czwartek, 18 kwietnia 2019

PIGUŁKA nr.15/19


PIGUŁKA                Warszawa 19.04.2019r.
Co słychać w Solidarności                    Nr 15/19
Tygodnik NSZZ Solidarność Polfa Warszawa S.A.
___________________________________________________________________________________________________________________________________

W Polfie Warszawa  S.A.




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
19 kwiecień 2019 rok – Wielki Piątek, bardzo ważny dzień dla każdego z nas, trwa Wielki Tydzień, przygotowujemy się do Świąt Wielkiejnocy.

19 kwiecień, to również znamienna data dla nas, dla pracowników Polfy Warszawa.
Obchodzimy tego dnia dwie rocznice:

19 kwietnia 1989 roku a więc równo 30 lat temu w Polfie Warszawa reaktywowaliśmy Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Solidarność. Tego dnia zawiązał się Komitet Organizacyjny i rozpoczął się proces tworzenia organizacji. 25 kwietnia 1989 roku Komitet Organizacyjny wybrał ze swojego grona Przewodniczącego a 21 czerwca 1989 roku odbyło się pierwsze Walne Zebranie Delegatów.


19 kwietnia 2012 roku podpisana została umowa rozporządzająca, której następstwem jest nabycie przez Polpharmę SA pakietu 85% akcji Polfy Warszawa. Tym samym zakończył się proces prywatyzacji największej firmy wchodzącej w skład Polskiego Holdingu Farmaceutycznego.

U właściciela ; W farmacji

Doszliśmy już do tego, że nie wystarczy zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia. Konieczna jest reanimacja całego systemu. Na Oddziale Leczenia Śpiączki u Dorosłych w Uniwersyteckim Szpitalu w Olsztynie jest tylko osiem miejsc, a w kolejce czeka co najmniej 200 dorosłych osób. Dlatego profesor Wojciech Maksymowicz (pierwszy minister zdrowia w rządzie Jerzego Buzka), który kieruje oddziałem, chce zwiększyć liczbę łóżek do 14. Jak naprawić służbę zdrowia. Wybudzanie chorych ze śpiączki to wielki ogólnopolski problem, który dopiero teraz zyskuje zrozumienie u tych, którzy decydują o podziale środków na leczenie i rehabilitację Polaków. Oddział prof. Wojciecha Maksymowicza otrzymuje niespełna 2 mln zł rocznie. Trudno związać koniec z końcem. Leczeniem i rehabilitacją dzieci w śpiączce zajmuje się klinika Budzik znanej aktorki Ewy Błaszczak w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Dzięki temu - według prof. Wojciecha Maksymowicza - zapotrzebowanie na pomoc tym dzieciakom z całej Polski jest zaspokojone.
Z rehabilitacją dorosłych jest znacznie gorzej. W Polsce potrzeba od pięciu do siedmiu specjalistycznych ośrodków. Dlatego minister Zbigniew Ziobro zdecydował o przeznaczeniu 40 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości na powstanie w Warszawie kliniki Budzik dla dorosłych. Ofiary m.in. wypadków drogowych będą miały możliwość rehabilitacji. Wszystko za składkę. Zgodnie z konstytucją określony ustawowo koszyk świadczeń gwarantowanych, czyli usług medycznych przysługujących bezpłatnie każdemu ubezpieczonemu, powinien przysługiwać także tym, którzy znajdują się w śpiączce, np. po wypadku komunikacyjnym czy skoku do wody. Problem w tym, że wspomniany koszyk wypełniony jest prawie wszystkimi świadczeniami zdrowotnymi (tak zwany koszyk negatywny zawierał i zawiera niewiele pozycji). Wniosek z tego jest taki, że bezpłatnie przysługują nam prawie wszystkie procedury medyczne, a w rzeczywistości okazuje się, że to fikcja. Szczególnie przed wyborami pacjenci dostawali jakieś bonusy. A to leki za złotówkę za rządów SLD, a to darmowe leki dla seniorów po 75. roku życia za rządów PiS. O wartość tych medykamentów radzę zapytać farmaceutów w aptekach. Fikcyjny solidaryzm. Solidaryzm społeczny, naczelna zasada naszego systemu ubezpieczeniowego, polega z grubsza na tym, że składka zdrowotna lepiej zarabiających finansuje leczenie gorzej uposażonych. W praktyce jednak ci dobrze zarabiający leczą się prywatnie, bo w obawie przed utratą pracy nie mogą sobie pozwolić na stanie w długich kolejkach. Płacą więc podwójnie. Ci, których na to nie stać, czekają pokornie na to, aż np. prof. Wojciech Maksymowicz stworzy jeszcze sześć dodatkowych miejsc na swoim oddziale. Niektórzy mogą tego nie doczekać, bo po prostu umrą. A co z tym wspólnego ma solidaryzm społeczny? - można zapytać. Otóż ma. Ochrona zdrowia ciągle potrzebuje coraz większych środków. Drożeją nowe technologie medyczne i leki innowacyjne, a płace personelu medycznego rosną. Nie wszyscy ubezpieczeni są traktowani sprawiedliwie. Są równi i równiejsi. Jeszcze kilka lat temu najlepiej mieli bogaci rolnicy. Nawet ci, którzy uprawiali 100 hektarów gruntów, nie płacili w ogóle składki zdrowotnej! Obecnie za prowadzących małe gospodarstwa (do 6 ha) płaci ją KRUS. Rolnicy z gospodarstwami od 6 ha wzwyż płacą składkę w wysokości 1 zł od każdego hektara za siebie i każdego domownika. Podobnie jest z mundurowymi, sędziami czy prokuratorami, którzy nie płacą składek. System nie jest więc spójny, a taki być powinien. O jakim więc solidaryzmie społecznym mówimy? Fikcyjnym? Dyktat lekarzy rodzinnych.
Reforma ochrony zdrowia sprzed 20 lat zakładała, że każdy pacjent będzie miał swojego lekarza rodzinnego na wzór brytyjskiego General Practitioner. Różnica polega jednak na tym, że ten angielski lekarz wspólnie z kolegami i pozostałym personelem medycznym opiekuje się pacjentem przez całą dobę. Polscy lekarze rodzinni nie porozumieli się w tej kwestii i z reguły przyjmują pacjentów do godz. 18. Politycy, ulegając lekarskim protestom i strajkom, postanowili, że szpitale zorganizują nocną i świąteczną pomoc medyczną. Spowodowało to wiele problemów w tych placówkach ze względu na braki kadrowe (luka pokoleniowa wśród lekarzy) i trudne sprawy organizacyjne. Ale to niejedyne kukułcze jajo podrzucane szpitalom przez lekarzy rodzinnych (nie wszystkich!). W przypadku skierowania chorego do określonej placówki przez lekarza rodzinnego lub przez specjalistę musi ona wykonać niezbędne i kosztowne badania. Warto dodać, że każdy lekarz rodzinny otrzymuje tzw. stawkę kapitacyjną, czyli określoną kwotę na leczenie pacjenta przez cały rok. To powszechne zjawisko przerzucania kosztów badań zwiększa problemy finansowe w szpitalach. Na szczęście nie jest to ich największy problem. Za mało na leczenie. Są znacznie poważniejsze sprawy. Ciągle krytykowana jest m.in. wycena świadczeń zdrowotnych i nadmierne przekraczanie wskaźników płac w stosunku do szpitalnych budżetów. Ta druga kwestia jest bardzo poważna, bo oznacza, że na wynagrodzenia w ochronie zdrowia wydajemy zbyt wiele w porównaniu z wydatkami na faktyczne leczenie. Ale dyrektorzy szpitali nie mają wyjścia. Żeby uchronić swoją placówkę przed zamknięciem, oferują lekarzom kontraktowym wysokie stawki, ponieważ mogą oni odejść do konkurencyjnej placówki albo wyjechać za granicę (według niektórych szacunków po II wojnie światowej wyjechało z Polski co najmniej 20 tysięcy lekarzy). Mamy więc niemal socjalistyczny system lecznictwa (wszystkie świadczenia przysługują nam na darmo) funkcjonujący w otoczeniu rynkowym, co powoduje, że jest on dysfunkcjonalny. Radość polityków, także premierów, że oto znowu zwiększyliśmy wydatki na ochronę zdrowia np. o 10 mld zł, przypomina słowa Władysława Gomułki o zwiększeniu wydajności z jednego hektara. To żałosne. Ponadto, ze względu na coraz nowocześniejsze i droższe procedury medyczne oraz starzenie się społeczeństwa, system ochrony zdrowia wchłonie każde pieniądze, także w USA, Francji czy Niemczech. Czy politycy pomogą.
Czy w ogóle w opiece zdrowotnej wszystko źle funkcjonuje? Otóż nie. Świetnie działa np. pomoc kardiologiczna, dzięki takim pasjonatom jak śp. prof. Zbigniew Religa, prof. Marian Zembala czy wspomniany prof. Wojciech Maksymowicz w swojej dziedzinie. Takich przykładów (rozwiązań systemowych) nie ma jednak zbyt wiele, choć w Polsce nie brakuje wielu wspaniałych, pełnych poświęcenia lekarzy. W pojedynkę niewiele jednak mogą zmienić. Zamiast przekształcać cały system, tworzy się, rzekomo niezbędne, takie instytucje jak rzecznik praw pacjenta. Moim zdaniem taki rzecznik może mniej niż rejestratorka w przychodni czy ordynator szpitalnego oddziału. Albo zapłodnienie in vitro. To taki wiodący temat dyżurny wielu polityków. Problem jest, nie przeczę, ale w porównaniu z całym systemem ochrony zdrowia jest to temat, który w ten czy inny sposób można rozwiązać bez upolityczniania go. Co więc powinniśmy zrobić w miarę szybko, żeby usprawnić ten chory, mocno kulejący i niehumanitarny dla pacjenta system?
Uważam, że tak jak w Niemczech chadecja i socjaldemokraci rozwiązali razem ten problem, tak samo my musimy to zrobić. Tego sobie i Czytelnikom życzę, choć wątpię, czy podczas wojny polsko-polskiej może dojść do takiego porozumienia. Pozostanie nam więc koszyk świadczeń gwarantowanych, czyli koszyk iluzji lub przysłowiowych gruszek na wierzbie.
W kraju i na świecie


Świat pracy przyszłości zaczyna się TERAZ!
9 kwietnia 2019 r. w Brukseli odbyła się konferencja wysokiego szczebla „Przyszłość pracy. Teraz. Jutro. Dla wszystkich”, inaugurująca działania UE na rzecz kontrolowanej transformacji świata pracy. Uczestniczyło w niej prawie 500 polityków, ekspertów, przedstawicieli partnerów społecznych i społeczeństwa obywatelskiego. W przemówieniu otwierającym konferencję Marianne Thyssen, komisarz UE ds. zatrudnienia podkreśliła, że w obliczu trwającej zmiany technologicznej, przyszłość pracy ma miejsce TERAZ: zmiany na rynku pracy mają miejsce teraz i są nieodwracalne – powodują je na przykład automatyzacja i nowe modele biznesowe, takie jak ekonomia platform, które są możliwe dzięki technologii cyfrowej. „W zmieniającym się świecie pracy nie możemy pozostać przy oczekiwaniu, że ludzie sami będą się przygotowywać i dostosowywać do zmian. My, jako twórcy polityki, musimy również dostosować nasze instytucje społeczne, nasze zbiory przepisów i systemy edukacyjne, aby wspierać ludzi, tak aby mogli być pewni swojej przyszłości i przyszłości swoich dzieci, także w nowym świecie pracy” – mówiła komisarz. Wśród głównych konkluzji konferencji jest to, że trzeba określić, jak ma wyglądać przyszły świat pracy, przy założeniu, że  europejski model społeczny zostanie zachowany i wzmocniony. Wymaga to jednak zdolności do reagowania na nowe wyzwania zglobalizowanego świata i czerpania korzyści z innowacji technologicznych. Aby to urzeczywistnić, konieczne jest opracowanie mapy drogowej z konkretnymi działaniami. Gospodarka cyfrowa musi być integrująca, co oznacza, że osoby stojące w obliczu utraty pracy potrzebują wszechstronnego wsparcia, opartego na podnoszeniu kwalifikacji i przekwalifikowywaniu się, dostępie do służb zatrudnienia, wsparcia dochodów i usług socjalnych w trakcie całej kariery zawodowej. Do tego potrzebne będą odpowiednie inwestycje: niezbędne będzie jak najlepsze wykorzystanie długoterminowego budżetu UE 2021–2027, w tym Europejskiego Funduszu Społecznego Plus, aby sfinansować przyszłe polityki dotyczące umiejętności i środki wspierające przemiany na rynku pracy. Potrzebna będzie także lepsza aktywna polityka rynku pracy: zapewniana przez wysokiej jakości administrację publiczną, co będzie wymagać większego zaangażowania i współpracy między służbami zatrudnienia, dostawcami umiejętności, usługami społecznymi i biznesem. Wpływ transformacji cyfrowej na rynki pracy UE został zbadany przez specjalną grupę wysokiego szczebla. W jej ocenie potrzebne będą działania w odniesieniu do  trzech głównych tematów: wykwalifikowanej siły roboczej, nowych stosunków pracy i nowej umowy społecznej. W trakcie konferencji wielokrotnie odwoływano się do Europejskiego filaru praw socjalnych jako swego rodzaju  „kompasu” mającego inspirować nowe prawodawstwo lub inicjatywy polityczne na poziomie UE, sterować reformami na szczeblu krajowym w ramach europejskiego semestru oraz skutecznie dostosowywać finansowanie zaspokajania najpilniejszych priorytetów społecznych. Mając na względzie rolę jaką w procesie kontrolowanej transformacji przewidziano dla Filaru praw socjalnych cieszy, że w trakcie dyskusji panelowej Kazimierz Kuberski polski wiceminister pracy  jednoznacznie stwierdził, że implementacja filaru będzie priorytetem dla naszego rządu – komentuje Sławomir Adamczyk, członek delegacji EKZZ na konferencję.  – Ale warto te słowa zacząć przekuwać w czyny, na przykład w ramach Rady Dialogu Społecznego.

Miara Mirosław                  
 Przewodniczący KM NSZZ  Solidarność


piątek, 12 kwietnia 2019

PIGUŁKA nr. 14/19


PIGUŁKA                Warszawa 12.04.2019r.
Co słychać w Solidarności                    Nr 14/19
Tygodnik NSZZ Solidarność Polfa Warszawa S.A.
___________________________________________________________________________________________________________________________________

W Polfie Warszawa  S.A.

Pracowniczy Program Emerytalny

W dniu 8 kwietnia odbyły się cztery spotkania pracowników z przedstawicielami Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych PZU. Były to spotkania informacyjne dotyczące zasad Pracowniczego Programu Emerytalnego (PPE). Zainteresowanie pracowników było bardzo duże, praktycznie na każdym spotkaniu sala konferencyjna była pełna. Po za uzyskaniem informacji można było na miejscu wypełnić i podpisać umowę przystąpienia do PPE. Przed nami druga tura spotkań:
Termin spotkania informacyjnego dla pracowników Produkcji

Termin
Godz.
Sala
15.04.2019
6:00-7:00
MWS, bud.7, piętro II

Terminy spotkań informacyjnych dla pozostałych pracowników – zapisy na spotkania przez Event Manager https://eventmanager.polpharma.net/Event/DisplayByUid/f6093f0c-1726-4569-b647-5b8a0fae1eba

Termin
Godz.
Sala

15.04.2019
9:00-10:00
11:00-12:00
13:00-14:00

MWS, bud.7, piętro II
Wszystkie niezbędne informacje odnośnie PPE, m.in. prezentację ze spotkań, ulotkę, wzory dokumentów, linki do e-deklaracji, umowę zakładową czy niezbędne kontakty, są dostępne w Intranecie na HR Portalu w zakładce Świadczenia. Poniżej przesyłam link:

Mamy zgodę na uruchomienie Pracowniczego Programu Emerytalnego (PPE), ale żeby stało się to faktem, do programu musi przystąpić przynajmniej 25% załogi Polfy Warszawa.
Dlatego zachęcam abyśmy nie zaspali, abyśmy przystąpili do programu, ponieważ jeśli do maja, nie zapisze się do programu wymagana ilość pracowników, pracodawca zgodnie z ustawą będzie musiał u nas wdrożyć PPK. Pisałem o tym wcześniej ale przypomnę, PPE jest dla pracowników korzystniejsze, ponieważ składkę płaci pracodawca, my płacimy tylko podatek, natomiast w PPK składkę płaci pracodawca, ale również pracownik.
Jeszcze raz zwracam się z prośbą, nie przegapmy tego, pójdźmy na spotkania i przystąpmy do PPE. Składki, które będzie płacił pracodawca, to są dla nas dodatkowe pieniądze z których  skorzystamy lub nie  – po prostu.  Jestem przekonany, że warto wejść w PPE, nie we wszystkich firmach pracownicy mają taką szansę.
Mam pytania, komu udało się załatwić, że wchodzi w Polfie PPE lub dlaczego pracodawca zdecydował się teraz uruchomić PPE, przecież ten program działa od lat. Otóż na pierwsze pytanie odpowiedź jest banalna, kilka miesięcy temu zwróciłem się pisemnie do Zarządu, czy ze względu na fakt, iż w lipcu 2019 będzie obowiązek wdrażania PPK, nie warto u nas rozważyć uruchomienia PPE i okazało się, że po krótkim czasie odpowiedź była pozytywna. Czy to znaczy, że związek zawodowy to załatwił, oczywiście nie, sprawę załatwił moim zdaniem rachunek finansowy. Otóż do niedawna PPE istniało w bardzo niewielu firmach a teraz w wielu firmach zdecydowano o jego wdrożeniu, Polfa nie jest wyjątkiem. Można powiedzieć, że to pierwszy sukces rządowego programu PPK 😊. Pracodawcy przymuszeni do wdrożenia PPK, decydują obecnie często o wdrożeniu w swoich firmach PPE. Jeśli w firmie zostaje wdrożony PPE to nie trzeba uruchamiać PPK. Moim zdaniem wielu pracodawców zrobiło symulację kosztów wdrażania PPK oraz wdrażania PPE. Jeśli w firmie wchodzi PPK to pracodawca musi uwzględnić 100% pracowników, natomiast jeśli uruchamia się PPE, to wystarczy 25% załogi. Może się okazać i chyba takie są symulacje wielu pracodawców, że pomimo tego iż w PPK płaciliby mniejszą składkę (1.5%) niż w PPE (3,5%), to jeśli wejdzie w program PPE 25% - 35% załogi, to będzie i tak taniej dla pracodawcy  niż PPK a pracownicy będą również zadowoleni, bo w PPE nie płacą składki, tylko podatek a w PPK musieliby płacić 2% składki. Mówiąc pół żartem pół serio, to chyba nieliczny albo  jedyny taki przypadek, że wdraża się jakiś program i obie strony są zadowolone 😊 i pracodawca i pracownik.
U właściciela ; W farmacji

Przechodzimy różne fazy relacji ze stroną publiczną. Jesteśmy zachęcani do inwestowania i to realizujemy, potem jest moment stagnacji, wstrzymujemy rozwój. Następnie znowu jesteśmy „uwodzeni”. Teraz jest moment oczekiwania, co dalej - mówi Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF), dyrektor ds. relacji zewnętrznych w Polpharmie. Dodaje: - Ze strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju premiera Mateusza Morawieckiego dowiedzieliśmy się, że nasz kraj stawia na nas, potrzebuje prężnej branży farmaceutycznej, zapewniającej bezpieczeństwo lekowe kraju. Jeszcze lepiej się poczuliśmy, kiedy przeczytaliśmy dokument „Polityka lekowa państwa”, gdzie cały rozdział był poświęcony przemysłowi farmaceutycznemu. Rozpoczęliśmy inwestycje, a teraz znowu musimy poznać odpowiedź na pytanie, czy ten kraj tego chce. Musimy to wiedzieć, żeby odpowiednio kształtować model biznesowy. - W Polsce produkcja leków jest bardzo droga. Jeżeli zamierzamy kupować tylko najtańsze leki, to nie możemy w Polsce produkować. Możemy to robić tylko wtedy, kiedy produkcja w Polsce będzie wspierana. Wówczas producenci, którzy decydują się otwierać tutaj fabryki, będą inwestować jeszcze więcej - zaznacza prezes Misiewicz-Jagielak. - Czekamy na innowacyjny tryb rozwojowy (ITR). Widać jednak, że proces ten jest dla Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii trudny z uwagi na bardzo długi czas jego opracowywania. W ramach aktualnych aktów prawnych jest możliwość, aby uwzględnić wydatki na badania i rozwój oraz na inwestycje - mówi wiceprezes PZPPF. Podkreśla, że dotychczasowe instrumenty zachęcające do produkcji w Polsce są niewystarczające, ale już sama wcześniejsza zapowiedź wprowadzenia RTR-u (refundacyjnego trybu rozwojowego), czyli połączenia podejścia refundacyjnego i inwestycji, zachęciła wielu międzynarodowych producentów do przeprowadzenia rozeznania, aby w naszym kraju produkować leki. - Zgłaszały się do Polpharmy bardzo duże firmy, z poważnymi ofertami, by przenieść tutaj produkcję łącznie z transferem technologii. Jednak, gdy przestaliśmy rozmawiać o RTR, temat zszedł na dalszy plan, oferty wycofano - przyznaje Barbara Misiewicz-Jagielak. Zwraca uwagę, że Ministerstwo Zdrowia nadal nie otrzymało listy określającej partnerów polskiej gospodarki opracowywanej przez MPiT. Nie może więc stosować zapisów ustawy i oceniać producentów leków pod względem gospodarczym. - Nadal czekamy na ruch ze strony z resortu przedsiębiorczości. Bardzo nas dziwi, że to jeszcze nie zostało zrobione, chociaż było obiecane już w ubiegłym roku - mówi dyrektor ds. relacji zewnętrznych w Polpharmie. - Potrzebujemy wsparcia rządu, który, mam wrażenie, nas rozumie. Oczekujemy jednak potwierdzenia tych obietnic i podjęcia konkretnych działań - podkreśla. Jej zdaniem, polski przemysł farmaceutyczny stoi w obliczu wielkiej szansy, aby stać się dużym partnerem i konkurentem w naszej części Europy.
Komentarz: Jako szef Krajowej Sekcji Pracowników Przemysłu Farmaceutycznego NSZZ Solidarność osobiście doprowadziłem do obrad trójstronnego podzespołu ds. przemysłu farmaceutycznego, które odbędą się 7 maja a tematem zasadniczym będzie właśnie  RTR (refundacyjny tryb rozwojowy).
W kraju i na świecie


Podwyżki w spółce Vitkovice Milmet
Solidarności działającej w spółce Vitkovice Milmet udało się doprowadzić do podwyższenia dodatku stażowego i włączenia go do stawek zasadniczych. Dzięki temu znacznie wzrosną miesięczne wynagrodzenia pracowników.
Płace zasadnicze będą wyższe od 120 do 480 zł w zależności od stażu pracy – mówi Paweł Kwieciński, przewodniczący zakładowej Solidarności. Podwyżka płac zasadniczych oznacza też zwiększenie pochodnych, m.in. dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych, wynagrodzenia za czas urlopu, a także zasiłku chorobowego. W zeszłym roku dodatek stażowy wynosił od 109 do 438 zł. Przedstawiciele zakładowej „S” uzgodnili z pracodawcą, że dodatek stażowy będzie doliczany do wynagrodzenia tym pracownikom, którzy w firmie przepracowali co najmniej cztery lata. Wcześniej przysługiwał on dopiero po pięciu latach pracy. Wliczenie dodatku stażowego do płac zasadniczych wiązało się ze zmianą Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy. Układ został już zarejestrowany przez Państwową Inspekcję Pracy. Zmiana obowiązuje od 11 marca, wypłaty liczone według wyższych stawek wpłyną na konta pracowników 10 kwietnia – mówi Paweł Kwieciński.

Trzeba przywrócić sprawiedliwe zasady przyznawania „pomostówek”

 Jeden z postulatów NSZZ Solidarność dotyczy przywrócenia prawa do wcześniejszych emerytur wszystkim pracownikom zatrudnionym w warunkach szczególnych i o szczególnym charakterze. Chodzi o zaprzestanie wygaszania emerytur pomostowych i rozszerzenie wykazu stanowisk uprawniających do tego świadczenia.
Obowiązująca od 1 stycznia 2009 roku ustawa o emeryturach pomostowych pozbawiła tysiące osób pracujących w bardzo ciężkich i szkodliwych dla zdrowia warunkach prawa do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę, czyli w wieku 55. lat dla kobiet lub 60. lat w przypadku mężczyzn. – Przed wejściem w życie ustawy prawo do wcześniejszych emerytur miało ok. 900 tys. pracowników, po zmianie przepisów ta liczba spadła do ok. 250 tys. Tylko w oddziale ArcelorMittal Poland w Dąbrowie Górniczej (d. Huta Katowice) możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę straciło ok. 40. proc. pracowników zatrudnionych w szkodliwych warunkach lub w szczególnym charakterze. Te przepisy są krzywdzące i niesprawiedliwe – mówi Lech Majchrzak, wiceprzewodniczący Solidarności w dąbrowskim AMP. Ustawa uchwalona przez rządzącą wówczas koalicję PO-PSL wprowadziła szereg absurdalnych rozwiązań. Jeden pracownik zatrudniony przy wielkim piecu, gdzie temperatura sięga powyżej 1000 stopni Celsjusza, może przejść na wcześniejszą emeryturę, inny już nie. To wynik ograniczenia, zgodnie z którym prawo do „pomostówki” mają osoby zatrudnione w warunkach szkodliwych przed 1 stycznia 1999 roku. W efekcie pracownik, który na oddziale wielkiego pieca został zatrudniony w grudniu 1998 roku odejdzie na wcześniejszą emeryturę. Natomiast osoba, która podjęła pracę na takim samym stanowisku, tylko miesiąc później, prawa do „pomostówki” nie ma. Równocześnie pracodawca odprowadza składkę na fundusz emerytur pomostowych od obu tych pracowników. – To absurd. Ci ludzie pracują obok siebie i w tych samych warunkach, a o tym, czy przejdą na wcześniejszą emeryturę, decydują nie ekstremalnie trudne warunki pracy, a data zatrudnienia – dodaje Majchrzak. Zmianą przepisów pokrzywdzeni zostali także ci pracownicy, którzy przed wejściem nowej ustawy przez wiele lat pracowali w warunkach szkodliwych, ale ich stanowisko zostało skreślone z listy stanowisk uprawniających do „pomostówki”. Zgodnie z nowymi rozwiązaniami, żeby utrzymać prawo do tego świadczenia, pracownicy ci musieliby po 2008 roku przepracować choć jeden dzień w warunkach szkodliwych. W praktyce musieliby zmienić stanowisko pracy na szkodliwe. W takiej sytuacji znalazło się wielu pracowników hut, koksowni, a także m.in. część kolejarzy.

Miara Mirosław                  
 Przewodniczący KM NSZZ  Solidarność


czwartek, 4 kwietnia 2019

PIGUŁKA nr.13/19


PIGUŁKA                Warszawa 05.04.2019r.
Co słychać w Solidarności                     Nr 13/19
Tygodnik NSZZ Solidarność Polfa Warszawa S.A.
___________________________________________________________________________________________________________________________________

W Polfie Warszawa  S.A.

Pracowniczy Program Emerytalny

Mamy zgodę na uruchomienie Pracowniczego Programu Emerytalnego (PPE), ale żeby stało się to faktem, do programu musi przystąpić przynajmniej 25% załogi Polfy Warszawa.

Dlatego już dzisiaj zachęcam abyśmy nie zaspali, abyśmy przystąpili do programu, ponieważ jeśli bodajże do maja, nie zapisze się do programu wymagana ilość pracowników, pracodawca zgodnie z ustawą będzie musiał u nas wdrożyć PPK. Pisałem o tym wcześniej ale przypomnę, PPE jest dla pracowników korzystniejsze, ponieważ składkę płaci pracodawca, my płacimy tylko podatek, natomiast w PPK składkę płaci pracodawca, ale również pracownik.

W dniach 8 i 15 kwietnia odbędą się spotkania informacyjne  z przedstawicielami Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych PZU S.A., którzy przedstawią  niezbędne informacje związane z przystąpieniem do Programu.
Podczas spotkania będzie można zadawać pytania a także składać deklaracje na piśmie lub elektronicznie.

Jeszcze raz zwracam się z prośbą, nie przegapmy tego, pójdźmy na spotkania i przystąpmy do PPE. Składki, które będzie płacił pracodawca, to są dla nas dodatkowe pieniądze z których  skorzystamy lub nie  – po prostu.  
Jestem przekonany, że warto wejść w PPE, nie we wszystkich firmach pracownicy mają taką szansę.

Terminy spotkań informacyjnych dla pracowników Produkcji

Termin
Godz.
Sala
8.04.2019
6:00-7:00
MWS, bud.7, piętro II
15.04.2019
6:00-7:00
MWS, bud.7, piętro II


Terminy spotkań informacyjnych dla pozostałych pracowników – zapisy na spotkania przez Event Manager https://eventmanager.polpharma.net/Event/DisplayByUid/f6093f0c-1726-4569-b647-5b8a0fae1eba

Termin
Godz.
Sala

8.04.2019
9:00-10:00
11:00-12:00
13:00-14:00

MWS, bud.7, piętro II

15.04.2019
9:00-10:00
11:00-12:00
13:00-14:00

MWS, bud.7, piętro II


U właściciela ; W farmacji


Patent na postęp  Medexpress

Po 10 latach starań całej europejskiego branży generycznej o zmianę przepisów dotyczących SPC wreszcie udało się rozpocząć ich procedowanie. Europa w końcu zorientowała się, że nie ma równych szans w konkurowaniu na globalnym rynku z azjatyckim i amerykańskim przemysłem. Zamiany te nie zaszkodzą ochronnie wynalazków w Europie. Wręcz przeciwnie będą stymulować innowacyjną aktywność. Dodatkowe Świadectwo Ochronne SPC przedłuża 20-letnią ochronę patentową leku o kolejne 5 lat. Kiedy więc pozaeuropejskie firmy farmaceutyczne sprzedają odpowiedniki leków chronionych SPC, którym wygasł patent na rynkach gdzie SPC nie obowiązuje, europejscy producenci mają związane ręce i przez 5 lat nie mają dostępu do tych rynków. Zarządzanie ryzykiem nadużyć. W artykule „Procedowane zmiany w zasadach ochrony wynalazków w Unii Europejskiej” Katarzyna Czyżewska wyraża niepokój, że wprowadzenie możliwości produkowania leku generycznego czy biologicznego równoważnego w Europie na eksport w okresie ochrony SPC „rodzi ryzyko nadużyć”. Zdaniem autorki, nietrudno wyobrazić sobie, że produkcja taka może służyć zaopatrzeniu rynków unijnych. Muszę przyznać, że moja wyobraźnia ma sporo ograniczeń w tym względzie. Wprowadziliśmy na terenie UE serializację leków, i dziś każde opakowanie ma indywidulany kod, a od 1 kwietnia br. na terenie Polski ma zacząć obowiązywać ZSMOPL, który będzie monitorował rynek w jeszcze bardziej szczegółowy sposób. Poza tym odpowiednik leku chronionego SPC będzie musiał mieć na opakowaniu informację, że jest przeznaczony na eksport. Kontrola rynku nie może więc być już chyba lepsza. Mecenas Czyżewska ubolewa, że wykaz państw, do których lek generyczny będzie eksportowany ma mieć charakter orientacyjny, a więc niewiążący. Tym samym kontrola może być utrudniona. Pamiętajmy jednak, że zwolnienie z SPC produkcji na eksport nie może też naruszać tajemnic handlowych producentów leków. Konkurencja pobudza innowacje. Podczas prac w Parlamencie UE i Radzie nad zmianami SPC pojawiły się głosy, że nowe regulacje mogą osłabiać ochronę wynalazków, a przez to zniechęcić do inwestowania w badania w Europie. Nic bardziej mylnego. Wszystkie wątpliwości zostały rozwiane w drodze analiz i dyskusji ekspertów, w tym szczególnie przez Komisję Europejską, która w ocenie skutków projektu przedstawiła zgoła odmienną analizę. Nie wolno zapominać, że choć ochrona patentowa jest zasłużoną nagrodą za innowacje i stymuluje ich rozwój, jej nadużywanie może hamować postęp. Niekiedy bowiem pilnowanie patentów tak absorbuje ich posiadaczy, że nie mają czasu na kolejne odkrycia. W opublikowanej w JAMA w styczniu br. analizie „Comparison of Sales Income and Research and Development Costs for FDA-Approved Cancer Drugs Sold by Originator Drug Companies” wykazano, że zyski z leków przeciwnowotworowych, nawet po zakończeniu ochrony patentowej przewyższają zwrot kosztów badań i uzasadnioną finansową bonifikatę będącą motywacją do poszukiwania nowych terapii. Przyczynia się to do „nieefektywności badań nad rozwojem leków przeciwnowotworowych oraz tłumi klinicznie znaczące innowacje.” Zbyt wysokie zyski – zdaniem autorów- wynikają z „barier wejścia na rynek produktów biopodobnych i innych czynników wzmacniających dominację rynkową firm oryginalnych”. I właśnie naprzeciw tym barierom wychodzą zmiany przepisów w zakresie SPC. Walka o rynek globalny i europejski. Warto podkreślić, że służby prawne zarówno Parlamentu UE i Rady nie dopatrzyły się sprzeczności projektu z obowiązującymi przepisami i nie zablokowały prac. Komisja Prawna Parlamentu UE niemal jednogłośnie przyjęła tekst projektu uzgodniony z Radą. Jedynie poseł z Wielkiej Brytanii był przeciw, bo – jak słusznie zauważył - wprowadzenie tych przepisów spowoduje poprawę konkurencyjności UE względem państw spoza Unii, a więc także Wielkiej Brytanii po brexicie. Zmiany SPC mają nie tylko wyrównać szanse europejskich producentów w konkurowaniu na globalnym rynku, ale też w na Starym Kontynencie. Umożliwią bowiem produkcję w Europie równoważników leków chronionych SPC w celu przygotowania zapasów w magazynach, aby móc wprowadzić je na rynek UE natychmiast po wygaśnięciu SPC. Obecnie firmom proces uruchomienia produkcji zajmuje ponad pół roku, a w tym czasie leki producentów spoza UE sprzedawane są już w europejskich aptekach. Wyrównanie szans będzie pobudzać konkurencję. Dzięki temu ceny spadną i dostęp do drogich terapii zwiększy się . Zgodnie z analizą Pex Pharma Sequence - dzięki konkurencji na rynku leków, NFZ oszczędza pół miliarda zł rocznie. Mam nadzieję, że oszczędności te przełożą się na poszerzenie dostępu do terapii, a także na wprowadzenie nowych leków, na które do tej pory nie było środków finansowych. Korzyści krajowych wytwórców. Katarzyna Czyżewska nie jest też przekonana, że nowe regulacje spowodują wzrost liczby miejsc pracy w sektorze farmaceutycznym w UE. Nie widzę powodów, aby powątpiewać w niezależne analizy Komisji Europejskiej, która wskazała na zwiększenie zatrudnienia. Takie obawy na wyrost wprowadzają niepotrzebnie atmosferę niepewności co do rzetelności prac w tym zakresie. Zmiany w zakresie SPC będą korzystne dla krajowych producentów leków, dlatego stanowisko naszego Rządu jak i zaangażowanych polskich eurodeputowanych jest jednoznaczne. Z nadzieją czekamy na przyjęcie nowych rozwiązań przez Parlament Europejski i przywrócenie równych warunków konkurencji dla wszystkich podmiotów na globalnym rynku farmaceutycznych, szczególnie dla krajowych chempionów, jak i małych oraz średnich wytwórców. Pamiętajmy, że dzięki tym przepisom, a także w wyniku potwierdzenie przez amerykańską FDA wzajemnej uznawalności inspekcji wytwarzania z Polską, staniemy się atrakcyjnym miejscem do lokowania produkcji leków, także przez globalne koncerny farmaceutyczne. Wierzę również, że ten projekt przyspieszy prace naszego Rządu nad rozwiązaniami prawnymi promującymi firmy produkujące leki w Polsce. Dlatego mam nadzieję, że szeroka dyskusja na ten temat przekona wszystkich do wprowadzenia tych zmian.
Grzegorz Rychwalski, wiceprezes PZPPF

W kraju i na świecie


Manifestacje NSZZ "Solidarności" przed urzędami wojewódzkimi

W czwartek (4 kwietnia) w całej Polsce przed urzędami wojewódzkimi odbyły się manifestacje związkowców NSZZ "Solidarności". Celem zgromadzeń było zwrócenie uwagi na niskie płace pracowników sfery budżetowej.
·        Przed siedzibą Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku wypowiadał się przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda.
  • Kilka tysięcy członków NSZZ "S" wzięło udział w demonstracji przed Śląskim Urzędem Wojewódzkim w Katowicach.
  • Oprócz nauczycieli byli górnicy, hutnicy, energetycy, pracownicy sektora zbrojeniowego, pracownicy sądów i prokuratur.
Wśród protestujących byli przedstawiciele m.in. kolejarzy, oświaty, sądownictwa oraz urzędników. Na każdym z protestów pojawiały się transparenty. Do każdego z urzędów, przed którymi odbyły się zgromadzenia, złożone zostały petycje z postulatami związkowców. W petycjach znalazły się postulaty dotyczące m.in. podwyżek płac w sferze finansów publicznych i wprowadzenia kryterium stażowego uprawniającego do przejścia na emeryturę bez względu na wiek, odmrożenia wskaźnika naliczania Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, czy też wprowadzenia systemowych rozwiązań stabilizujących ceny energii i wsparcia dla przemysłu energochłonnego. Przed siedzibą Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku wypowiadał się przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda. "My domagamy się piątki Solidarności. Jest piątka Kaczyńskiego, my chcemy piątki Solidarności, chociaż wiemy, że tych naszych postulatów jest więcej. Ale dzisiaj najważniejsze jest to, o czym mówimy, czyli podwyżki w sferze finansów publicznych (...) Jeżeli dzisiaj rządzący i premier Morawiecki mówią o profesjonalnym państwie, top muszą być w tym państwie profesjonalnie wynagradzani pracownicy - a tak niestety nie jest" - mówił. Wyjaśnił, że na "piątkę Solidarności" oprócz podwyżek płac w sferze finansów publicznych, składają się także: wprowadzenie kryterium stażowego uprawniającego do przejścia na emeryturę bez względu na wiek, odmrożenia wskaźnika naliczania Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, systemowych rozwiązań stabilizujących ceny energii oraz wsparcia dla przemysłu energochłonnego, a także niewliczania do minimalnego wynagrodzenia dodatku za wysługę lat. Duda dodał, że rząd od ubiegłego roku popełnia "kardynalne błędy" związane z płacami w sferze budżetowej. "Polegające na tym, że podpisuje porozumienia z jedną grupą zawodową dyskryminując kolejną grupę zawodową. Stąd nasze hasło dzisiaj Dość dyskryminowania pracowników (...)
Komentarz:
W Warszawie przed siedzibą Urzędu Wojewódzkiego również odbyła się manifestacja, tak jak we wszystkich województwach. W tej manifestacji udział wzięli również przedstawiciele Polfy Warszawa S.A. Serdecznie dziękuję tym którzy uczestniczyli w manifestacji, nie mogłem być z wami, ponieważ w tym czasie przebywałem w okolicach Opola na posiedzeniu Rady KSPCH i w Opolu uczestniczyłem w manifestacji razem z całą Radą KSPCH NSZZ Solidarność.

Warszawa (z lewej strony latarni, baner NSZZ Solidarność Polfa Warszawa)            Opole (Rada KSPCH NSZZ Solidarność)





Miara Mirosław                  
 Przewodniczący KM NSZZ  Solidarność


wtorek, 2 kwietnia 2019

Manifestacja 4 kwiecień 2019 godz. 15.00


Komunikat dla Członków NSZZ Solidarność Polfa Warszawa

W imieniu Regionu Mazowsze NSZZ Solidarność, zapraszam Członków NSZZ Solidarność Polfa Warszawa do udziału w manifestacji,
która odbędzie się w dniu 4 kwietnia o godz. 15.00 pod Urzędem Wojewódzkim na pl. Bankowym.

Manifestacja nie jest skierowana przeciwko Rządowi czy PIS, tylko jest organizowana w związku z brakiem konstruktywnego dialogu w sprawie realizacji postulatów
zgłaszanych przez NSZZ Solidarność od dawna a kompletnie nie realizowanych pomimo wielokrotnych obietnic.
Na dzisiaj mamy sytuację taką, że mimo niedawnych obietnic realizacji przynajmniej części naszych postulatów, nie zrealizowano żadnego i nie podpisano porozumienia.
W związku z powyższym Sztab Protestacyjny podjął decyzję, że w dniu 4 kwietnia o godz. 15.00 pod każdym Urzędem Wojewódzkim w Polsce,
odbędą się akcje protestacyjne.

Zwracam się do Członków NSZZ Solidarność Polfa Warszawa o udział w manifestacji 4 kwietnia o godz. 15.00 na Placu Bankowym ( czas trwania około 1 godziny maksymalnie do 2).
Z ramienia naszej Komisji Międzyzakładowej  akcję będzie koordynował Wiceprzewodniczący KM  - Paweł Gałecki.


Zapraszam do udziału w manifestacji, nie może zabraknąć na niej, pracowników Polfy Warszawa.

Mirosław Miara