbardziej zakaźnych chorób (jedna osoba chora zaraża 14-17 kolejnych). Dekadę temu wyszczepialność sięgała 98 proc. Według danych NIZP - PZH w 2017 r. spadła poniżej 95 proc., czyli progu uznawanego przez ekspertów za dolną granicę gwarantującą odporność populacyjną. Odsetek osób zaszczepionych jedną dawką szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce wynosi w tej chwili 94 proc., dwiema dawkami - 93 proc. W tym roku do września na odrę zachorowały 123 osoby, w tym samym czasie w ubiegłym roku- 46 osób. Jeszcze poważniej sytuacja wygląda w innych krajach Europy. Do połowy br. odnotowano 41 tys. zachorowań na odrę i 37 zgonów spowodowanych tą chorobą. Jak podała Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), w ciągu roku (lipiec 2017 - lipiec 2018 r.) najwięcej osób zachorowało we Włoszech: 3341, we Francji: 2740, w Grecji: 3193, w Rumunii: 1354. WHO oszacowało, że ponad 80 proc. chorujących nie było szczepionych przeciwko odrze, 6 proc. było po dwóch dawkach szczepienia. Co robią Niemcy, żeby zatrzymać epidemię odry? Szczepienia w Niemczech są dobrowolne; dekadę temu poziom wyszczepialności przeciwko odrze wynosił 88 proc. Kiedy na przełomie 2014 i 2015 r. zaczęto odnotowywać gwałtowny wzrost zachorowań na tę chorobę (650 zachorowań w ciągu pół roku), władze zaczęły szukać sposobu na skłonienie obywateli do szczepień. W 2017 r. zaostrzono przepisy dotyczące realizacji szczepień. Rodzice, którzy przed posłaniem dziecka do przedszkola nie spotkają się z lekarzem, aby porozmawiać na temat szczepień, są karani grzywną do 2,5 tys. euro. Przedszkola mają obowiązek przekazywania władzom informacji o rodzicach unikających konsultacji lekarskiej w sprawie szczepień. Dyrektorzy przedszkoli mogą również odmówić przyjmowania dzieci, których rodzice nie przedstawią dokumentu poświadczającego wykonanie szczepienia. Są efekty. W pierwszej połowie tego roku zanotowano 387 zachorowań, czyli o połowę mniej niż w analogicznym okresie w 2017 r. Według przeciwników szczepienia są nieskuteczne. Utrzymują, że choroby zakaźne zaczęły znikać, zanim pojawiły się przeciwko nim szczepienia. Zachorowania i zgony spowodowane np. błonicą albo odrą zdarzały się w Polsce bardzo często, dopóki nie wprowadzono szczepionek. Inne metody walki z chorobą nic nie dawały. Np. na błonicę do połowy lat 50. XX w. umierało od kilkuset do kilku tysięcy osób rocznie (rekord to 3143 zgony w 1951 r.). Szczepionka jest dostępna od 1964 r., a od 1973 r. do dziś nie umarła w Polsce na błonicę ani jedna osoba. Przed wprowadzeniem szczepionki przeciw odrze w 1975 r. epidemie występowały co 2-3 lata. Co roku chorowało od 70 tys. do 130 tys. osób, a w rekordowych latach nawet 200 tys., umierało 200-300 dzieci, a tysiące miały ciężkie powikłania wymagające długotrwałej hospitalizacji. W 1963 r. dzięki szczepionce udało się pokonać epidemię ospy prawdziwej we Wrocławiu. Zaszczepiono 98 proc. mieszkańców miasta. Jednak zanim opanowano chorobę, zachorowało 99 osób, z których siedem zmarło. Jeśli niezaszczepionych osób dalej będzie przybywać w takim tempie, choroby mogą wrócić. Takie doświadczenia ma m.in. Wielka Brytania, gdzie po publikacjach fałszywie łączących szczepionkę przeciwko odrze, śwince i różyczce z autyzmem liczba przypadków odry w Anglii i Walii wzrosła z 56 w roku 1998 do ponad tysiąca w kolejnych latach.
Czy państwo ukrywa przed Polakami skutki uboczne szczepionek? To jedna z głównych tez ruchu antyszczepionkowego, który domaga się nie tylko zniesienia obowiązku szczepień, lecz także wypłacania odszkodowań z funduszu zasilanego przez koncerny farmaceutyczne za skutki uboczne działania szczepionek. NIZP - PZH co roku publikuje na swojej stronie internetowej statystyki o skali tzw. niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP). W 2016 r. na miliony wykonanych szczepień były to trzy przypadki ciężkie, 107 poważnych i 2231 pozostałych. Częstość występowania NOP zależy od rodzaju szczepionki. Przy szczepionkach stosowanych w Polsce jeden NOP występuje przeciętnie raz na 10 tys. szczepień. Pod względem częstości można je podzielić na odczyny bardzo częste, częste, umiarkowanie częste, rzadkie i bardzo rzadkie. Np. reakcja anafilaktyczna może wystąpić z częstością jedna na milion podanych dawek szczepionki, natomiast objawy miejscowe z częstością 1 na 10 podanych dawek.
Kanada: brak szczepień łączy się z ograniczeniem dostępu do szkół i przedszkoli, USA: obowiązek szczepień jest realizowany przez pośrednie zachęcanie, dzieci nieszczepione nie są przyjmowane do placówek publicznych, Australia: w 2017 r. rząd australijski wprowadził politykę „nie kłujesz, nie płacimy”. Rodzice, którzy nie zgadzają się na szczepienia z przyczyn pozamedycznych, tracą prawa do świadczeń wypłacanych na dzieci. Jaki odsetek dzieci jest zaszczepionych w krajach, gdzie nie ma obowiązku szczepień? W Nowej Zelandii dzięki trwającej dwa lata akcji edukacyjnej stan zaszczepienia wynosi dziś 94 proc. W Australii ponad 92 proc. dzieci do 5. roku życia przechodzi wszystkie zalecane szczepienia. We Francji i w Rumunii stan zaszczepienia przeciwko odrze wynosi poniżej 84 proc. Jak powstał mit dotyczący tego, że szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce (tzw. MMR) powoduje autyzm? Zaczęło się w 1998 r. od publikacji dr. Andrew Wakefielda z londyńskiego Royal Free Hospital School of Medicine na łamach pisma „The Lancet”. Brytyjczyk dowodził, że przeprowadzone pod jego kierownictwem badania wykazały, że potrójna szczepionka przeciwko odrze, różyczce i śwince grozi zaburzeniami mowy i autyzmem. Opierał się on na wynikach badań 12 dzieci - u ośmiorga z nich Wakefield oraz inni autorzy publikacji doszukali się nowego zespołu chorobowego łączącego zapalenie jelita grubego z autyzmem. Dzieci miały zachorować, bo zaatakował je wirus odry pochodzący ze szczepionki. Jeszcze w tym samym roku 37 brytyjskich lekarzy przedstawiło raport na temat tego, że szczepionka jest bezpieczna. Ale wśród wielu rodziców wątpliwości pozostały i część z nich przestała szczepić dzieci. Naukowcy prowadzili kolejne badania. Okazało się, że pieniądze na badania Wakefield dostał od prawnika, który obsługiwał rodziców żądających od firm farmaceutycznych gigantycznych odszkodowań za skutki uboczne szczepień. W 2010 r. brytyjska Generalna Komisja Medyczna uznała, że Wakefield prowadził swoje badania w sposób nieuczciwy i niefachowy. Lekarz został pozbawiony prawa wykonywania zawodu, a redakcja „The Lancet” usunęła publikację z archiwum. Mimo to Wakefield ma swoich następców, którzy wciąż starają się dowieść zależności autyzmu i szczepionki. Czego innego dowodzi m.in. badanie duńskich naukowców (opublikowane w „British Medical Journal”) z przeprowadzone wśród 537 tys. dzieci urodzonych w latach 1991-97, spośród których zaszczepionych było 440 tys. Wynika z niego jednoznacznie, że szczepionka nie powoduje autyzmu, a wzrost zachorowań wynika z lepszego diagnozowania choroby, a nie podawania szczepionki. Lekarze tłumaczą też cierpliwie, dlaczego autyzm bywa wiązany ze szczepionką. Chodzi o to, że autyzm regresywny to choroba, w której pierwsze objawy pojawiają się u dzieci na dalszym etapie rozwoju. W autyzmie klasycznym rodzice zauważają dość wcześnie, że ich dziecko nie rozwija się prawidłowo. Wystąpienie objawów autyzmu regresywnego zbiega się zwykle w czasie z podaniem pierwszej dawki szczepionki MMR (15.-18. miesiąc życia), stąd przypuszczenia rodziców, że między chorobą a szczepionką istnieje jakiś związek. Ile procent społeczeństwa musi być zaszczepione, żeby chroniło nas to przed epidemią chorób zakaźnych? Zagrożenie chorobami zakaźnymi jest w danej populacji opanowane, gdy zaszczepiony przeciwko danej chorobie jest odpowiednio wysoki odsetek społeczeństwa. Wtedy nabieramy tzw. odporności populacyjnej, dzięki której zmniejsza się ryzyko zachorowania na tę chorobę również osób nieuodpornionych. Procentowy wskaźnik osób uodpornionych przez szczepienie ma różną wartość w zależności od choroby. Dla odry to 95 proc., dla krztuśca: 92-94 proc., błonicy i różyczki: 83-86 proc., świnki: 75-86 proc. Oznacza to, że tyle osób w populacji musi być odpornych na daną chorobę, żeby nie doszło do zakażeń na większą skalę. Czy ruch antyszczepionkowy w Polsce jest już tak duży, że wracają do nas opanowane dzięki szczepieniom choroby zakaźne? Jesteśmy na granicy utracenia populacyjnej odporności przeciwko odrze, jednej z najbardziej zakaźnych chorób (jedna osoba chora zaraża 14-17 kolejnych). Dekadę temu wyszczepialność sięgała 98 proc. Według danych NIZP - PZH w 2017 r. spadła poniżej 95 proc., czyli progu uznawanego przez ekspertów za dolną granicę gwarantującą odporność populacyjną. Odsetek osób zaszczepionych jedną dawką szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce wynosi w tej chwili 94 proc., dwiema dawkami - 93 proc. W tym roku do września na odrę zachorowały 123 osoby, w tym samym czasie w ubiegłym roku- 46 osób. Jeszcze poważniej sytuacja wygląda w innych krajach Europy. Do połowy br. odnotowano 41 tys. zachorowań na odrę i 37 zgonów spowodowanych tą chorobą. Jak podała Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), w ciągu roku (lipiec 2017 - lipiec 2018 r.) najwięcej osób zachorowało we Włoszech: 3341, we Francji: 2740, w Grecji: 3193, w Rumunii: 1354. WHO oszacowało, że ponad 80 proc. chorujących nie było szczepionych przeciwko odrze, 6 proc. było po dwóch dawkach szczepienia. Co robią Niemcy, żeby zatrzymać epidemię odry? Szczepienia w Niemczech są dobrowolne; dekadę temu poziom wyszczepialności przeciwko odrze wynosił 88 proc. Kiedy na przełomie 2014 i 2015 r. zaczęto odnotowywać gwałtowny wzrost zachorowań na tę chorobę (650 zachorowań w ciągu pół roku), władze zaczęły szukać sposobu na skłonienie obywateli do szczepień. W 2017 r. zaostrzono przepisy dotyczące realizacji szczepień. Rodzice, którzy przed posłaniem dziecka do przedszkola nie spotkają się z lekarzem, aby porozmawiać na temat szczepień, są karani grzywną do 2,5 tys. euro. Przedszkola mają obowiązek przekazywania władzom informacji o rodzicach unikających konsultacji lekarskiej w sprawie szczepień. Dyrektorzy przedszkoli mogą również odmówić przyjmowania dzieci, których rodzice nie przedstawią dokumentu poświadczającego wykonanie szczepienia. Są efekty. W pierwszej połowie tego roku zanotowano 387 zachorowań, czyli o połowę mniej niż w analogicznym okresie w 2017 r. Według przeciwników szczepienia są nieskuteczne. Utrzymują, że choroby zakaźne zaczęły znikać, zanim pojawiły się przeciwko nim szczepienia. Zachorowania i zgony spowodowane np. błonicą albo odrą zdarzały się w Polsce bardzo często, dopóki nie wprowadzono szczepionek. Inne metody walki z chorobą nic nie dawały. Np. na błonicę do połowy lat 50. XX w. umierało od kilkuset do kilku tysięcy osób rocznie (rekord to 3143 zgony w 1951 r.). Szczepionka jest dostępna od 1964 r., a od 1973 r. do dziś nie umarła w Polsce na błonicę ani jedna osoba. Przed wprowadzeniem szczepionki przeciw odrze w 1975 r. epidemie występowały co 2-3 lata. Co roku chorowało od 70 tys. do 130 tys. osób, a w rekordowych latach nawet 200 tys., umierało 200-300 dzieci, a tysiące miały ciężkie powikłania wymagające długotrwałej hospitalizacji. W 1963 r. dzięki szczepionce udało się pokonać epidemię ospy prawdziwej we Wrocławiu. Zaszczepiono 98 proc. mieszkańców miasta. Jednak zanim opanowano chorobę, zachorowało 99 osób, z których siedem zmarło. Jeśli niezaszczepionych osób dalej będzie przybywać w takim tempie, choroby mogą wrócić. Takie doświadczenia ma m.in. Wielka Brytania, gdzie po publikacjach fałszywie łączących szczepionkę przeciwko odrze, śwince i różyczce z autyzmem liczba przypadków odry w Anglii i Walii wzrosła z 56 w roku 1998 do ponad tysiąca w kolejnych latach.
Czy państwo ukrywa przed Polakami skutki uboczne szczepionek? To jedna z głównych tez ruchu antyszczepionkowego, który domaga się nie tylko zniesienia obowiązku szczepień, lecz także wypłacania odszkodowań z funduszu zasilanego przez koncerny farmaceutyczne za skutki uboczne działania szczepionek. NIZP - PZH co roku publikuje na swojej stronie internetowej statystyki o skali tzw. niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP). W 2016 r. na miliony wykonanych szczepień były to trzy przypadki ciężkie, 107 poważnych i 2231 pozostałych. Częstość występowania NOP zależy od rodzaju szczepionki. Przy szczepionkach stosowanych w Polsce jeden NOP występuje przeciętnie raz na 10 tys. szczepień. Pod względem częstości można je podzielić na odczyny bardzo częste, częste, umiarkowanie częste, rzadkie i bardzo rzadkie. Np. reakcja anafilaktyczna może wystąpić z częstością jedna na milion podanych dawek szczepionki, natomiast objawy miejscowe z częstością 1 na 10 podanych dawek.
W kraju i na
świecie
|
||||
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w
sprawie regulaminu wynagradzania
Trybunał Konstytucyjny
orzekł 2 października 2018 r., że przepis Kodeksu pracy, który nakłada na
pracodawcę obowiązek uzgodnienia regulaminu wynagradzania z zakładową
organizacją związkową jest zgodny z konstytucją. Art. 772 § 4 Kodeksu w
związku z art. 30 ust. 5 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych
jest zgodny z: a) art. 20 w związku z art. 22 oraz art. 59 ust. 2
Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, b) art. 4 Konwencji (nr 98) oraz
(c) art. 6 pkt 2 Europejskiej Karty Społecznej. Zgodnie z powołanym przepisem Kodeksu pracy regulamin
wynagradzania ustala pracodawca. Jeżeli jednak u danego pracodawcy działa
zakładowa organizacja związkowa, pracodawca uzgadnia z nią regulamin
wynagradzania – stanowi Kodeks pracy. Konfederacja Lewiatan w swoim wniosku
wskazywała, że art. 772 § 4 kodeksu pracy powoduje nierówne traktowanie
stron. Lewiatan zarzucił też nierówne traktowanie przedsiębiorców, gdyż ten,
który uzgodnił z działającą u siebie organizacją związkową układ zbiorowy
pracy, może go wypowiedzieć bądź uchylić, a objęci regulaminem wynagradzania
już takiej możliwości nie mają. Wnioskodawca podnosił także, że przepisy nie
przewidują także możliwości jednostronnego wypowiedzenia regulaminu
wynagradzania przez pracodawcę. Obecnie obowiązek ustanowienia
regulaminów wynagradzania dotyczy pracodawców zatrudniających powyżej 50
pracowników lub zatrudniających w przedziale od 20 do 50 pracowników, gdy z
wnioskiem w tej sprawie wystąpi działający w niej związek zawodowy podnosił
Justyn Piskorski, sędzia TK, uzasadniając wyrok. Zdaniem Trybunału
zakwestionowana regulacja nie narusza jednak konstytucyjnego prawa do
rokowań. – Nałożenie na pracodawcę obowiązku zainicjowania negocjacji w
zakresie ustalenia regulaminu wynagradzania i ustalenie jego treści ze
związkami zawodowymi w żaden sposób nie towarzyszy ograniczeniem prawa
pracodawcy, jak i działających u niego organizacji związkowych do swobodnych
rokowań – uznał TK. Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Justyn Piskorski
zwrócił uwagę, że brak zgody związków zawodowych w sprawie regulaminu
wynagradzania skutkuje ustaleniem warunków wynagradzania pracowników
indywidualnie w umowie o pracę. W ocenie Trybunału nie można uznać
więc, że zaskarżone przepisy zmuszają pracodawcę do osiągnięcia porozumienia
z organizacją związkową kosztem niekorzystnych dla niego rozwiązań
regulaminowych. Odnosząc się do braku możliwości wypowiedzenia regulaminu
sędzia Piskorski wskazywał, że Trybunał nie może się zajmować zaniedbaniami
prawnymi, a powinno to zostać jednoznacznie uregulowane w kodeksie pracy.
Solidarność sięga gwiazd w Ryanair
W Regionie NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk 10 września została
zarejestrowana organizacja zakładowa „Solidarności” w firmie Ryanair
DAC. Skupia ona tymczasowo 28
pracowników z oddziałów we Wrocławiu, Krakowie i Katowicach. Członkowie nowej
organizacji mają wiele spraw, którymi pragną się zająć. Firma, której główna
siedziba mieści się w Irlandii, przedstawiła im ultimatum. Mają w ciągu dwóch tygodni zrezygnować z
umowy o pracę na rzecz samozatrudnienia. Nie dostali też z centrali
żadnego odzewu, kiedy przesłali informację o założeniu Związku. Uważają, że w
Polsce są pracownikami drugiej kategorii. Chcą rozmawiać o płacach, bo są
przekonani o nierównym traktowaniu. Mają obawy co do przyszłości swojego
zatrudnienia. Na zebraniu spotkali się w siedzibie Zarządu Regionu NSZZ
„Solidarność” Dolny Śląsk.
|
||||