czwartek, 4 sierpnia 2022

PIGUŁKA nr.19/22

 


PIGUŁKA

 Co słychać  w   Solidarności                    

Warszawa  

05.08.2022r.

nr 19/22             

 

W Polfie Warszawa  S.A.



W tygodniu

W środę odbyły się pierwsze rokowania Sporu Zbiorowego. W spotkaniu udział wzięli: Zarząd Polfy oraz ekspert, po stronie związkowej przewodniczący organizacji związkowych działających w Polfie Warszawa również wraz z ekspertem. Tradycyjnie w trakcie trwania procesu rokowań czy negocjacji, jak wiadomo nie można ujawniać szczegółów rozmów, więc nie mam za dużo do przekazania w temacie.

Pewnie dziwnie zabrzmi jak napiszę, że atmosfera rozmów była bardzo fajna, miła i sympatyczna. Strony wykazywały duże zrozumienie, podkreślały chęć doporowadzenia do porozumienia. Padły deklaracje dążenia do szybkich uzgodnień wspólnego stanowiska. Tak po prostu było, więc szczerze to opisuję, naprawdę atmosfera była bardzo dobra, co w historii negocjacji nie zawsze się tak zdarzało. No jest tylko jeden mały problem, bo nie udało nam się dojść do uzgodnień. Strona pracodawcy przedstawiła pewną propozycję, wsparła ją później drugą możliwością, ale nasze oczekiwania strony związkowe są dalej idące.

Zarządy związków oczekują konkretniejszych rozwiązań a więc rokowania będą się toczyć. Ulegnie też zmianom kalendarz następnych spotkań. Będę informował o ewentualnych postępach w rokowaniach.

Póki co mogę przekazać tylko tyle.

 

Wydaje mi się, że z obu stron naprawdę jest dużo woli aby dojść do porozumienia i to oczywiście dobrze rokuje, tyle tylko, że moim osobistym zdaniem „góra” jest za mało hojna dla pracowników, którzy przepracowali w Polfie po 20, 30 czy 40 lat, którym likwiduje się fabrykę w imię wyższych celów biznesowych a wymaga się od nich wytężonej pracy do ostatnich dni działania fabryki.

Czy pracownicy będą chcieli wykonywać swoje obowiązki na 100% wiedząc, że nie chce ich się potraktować inaczej niż pozostałe firmy w Grupie? W innych firmach pracownicy mogą liczyć na wieloletnie zatrudnienie a my nie, czy nie jest to wystarczający powód do innego potraktowania pracowników Polfy Warszawa w ostatnie 17 miesięcy istnienia fabryki? Karmi nas się informacjami, że wszyscy w Grupie powinni być traktowani jednakowo. No ale to śmieszny argument jest przecież, bo jaka jest motywacja do wytężonej pracy gdy się wie, że za 17 miesięcy fabryka będzie „zaorana” a na jej miejscu ktoś zrobi budowlany interes życia na najlepszej 4 hektarowej działce w centrum stolicy. Pracownicy Polfy czują się oszukani, bo fabryka miała być przeniesiona. Czują się nieusatysfakcjonowani, bo obiecano im zatrudnienie w Biologics Duchnice a to działa bardzo słabo, więc jedyne co można teraz zrobić, aby zachęcić pracowników do wytężonej pracy do końca dni Polfy, to potraktować ich inaczej niż wszystkich pozostałych w Grupie i wynagrodzić im to finansowo. Tak uważam i nie wiem dlaczego te argumenty nie trafiają do decydentów, którzy boją się podjąć decyzję inną niż wcześniej wymyślili.

A ja uważam, że może warto posłuchać doświadczonych związkowców, może warto czasem ustąpić i zgodzić się na postulaty związkowe. Nie chodzi mi w tym momencie o to żeby pracodawca ustąpił związkom zawodowym, tylko chodzi o to, że może czasem warto zrobić coś więcej niż ta chłodna analiza słupkowo, tabelkowa podpowiada.

To jest ostatni moment żeby dla tych ludzi zrobić coś fajnego, co przekracza chłodny rachunek biznesowy.

 

Dla ludzi z Polfy warto zrobić coś więcej.

 

 

U właściciela ; W farmacji


 

Polska firma coraz bliżej rejestracji swojego leku na SM w Stanach Zjednoczonych  Rynek Zdrowia

 

Amerykańska FDA przyjęła do rozpatrzenia wniosek o dopuszczenie do obrotu biopodobnego leku stosowanego w leczeniu stwardnienia rozsianego (SM) i choroby Leśniowskiego-Crohna firmy Polpharma Biologics. FDA przyjęła do rozpatrzenia wniosek o dopuszczenie do obrotu leku biopodobnego do leku referencyjnego Tysabri (natalizumab) Wniosek został złożony przez firmę Sandoz, partnera komercyjnego dla Polpharma Biologics w oparciu o globalną umowę licencyjną Polpharma Biologics pozostaje odpowiedzialna za wytwarzanie leku

Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków FDA przyjęła do rozpatrzenia wniosek o dopuszczenie do obrotu leku biopodobnego do leku referencyjnego Tysabri (natalizumab), stosowanego w leczeniu stwardnienia rozsianego (SM) i choroby Leśniowskiego-Crohna. Chodzi o wniosek rejestracyjny BLA (Biologics License Application - BLA) dla leku biopodobnego zawierającego przeciwciało monoklonalne natalizumab. BLA jest wnioskiem o pozwolenie na dystrybucję produktu biologicznego na terenie USA. Dotyczy dożylnego sposobu podania leku dorosłym z rzutowo-remisyjną postacią stwardnienia rozsianego (RRMS) oraz dorosłym chorym z umiarkowaną do ciężkiej postacią choroby Leśniowskiego-Crohna.

Lek biopodobny został w pełni opracowany przez polską firmę Polpharma Biologics. Naukowcy spółki przeprowadzili cały proces rozwoju leku: od rozwoju linii komórkowej przez rozwój procesu technologicznego po badania kliniczne i przygotowanie dokumentacji rejestracyjnej.

Wniosek został złożony przez firmę Sandoz, partnera komercyjnego dla Polpharma Biologics w oparciu o globalną umowę licencyjną – Polpharma Biologics pozostaje odpowiedzialna za wytwarzanie leku. Analogiczny wniosek, o dopuszczenie do obrotu biopodobnego natalizumabu w krajach Unii Europejskiej, został już przyjęty do rozpatrzenia przez Europejską Agencję Leków (EMA) 14 lipca 2022 roku. Złożony wniosek został poparty obszernym pakietem danych obejmujących wyniki badań analitycznych, przedklinicznych i klinicznych w tym wyniki badania klinicznego III Fazy „Antelope” u chorych na rzutowo-remisyjną postać stwardnienia rozsianego (relapsing-remitting multiple sclerosis - RRMS). Zarówno w badaniach I, jak i III fazy klinicznej osiągnięto pierwszorzędowe punkty końcowe, potwierdzając, że zarówno profil farmakokinetyczny i farmakodynamiczny oraz skuteczność i bezpieczeństwo leku biopodobnego nie różnią się od leku referencyjnego. Polpharma Biologics pozostaje odpowiedzialna za produkcję i dostawę leku, natomiast firma Sandoz, na zasadach licencyjnych i w oparciu o podpisaną umowę, ma wyłączne prawa do globalnej komercjalizacji i dystrybucji leku, w tym na terenie Stanach Zjednoczonych, po zatwierdzeniu przez FDA.

 

Polpharma partnerem start-upu biofarmaceutycznego Pikralida    MgrFarm

 

Polpharma podjęła współpracę ze spółką Pikralida, biofarmaceutycznym start-up’em, który prowadzi prace nad przełomowym rozwiązaniem terapeutycznym chroniącym przed rozwojem padaczki po przebytym urazie mózgu lub udarze.

Współpraca zakłada wytworzenie przez Polpharmę, zgodnie z normami Dobrej Praktyki Wytwarzania (GMP), substancji czynnej, kandydata klinicznego PKL-021, na potrzeby programu badań przedklinicznych prowadzonego przez Pikralidę i wytworzenia produktu leczniczego do badania klinicznego fazy pierwszej. Pikralida we współpracy z Instytutem Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego pracuje nad przełomowym lekiem chroniącym przed rozwojem padaczki po przebytym urazie mózgu lub udarze.

Projekt bazuje na wynikach wieloletnich badań nad rolą enzymu MMP-9 w rozwoju procesu epileptogenezy, prowadzonych pod kierunkiem prof. Leszka Kaczmarka, kierownika Pracowni Neurobiologii Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN (czytaj również: Polpharma nadal wspiera Ukrainę. Ile leków już przekazała?).

– Intensywnie pracujemy nad przygotowaniem kandydata klinicznego, związku PKL-021, do badania klinicznego fazy pierwszej. Jednym z niezwykle istotnych elementów projektu, jednocześnie limitującym jego postęp jest dostępność substancji badanej. Zespół Chemii Procesowej Pikralida opracował wydajny proces syntezy PKL-021. Wytworzenie substancji badanej w standardzie GMP zdecydowaliśmy się powierzyć Polpharma S.A., która posiada zespół wykwalifikowanych specjalistów z szerokim doświadczeniem w zakresie wytwarzania substancji aktywnych w standardzie GMP. Jesteśmy przekonani, że nasz projekt jest w rękach najlepszych specjalistów w kraju, a substancja badana będzie spełniała rygorystyczne standardy stawiane przez europejskie urzędy regulacyjne – mówi dr Stanisław Pikul, Prezes Zarządu Pikralida sp. z o.o.

Nowa technologia dla Polpharmy

Z kolei Sebastian Szymanek, Prezes Zarządu Zakładów Farmaceutycznych Polpharma S.A wskazuje, że dzięki wieloletniemu doświadczeniu zespołu API w rozwoju procesów chemicznych i ich skalowaniu oraz wytwarzaniu w warunkach cGMP firma może wspierać swoją wiedzą i kompetencjami w tym obszarze naszych klientów i partnerów. W tym firmy innowacyjne i start-upy, na każdym etapie rozwoju kandydatów na lek, od badań przedklinicznych, dostawy API na cele kliniczne, aż po walidację, rejestrację i komercjalizację.

 – Cieszymy się, że będziemy współpracować z grupą specjalistów z firmy Pikralida, którzy opracowali technologię, którą będziemy mogli transferować do Polpharmy w celu wytworzenia substancji czynnej na potrzeby projektu. Wykorzystując najlepszą wiedzę naszych specjalistów oraz nowoczesną infrastrukturę Polpharmy, chcemy umożliwić firmie Pikralida szybki start programu badań klinicznych, który, jak wszyscy liczymy, zakończy się wdrożeniem nowej, przełomowej terapii zapobiegającej rozwojowi padaczki – mówi Sebastian Szymanek.

Pikralida sp. z o.o. to biofarmaceutyczny start-up specjalizujący się w realizacji projektów B+R obejmujących rozwiązania terapeutyczne wykorzystujące innowacyjne substancje drobnocząsteczkowe, innowacyjne formulacje leków złożonych, jak też nowoczesne systemy dostarczania leków.

 

 

W kraju i na świecie

 



 

Strajk ostrzegawczy W&W Lubsko w Regionie Zielonogórskim

 

26 lipca 2022 r. w firmie W&W Polska Sp. z o.o. w Lubsku w woj.Lubuskim od godz.12:00 - 14:00 odbył się strajk ostrzegawczy w ramach trwającego od dnia 8 marca 2022r. sporu zbiorowego. 

 

Firma z Niemieckim kapitałem zatrudnia około 120 Polskich Kobiet. Zajmuje się produkcją obuwia skórzanego, które trafia na rynek nie tylko Niemiec ale Europy i niektórych państwa świata. 

Oczekiwaniem załogi jest podwyżka 450 zł brutto od maja 2022 r. Ze strony załogi jeszcze możliwość szukania kompromisu i porozumienia  w sprawie terminu wprowadzenia podwyżki o czym negocjatorzy związkowi poinformowali kierownictwo zakładu podczas poprzedniej rundy mediacji.

W najbliższy  poniedziałek ostatnie spotkanie w ramach mediacji; w przypadku nie dojścia do porozumienia pracownice zakładu w Lubsku zapowiedziały w dniach 1-5 sierpnia strajk 4h/dziennie, a od 20 sierpnia strajk w pełnym wymiarze. 

Działania te popiera Zarząd Regionu Zielonogórskiego NSZZ „Solidarność".

 

Wynegocjowali podwyżki płac dla pracowników ZUS

900 zł brutto – średnio o taką kwotę wzrosną od 1 sierpnia wynagrodzenia w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Dzięki staraniom organizacji związkowych pracownicy tej instytucji otrzymają także wyrównanie podwyżek za miesiące od stycznia do lipca tego roku. Te pieniądze zostaną wypłacone na początku sierpnia.

– Pracownicy powinni być usatysfakcjonowani. Udało nam się wynegocjować pierwsze, znaczące podwyżki od dłuższego czasu. W ostatnich miesiącach sytuacja w ZUS była bardzo napięta, bo pracownikom dokładano coraz więcej obowiązków, m.in. obsługę kolejnych tarcz antykryzysowych, programów: 500 plus, Dobry Start czy Rodzinny Kapitał Opiekuńczy, a w ślad za tym nie szły dodatkowe środki – mówi Damian Eksterowicz, przewodniczący „Solidarności” w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych w Chorzowie.

Jak zaznacza, gwarantowana kwota podwyżki dla każdego pracownika to 600 zł brutto. Natomiast, na podwyżki uznaniowe pracodawca przeznaczył średnio 300 zł brutto na osobę. – O wysokości podwyżek indywidualnych decydowali dyrektorzy poszczególnych oddziałów w uzgodnieniu z organizacjami związkowymi. Kierowano się zapisami zakładowego układu zbiorowego pracy odnoszącymi się do kwestii indywidualnego wzrostu płac. Brano pod uwagę m.in. przebieg pracy, zaangażowanie oraz staż – dodaje.

Porozumienie dotyczące wzrostu płac 10 organizacji związkowych, w tym NSZZ „Solidarność” podpisało z pracodawcą 4 lipca. – Jeden ze związków odmówił podpisania dokumentu, na co pracodawca zareagował, informując, że nie wprowadzi podwyżek w życie. W odpowiedzi, „Solidarność” wszczęła spór zbiorowy, domagając się realizacji zapisów porozumienia płacowego. W ślad za „S” poszło kilka innych organizacji związkowych, w efekcie 11 lipca podpisano kolejne porozumienie, które zobligowało pracodawcę do realizacji zapisów porozumienia z 4 lipca – informuje Damian Eksterowicz.

Przewodniczący „Solidarności” w chorzowskim oddziale ZUS zaznacza, że rozmowy płacowe prowadzone były z pracodawcą od marca tego roku. – Trzykrotnie próbowaliśmy dojść do porozumienia, ale pracodawca za każdym razem proponował podwyżkę wynoszącą 300 zł brutto na pracownika. Na taką kwotę nie mogliśmy się zgodzić i walczyliśmy dalej. W końcu udało się podpisać takie porozumienie, z którego pracownicy powinni być zadowoleni – dodaje.

W Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych zatrudnionych jest ok. 43 tys. pracowników. W ZUS w Chorzowie pracuje ok. 1000 osób.

 

 

 

Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ SOLIDARNOŚĆ


 

środa, 20 lipca 2022

PIGUŁKA nr.18/22

 


PIGUŁKA

 Co słychać  w   Solidarności                    


Warszawa  

22.07.2022r.

nr 18/22             

 

W Polfie Warszawa  S.A.


 W tygodniu

Wiele, wiele lat jestem liderem związkowym i sporo widziałem i przeżyłem.  Również wiele Zarządów Polfy, Holdingu i Polpharmy przez ten czas się przewinęło a mnie udało się przeżyć, przetrwać, „dzięki Bogu”. Sądzę, że mogę powiedzieć o sobie, że jestem zwolennikiem dialogu a nie zwolennikiem nacisku czy rozwiązań siłowych.  Raczej znakomita część problemów, napięć, żądań płacowych, czy innych spraw, rozwiązywana była na Karolkowej przez rozmowy, negocjacje. Chociaż przez te 33 lata oczywiście zdarzały nam się wiece, protesty, szczególnie w okresie komercjalizacji, czy panowania Polskiego Holdingu Farmaceutycznego. Najwięcej tego typu akcji mieliśmy przed kupnem Polfy przez Polpharmę domagając się Pakietu Socjalnego.

Mieliśmy też w różnych okresach kilka Sporów Zbiorowych, które o ile dobrze pamiętam zawsze udawało się drogą rokowań czy mediacji zakończyć porozumieniem. Nie sięgaliśmy do tej pory po rozwiązania dalszych etapów Sporu Zbiorowego, bo jak wspomniałem udawało się jak dotąd zawierać porozumienia. Oczywiście powiem jak najbardziej szczerze, że obecnie też bardzo liczę na rozwiązanie Sporu poprzez dogadanie się i podpisanie porozumienia. Natomiast żeby tak było, to druga strona powinna moim zdaniem spojrzeć na sprawę troszkę szerzej, niż tak jak obecnie tzn. powinna być bardziej otwarta na negocjacje a nie na zatwierdzone odgórnie wysokości propozycji. Niestety jakoś tak się ostatnio zdarza, że pracodawcy chyba niekoniecznie są otwarci na ustępstwa czy kompromisy i idą „w zaparte” do pewnego etapu. To powoduje niepotrzebne napięcia i doprowadza do sięgania przez związki zawodowe po ostrzejsze środki nacisku.

W poprzednich „Pigułkach” pisałem o pojawiających się w kilku miejscach kraju – strajkach a teraz doszły protesty okupacyjne w sprawie podwyżek inflacyjnych. Takie protesty  miały miejsce ostatnio np. w Polskiej Grupie Górniczej i w Tauronie. Czy do pracodawców ostatnio przemawiają tylko strajki lub protesty okupacyjne ? Czy naprawdę nie można się bez tego porozumieć, zawrzeć jakiś kompromis ? Wydaje się, że tego typu działania powinny być ostatecznością, ale jak widzę co się dzieje wokół, to niestety dochodzę do wniosku, że czasem jednak trzeba sięgać po tego typu środki i pokazać pracodawcy, że nie warto czarować i zwodzić związkowców, którzy reprezentują załogę, tylko dążyć za wszelką cenę do porozumienia, bo protest a szczególnie strajk może być początkiem poważnych kłopotów firmy.

Reasumując, jestem przekonany, że warto do skutku rozmawiać i się dogadać, chyba że druga strona jest zamknięta odgórną decyzją, wtedy załoga nie ma specjalnie wyjścia a właściwie jedno wyjście.

Jest porozumienie w PGG. Górnicy dostaną do 6,4 tys. zł

Związkowcy z Polskiej Grupy Górniczej (PGG) podpisali porozumienie z zarządem spółki. Ustalono, że przed końcem lipca górnicy dołowi otrzymają 6,4 tys. zł jednorazowego świadczenia, pracownicy zakładów przeróbki węgla 5,2 tys. zł brutto, a pracownicy powierzchni 4 tys. zł brutto. Po podpisaniu porozumienia związkowcy przerwali prowadzoną od poniedziałku okupację katowickiej siedziby PGG.

·         Kilkudziesięciu związkowców od poniedziałku okupowało katowicką siedzibę PGG.

·         Wśród ich postulatów znalazły się m.in. wypłata wyrównania inflacyjnego dla pracowników spółki, inwestycje w zwiększenie wydobycia węgla w kopalniach, wzrost zatrudnienia oraz urealnienie cen surowca dostarczanego do elektrowni.

·         Ostatecznie w wynegocjowanym z zarządem porozumieniu znalazła się obietnica wypłaty pracownikom od 4 tys. do 6,4 tys. zł brutto jednorazowego świadczenia. Inne zgłoszone przez związkowców postulaty będą tematem dalszych rozmów.

Porozumienie w Tauronie. Pracownicy dostaną wyrównanie inflacyjne

Pracownicy spółek Grupy Tauron otrzymają w dwóch transzach wyrównanie inflacyjne w łącznej wysokości 7 tys. zł brutto - zakłada porozumienie, podpisane w czwartek przez przedstawicieli strony społecznej i zarząd Taurona. Jesienią związkowcy i zarząd Grupy mają wznowić rozmowy płacowe.

O podpisaniu z zarządem spółki Tauron Polska Energia porozumienia, kończącego trwający od wtorku protest okupacyjny w katowickiej siedzibie firmy, poinformowali w czwartek PAP przedstawiciele strony społecznej.

Początkowo związkowcy domagali się wyrównania inflacyjnego za pierwsze półrocze w wysokości 5,5 tys. zł netto dla każdego pracownika, czyli ok. 8 tys. zł brutto. Ostatecznie zgodzili się na kwotę ok. tysiąc złotych niższą.

"6 tys. zł brutto pracownicy dostaną do końca lipca, pozostały tysiąc zostanie wypłacony przed świętami Bożego Narodzenia. Dodatkowo umówiliśmy się, że w czwartym kwartale powrócimy do rozmów płacowych" – poinformował wiceprzewodniczący Solidarności w spółce Tauron Wydobycie i szef związku w kopalni Brzeszcze, Stanisław Kłysz.

"Ostateczna kwota wyrównania inflacyjnego jest nieco niższa od tej zgłoszonej w naszych postulatach. To jest kompromis. Tyle na dzisiaj było możliwe do wywalczenia" – ocenił związkowiec. Również powrót do negocjacji nastąpić ma później, niż początkowo chcieli związkowcy - najwcześniej w październiku, a nie - jak postulowali - w sierpniu. Porozumienie zakończyło protest okupacyjny, prowadzony w katowickiej siedzibie spółki przez ponad dwie doby. W miniony wtorek członkowie Rady Społecznej Tauron Polska Energia, skupiającej przedstawicieli reprezentatywnych organizacji związkowych działających w Grupie Tauron, pozostali w sali konferencyjnej po zakończonych fiaskiem rozmowach płacowych.

U właściciela ; W farmacji


 EMA pozwala na dopuszczenie do obrotu leku biologicznego Polpharma Biologics  Termedia

 Chodzi o lek biopodobny zawierający przeciwciało monoklonalne natalizumab. Jest on stosowany w leczeniu osób dorosłych, chorujących na stwardnienie rozsiane (SM), u których przebieg choroby nie jest wystarczająco modyfikowany inną terapią. Przyjęcie wniosku przez EMA oznacza rozpoczęcie weryfikacji złożonej dokumentacji w celu wydania decyzji o dopuszczeniu leku do obrotu w krajach Unii Europejskiej.

Natalizumab to drugi lek biopodobny z portfolio Polpharma Biologics, dla którego EMA przyjęła wniosek. Na podstawie umowy licencyjnej Polpharma Biologics jest odpowiedzialna za rozwój, produkcję i dostawę leku, a firma Sandoz ma wyłączne prawa do komercjalizacji i dystrybucji leku na globalnych rynkach.

Zadecydowało badanie Antelope. Zgłoszenie do EMA zawierało obszerny pakiet danych obejmujących wyniki badań analitycznych, przedklinicznych i klinicznych, w tym wyniki badania klinicznego III fazy Antelope u chorych na rzutowo-remisyjną postać stwardnienia rozsianego (RRMS). Zarówno w badaniach I, jak i III fazy klinicznej osiągnięto pierwszorzędowe punkty końcowe, potwierdzając, że profil farmakokinetyczny i farmakodynamiczny oraz skuteczność i bezpieczeństwo leku biopodobnego nie różnią się od leku referencyjnego. Przyjęcie przez europejskie organy regulacyjne wniosku o wydanie pozwolenia na dopuszczenie do obrotu leku biopodobnego opracowanego i produkowanego przez polską firmę to ważny krok w kierunku dołączenia Polpharma Biologics do grona światowych firm, które spełniają najwyższe wymagania stawiane przez najważniejsze agencje regulacyjne. Jestem dumny i głęboko wdzięczny za zaangażowanie i pracę naszych zespołów badawczych, które z powodzeniem przeprowadziły cały proces wytwarzania leku: od rozwoju linii komórkowej, przez rozwój procesu technologicznego, po badania kliniczne i przygotowanie dokumentacji rejestracyjnej. Dzisiejszy, milowy krok to świadectwo ich profesjonalizmu. Mam nadzieję, że dzięki takim firmom, jak Polpharma Biologics, Polska stanie się liderem biotechnologicznym w Europie Środkowo-Wschodniej – powiedział Michael Soldan, CEO Polpharma Biologics Group. O lekach biopodobnych. Leki biopodobne to leki biologiczne wykazujące wysokie podobieństwo do innego, już dopuszczonego do obrotu leku biologicznego, tzw. referencyjnego, dla którego wygasła ochrona rynkowa. Ich skuteczność i bezpieczeństwo działania są potwierdzane przez najbardziej rygorystyczne agencje regulacyjne. Dzięki udowodnionemu biopodobieństwu analitycznemu i klinicznemu leki biopodobne poszerzają możliwość stosowania zaawansowanych terapii w leczeniu przewlekłych i często zagrażających życiu chorób. Ich wykorzystywanie ma wpływ na obniżenie kosztów terapii ponoszonych przez systemy zdrowotne i w konsekwencji – na zwiększanie dostępności leku dla pacjentów.

 

Parlament Europejski będzie pracował nad petycją producentów leków  Prawo.pl

Komisja Petycji Parlamentu Europejskiego pochyliła się nad petycją Krajowych Producentów Leków w sprawie potrzeby wsparcia produkcji substancji czynnych dla produktów leczniczych na terytorium UE. Obecnie 80 proc. substancji do produkcji stosowanych w UE leków sprowadzanych jest z Azji, przez co dochodzi do braku leków na skutek nadzwyczajnych wydarzeń, jak np. pandemia. Tyle, że produkcja substancji w Europie jest droższa i wymaga dofinansowania. 14 lipca br. w trakcie obrad Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego w Brukseli Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Krajowych Producentów Leków podkreślił, że Europejczycy nie są dziś bezpieczni – 80 proc. substancji do produkcji stosowanych w UE leków sprowadzanych jest z Azji. Pandemia SARS-CoV-2 pokazała, że w wyniku przerw w pracy tamtejszych fabryk i zakłóceń w globalnym transporcie oraz z powodu zwiększonego zapotrzebowania na farmaceutyki na całym świecie, może ich zabraknąć. Długotrwałe braki leków ratujących życie są w stanie spowodować większe straty wśród ludności niż niejeden konflikt zbrojny – podsumował. Jak zaznaczył Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Krajowych Producentów Leków, produkcja substancji do wytwarzania leków w Europie zawsze będzie droższa niż w Azji, a i leki powstałe z tych substancji będą kosztować więcej. – Ta różnica w cenie jest kosztem bezpieczeństwa lekowego, czyli gwarancji dostaw leków nawet w sytuacjach kryzysowych, który musimy ponieść – tłumaczył i zaapelował o konieczność wypracowania przez organy UE mechanizmów wsparcia zdolności produkcyjnych substancji farmaceutycznych.  System wsparcia powinien rekompensować wyższe koszty wytwarzania w UE. Rachwalski wskazał, że przykładem skoordynowanej strategii mogą być unijne plany dotyczące wzmocnienia europejskiego ekosystemu półprzewodników poprzez przyciąganie inwestycji i zwiększanie zdolności produkcyjnych, a także ich testowanie i montaż w zintegrowanych zakładach oraz unijnych fabrykach. Innym kierunkiem mogłoby być ustanowienie systemu dopłat do produkcji tych substancji na wzór dopłat bezpośrednich do produkcji rolnej. – System wsparcia powinien rekompensować wyższe koszty wytwarzania w UE, aby umożliwić obniżenie ceny substancji farmaceutycznej i konkurowanie z azjatyckimi produktami na europejskim rynku podkreślił wiceprezes KPL, Azja długo pracowała na swoją monopolistyczną pozycję – zrobi wszystko, aby ten status utrzymać

Wiceprezes KPL zauważył, że Azja długo pracowała na swoją monopolistyczną pozycję w zakresie wytwarzania składników leków i z pewnością zrobi wszystko, aby ten status utrzymać. – Musimy działać z pełną determinacją i szybko. Konieczne jest również  natychmiastowe interwencyjne wsparcie aktualnie produkowanych jeszcze w UE substancji farmaceutycznych i niedopuszczenie do spadku wolumenu produkcji, który prowadzi do nieodwracalnego zamknięcia linii technologicznej. Potrzebne będą też gwarancje zbytu wyprodukowanych w UE substancji farmaceutycznych – mówił, wskazując, że w ten sposób możliwe będzie zbudowanie nie tylko bezpieczeństwa zdrowotne Europejczyków; powrót tej produkcji do UE pobudzi także rozwój gospodarczy i zapewni nowe miejsca pracy. Ponadto zwiększy konkurencyjność europejskich wytwórców i odporność UE na przyszłe kryzysy związane z brakami leków. Pomoże też przywrócić Europie status lidera przemysłowego.  Petycja Krajowych Producentów Leków jest bardzo aktualna.  Niemieckie apteki borykają się obecnie z brakami leków i muszą je limitować. Europosłanka Urlike Muller stwierdziła, że petycja Krajowych Producentów Leków jest bardzo aktualna i powinna pozostać otwartą.  Pozostawienie petycji otwartą oznacza rozpoczęcie prac w jej zakresie. Europoseł Kosma Złotowski z Polski dodał, że potrzebne jest wparcie ze strony Komisji Europejskiej – zarówno odpowiednie przepisy, jaki i środki finansowe na budowę linii produkcyjnych, inwestycje i szkolenie personelu. – Komisja Petycji powinna skierować pytanie do KE na temat planów dotyczących wspierania przenoszenia produkcji do UE – zaapelował. Europoseł Jarosław Duda zauważył, że choć petycja pochodzi z Polski, problem dotyczy całej Europy, a najbardziej uzależnione kraje od dostaw farmaceutycznych z Azji to Dania i Belgia. – Dlatego, jeśli mamy być bezpieczni, Europa musi postawić na produkcję u siebie – stwierdził. Przywrócenie produkcji substancji farmaceutycznych w UE. Przewodniczący Komisji Petycji Alex Agius Saliba poinformował o rozpoczęciu prac nad rezolucją Parlamentu Europejskiego wzywającą Komisję Europejską do konkretnych pilnych działań. Zobowiązał Komisje Europejską do przygotowania odpowiedzi na piśmie na pytanie dotyczące planów działań mających na celu przywrócenie produkcji substancji farmaceutycznych w UE. Nad petycją będą pracować  trzy komisje Parlamentu Europejskiego: Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności, Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii i Komisja Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów.

W kraju i na świecie

 



RDS: Bez porozumienia w sprawie płacy minimalnej


Zgodnie z przewidywaniami na posiedzeniu plenarnym Rady Dialogu Społecznego nie wypracowano wspólnego stanowiska w sprawie przyszłorocznego wzrostu płacy minimalnej, podwyżek dla budżetówki oraz waloryzacji rent i emerytur. „Solidarność” domaga się nie tylko wyższych podwyżek, ale oczekuje również, że jeszcze w tym roku pracownicy budżetówki otrzymają podwyżki, które przy obecnej inflacji pozwolą zachować ich siłę nabywczą.

Podczas wczorajszego plenarnego posiedzenia RDS pod przewodnictwem Piotr Dudy odbyła się wreszcie długo oczekiwana debata na temat założeń projektu budżetu państwa oraz propozycji średniorocznych wskaźników wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej na rok 2023, jak również propozycji wzrostu minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz minimalnej stawki godzinowej w 2023 r. Strony nie uzgodniły wspólnej propozycji.

NSZZ „Solidarność” podtrzymał postulat wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej nie mniej niż 20 % oraz wzrostu minimalnego wynagrodzenia za pracę do 1 stycznia 2023 nie mniej niż o 490 zł i od 1 lipca 2013 nie mniej niż o 250 złotych. Związek ponadto uznał za konieczne dokonanie jeszcze w tym roku pozytywnej interwencji w kwestii wynagrodzeń zatrudnionych w sferze finansów publicznych tak by co najmniej utrzymać ich realną wartość w świetle tak wysokiej dynamiki inflacji w bieżącym roku.

Wcześniej w pierwszej części spotkania strona rządowa przedstawiła informację na temat stanu wdrożenia Krajowego Planu Odbudowy (KPO) oraz pozostałych programów europejskich. Jest to instrument, który ma na celu odbudowę gospodarki po pandemii Covid-19. Polski KPO to 48 reform i 54 inwestycje. Wdrożenie KPO powinno zakończyć się do 31 sierpnia 2026 r. Polska w ramach KPO ma otrzymać 35,4 mld euro z tego 23,9 mld to część dotacyjna i 11,5 mld euro to część pożyczkowa. Najpóźniej w sierpniu odbędzie się pierwsze posiedzenie Komitetu Monitorującego ds. KPO, który będzie czuwał nad realizacją planu. W jego pracach będzie uczestniczył także przedstawiciel NSZZ „Solidarność”.

Również w ramach posiedzenia rady Minister Klimatu i Środowiska przedstawiła zmiany, które musiały zajść w naszej polityce klimatycznej i energetycznej wynikające ze skutków agresji Rosji na Ukrainę. To m.in. aktualizacja założeń dot. polityki energetycznej do 2040 r., gdzie dodano ważny filar o suwerenności energetycznej, dokonano także przeglądu technicznego modernizacji bloków energetycznych. Poruszono także kwestię czystych technologii, fotowoltaiki, morskiej energetyki wiatrowej, atomu oraz gazu. Wskazywano, że 30% polskich domów wymaga termomodernizacji i wymiany źródeł ciepła, a to przekłada się na mniejsze rachunki. Rząd planuje w związku z tym zmiany w programie „Czyste powietrze”.

Podsumowując dyskusję Piotr Duda Przewodniczący KK NSZZ „Solidarność” zaproponował, aby Rada Dialogu Społecznego na każdym posiedzeniu plenarnym otrzymywała informację na temat bieżących działań dot. polityki klimatycznej i energetycznej.

Jest to bardzo ważne, żebyśmy w tak szczególnym czasie otrzymywali prawdziwą i rzetelną informację na ten temat - podkreślił Przewodniczący.

Obecna na posiedzeniu Anna Moskwa Minister Klimatu i Środowiska, poparła tą propozycję.

 

 

 

Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ SOLIDARNOŚĆ


 

czwartek, 14 lipca 2022

PIGUŁKA nr.17/22



PIGUŁKA

 Co słychać  w   Solidarności                    

Warszawa  

15.07.2022r.

nr 17/22             

W Polfie Warszawa  S.A.


 

 W tygodniu

Inflacja się rozpędziła i nie hamuje. Odczuwamy to dzisiaj wszyscy na każdym kroku a w szczególności gdy idziemy na zakupy, ale również gdy płacimy rachunki. Jadąc teraz na urlop widzimy, że wszystko łącznie z opłatą za pobyt ,kosztuje dużo drożej niż rok temu. Tyle, że zarabiamy niewiele więcej niż rok temu a niektórzy z nas tyle samo co rok temu, bo nie dostali np. 4,5% podwyżki, lub dostali tylko 2%.

Co w takiej sytuacji ? No wszyscy liczą na to, że pracodawca pomyśli o podwyżce, która zrekompensuje nam utraconą wartość nabywczą naszych wynagrodzeń. Wszyscy liczą na związki zawodowe, że staną na wysokości zadania i dostatecznie wpłyną na pracodawcę.

Sytuacja oczywiście nie dotyczy tylko pracowników Polfy Warszawa, ale wszystkich pracowników w Polsce. Wiele firm już zaczęło reagować na inflację i porozumiało się ze związkami zawodowymi, no ale oczywiście wielu pracodawców czeka uważając, że to nie jest ich problem.

Szybko zareagował pracodawca w Jastrzębskiej Spółce Węglowej:

„Setki milionów złotych na nagrody

Pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA otrzymają jednorazową nagrodę pieniężną w wysokości 19 tys. zł brutto dla pracowników zatrudnionych pod ziemią, 16 tys. zł brutto dla osób zatrudnionych w zakładzie przeróbczym oraz 13 tys. zł dla pozostałych pracowników" - poinformowali związkowcy w komunikacie. Jak podała z kolei JSW, na nagrody wyda nie więcej niż 480 mln zł, a kwota ta obciąży wyniki finansowe spółki za trzeci kwartał tego roku. To nie pierwsze dobre wiadomości dla pracowników tej spółki w tym roku. Pod koniec stycznia podpisano porozumienie w sprawie wzrostu wynagrodzeń w JSW o 10 proc. (kosztem ok. 250 mln zł). Ustalono w nim również, że od stycznia tego roku z 21 do 30 zł wzrośnie wartość należnych górnikom posiłków profilaktycznych.”

https://finanse.wp.pl/gigantyczne-bonusy-dla-gornikow-dostana-nawet-19-tysiecy-zlotych-6787221816920640a

Natomiast w Polskiej Grupie Górniczej już jest gorzej. Związkowcy okupują siedzibę Grupy żądając podwyżek rekompensujących inflację. Żądania górników znane są od kilku tygodni. Podwyżka pensji miałaby wynieść 14 proc. i zgodnie z życzeniem górników powinna obowiązywać w wstecz – od 1 stycznia 2022 r. Związkowcy przekonują, że wcale nie chodzi o podwyżki, a bardziej o urealnienie płac o wskaźnik inflacji.

We wtorek 12 lipca rozpoczęła się okupacja siedziby koncernu energetycznego Tauron Polska Energia w Katowicach. Jest to efekt fiaska negocjacji płacowych, a właściwie - jak relacjonuje Waldemar Sopata, szef Solidarności w Tauronie - brak takich negocjacji. Zarząd Taurona odpowiada, że propozycje strony społecznej przewyższają możliwości finansowe grupy. Związkowcy z Taurona chcą 5,5 tys. zł netto jednorazowego wyrównania pracownikom za całe pierwsze półrocze i gwarancji rozpoczęcia dalszych rozmów płacowych w sierpniu.

Pracodawcy powinni moim zdaniem realnie spojrzeć na to co się dziej i podjąć zdecydowane, trudne decyzje o realnych podwyżkach, które rzeczywiście zrekompensują spadek wartości nabywczej wynagrodzeń ich pracowników. Oczywiście niektórzy będą kombinować że dali podwyżkę np. w kwietniu 2021 i w kwietniu 2022 razem wyszło np. 8% to teraz można dać 4% i inflacja wyrównana bo ceny towarów i usług konsumpcyjnych w kwietniu 2022 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 12,4%.

Można i tak czarować, ale będzie już tych argumentów trudniej używać za dwa miesiące porównując np.  wrzesień 2021 do września 2022, gdy inflacja będzie np. 18% a taka pewnie będzie, bo w czerwcu 2022 wyniosła już 15,6%  jak potwierdził GUS 1 lipca 2022. 

Reasumując potrzebne są trudne ale konkretne decyzje pracodawców. Potrzebne są konkretne rozmowy u nas w Polfie też, bez ściemniania i czarowania. Oczywiście jasne jest dla mnie to, że dla pracodawców to nie są łatwe decyzje, ale tak naprawdę moim zdaniem, te decyzje są bardzo trudne w firmach gdzie ich budżet balansuje na pograniczu opłacalności. Tam gdzie dochody są znaczne, gdzie spodziewany zysk już dzisiaj praktycznie realnie można założyć, no to tam jak już wspominałem, pracodawco podziel się zyskiem z pracownikiem. Dlaczego Ty pracodawco masz zakończyć rok dużym zyskiem a ten który na Twój zysk pracował, ma zakończyć rok realną stratą nabywczą swojego wynagrodzenia. Ja oczekuję od naszego pracodawcy nic innego, jak uczciwego, bez bajerów i ściemniania, zrekompensowania utraty siły nabywczej naszych wynagrodzeń wynikającej z inflacji.

U właściciela ; W farmacji


 Dzięki zniesieniu SPC pacjenci zyskają szybszy dostęp do wielu terapii   ISBZdrowie

Od lipca br. pacjenci w Polsce i UE będą mogli szybciej korzystać z nowych terapii, bo po wygaśnięciu praw gwarantujących wyłączność rynkową leku inne firmy będą mogły od razu wprowadzić go do aptek i szpitali. Nowe przepisy umożliwiają im przygotowanie produkcji i zapasów magazynowych pół roku przed wygaśnięciem monopolu, tak by wejść na rynek w dniu jego zakończenia. W lipcu br. w życie weszło rozporządzenie (UE) 2019/933 Parlamentu Europejskiego i Rady z 20 maja 2019 zmieniające rozporządzenie (KE) nr 469/2009, które wprowadziło wyjątek wytwórczy od dodatkowego prawa ochronnego. Krajowi producenci leków zabiegali o to od kilkudziesięciu lat. „To dobra wiadomość dla polskich pacjentów, którzy otrzymają szybszy dostęp do przystępnych cenowo leków. Będzie to też korzystne dla budżetu NFZ, bo w Polsce dzięki konkurencji na rynku leków rozpoczynającej się po wygaśnięciu patentu generowane są oszczędności w wysokości 500 mln zł rocznie” – wylicza Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków. – „Ważne jest, aby nasz system refundacyjny wykorzystał tę szansę i konkurujące leki, najlepiej krajowej produkcji, trafiały na listy refundacyjne natychmiast po wejściu na rynek”. Producent nowego leku oprócz 20 letniej ochrony patentowej może korzystać jeszcze w UE z pięcioletniego dodatkowego prawa ochronnego SPC (Supplementary Protection Certificate). Do tej pory w czasie obowiązania dodatkowego prawa ochronnego nikt poza właścicielem patentu nie mógł wytwarzać leku w UE, nawet na eksport do krajów, gdzie SPC nie obowiązuje. W okresie obowiązywania SPC nie wolno też było w UE przygotowywać zapasów tego leku w magazynach, by wejść na europejski rynek natychmiast po jego wygaśnięciu. Korzystali na tym producenci z krajów spoza UE, których te przepisy nie dotyczą. Wykorzystując tę przewagę uruchamiali produkcję i dostawy na rynki pozaeuropejskie natychmiast po zakończeniu patentu, w czasie obowiązywania SPC. W dodatku, kiedy wygasało SPC, to ich leki pojawiały się jako pierwsze w europejskich aptekach i szpitalach. W konsekwencji przemysł farmaceutyczny na Starym Kontynencie przegrywał konkurencję z azjatyckim i amerykańskim mając na starcie 5 lat opóźnienia. Leki europejskich wytwórców wchodziły na rynek UE najprędzej rok po wygaśnięciu SPC, bo tyle czasu potrzeba na uruchomienie produkcji i dystrybucji. Tymczasem ten okres bywa kluczowy dla zbudowania przewagi konkurencyjnej. Dzięki staraniom Krajowych Producentów Leków od lipca br. zaczął obowiązywać wyjątek wytwórczy do dodatkowego prawa ochronnego. Parlament Europejski i Rada zniosły zakaz produkcji na eksport poza UE leków chronionych SPC, którym wygasł patent. Umożliwiły także ich wytwarzanie i gromadzenie w magazynach na sześć miesięcy przed wygaśnięciem SPC. Dzięki temu będą pojawiać się na europejskim rynku natychmiast po zakończeniu SPC. „Wyrówna to szanse europejskich firm w konkurowaniu z wytwórcami spoza naszego kontynentu. Będzie też impulsem do rozwoju branży farmaceutycznej i biotechnologicznej w Polsce” – podkreśla Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Krajowych Producentów Leków. „Ma to również istotny wymiar dla europejskich i polskich pacjentów, a mianowicie szybszy dostęp do leków po przystępnej cenie. Konieczna jest jednak zmiana interpretacji przepisów dotyczących dostarczenia dowodu dostępności rynkowej produktu ubiegającego się o refundację” – wskazuje. Producent starający się o refundację odpowiednika leku, któremu wkrótce wygaśnie SPC nie jest w stanie przedstawić dowodu jego dostępności rynkowej, bo nie może go jeszcze wprowadzić do obrotu. Może złożyć tylko oświadczenie, że taką dostępność zapewni. „Procedura refundacyjna może trwać do 180 dni, więc jeśli konkurujące ceną leki mają trafiać na listy refundacyjne zaraz po wygaśnięciu wyłączności rynkowej, ich producenci muszą złożyć wniosek wcześniej, kiedy jeszcze nie są w stanie przedstawić dowodu dostępności produktu na rynku” – wyjaśnia Grzegorz Rychwalski.

W kraju i na świecie

 



 Jarosław Grzesik: "Mówienie o tym, że jesteśmy niezależni energetycznie, to jak opowiadanie dzieciom bajek na dobranoc"

- Od wielu miesięcy opinia publiczna i my jesteśmy karmieni opowieściami beletrystycznymi na temat naszego bezpieczeństwa energetycznego. Polski rząd wmówił społeczeństwu, że jak za pomocą czarodziejskiej różdżki jest w stanie zastąpić naszym polskim węglem ten z eksportu. To puste słowa – mówi Jarosław Grzesik, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”. Związkowcy domagają się od rządu konkretnych decyzji dotyczących bezpieczeństwa energetycznego w kraju.

Przewodniczący, komentując list wysłany wczoraj przez KSGIE NSZZ „S” do premiera i innych członków rządu, w którym związkowcy domagają się daleko posuniętych działań dotyczących bezpieczeństwa energetycznego w kraju, powiedział:

- Trzeba uświadomić sobie, że nie da się z dnia na dzień uruchomić takich procesów w górnictwie, jak zwiększenie wydobycia węgla. Decyzje o nim wymagają strukturalnych procesów inwestycyjnych. Jeżeli dzisiaj podejmiemy decyzję, że chcemy zwiększyć wydobycie, a jest to decyzja strategiczna, którą muszą podjąć politycy, jej efekty zaobserwujemy najwcześniej za 3-5 lat – przekonuje przewodniczący Grzesik.

Zaznacza, że nie ma w Polsce kopalni, która z dnia na dzień nagle mogłaby w znaczący sposób zwiększyć wydobycie.

 - Potrzebne są decyzje o budowie nowych. Na przykład na Lubelszczyźnie mogłyby powstać co najmniej dwie. Również na Śląsku istnieje możliwość, by jeszcze powiększyć obszar wydobycia. Można zacząć wydobywać węgiel z głębszych pokładów lub zwiększyć obszar wydobycia. Ale to są wieloletnie kosztowne inwestycje. I żeby zacząć, potrzebne są konkretne decyzje polityków.

- Irytują nas opowieści snute przez polityków, że z dnia na dzień zwiększą ilość polskiego węgla – mówi przewodniczący. Jego zdaniem dzisiejsza sytuacja polskiego górnictwa to wynik trzydziestoletnich złych decyzji i zaniedbań przez kolejne rządy.

- Uzależniliśmy się od rosyjskiego gazu i węgla i dziś mówienie o tym, że jesteśmy niezależni energetycznie to jak opowiadanie bajek dzieciom na dobranoc. Polskiego gazu w magazynach starcza na 10 dni. Przy obecnym wąskim gardle, jakie powstało w wyniku działań wojennych, odpada transport lądowy takich surowców jak węgiel. Pozostaje droga morska, ale polskie porty nie są na tyle wydolne, by przyjmować tak duże ilości węgla – przekonuje Jarosław Grzesik.

Dodaje, że zdaniem KSGiE NSZZ „S” rząd powinien więc podjąć decyzję strategiczną o tym, by polska energetyka jednoznacznie oparła się na polskim węglu kamiennym i brunatnym. Wówczas można eksperymentować z OZE. Jednak trzeba pamiętać, że w sytuacji, gdy alternatywne źródła energii przekroczą 50 proc. zabezpieczenia energetycznego kraju, system stanie się niestabilny, a dostawcy mogą nie być w stanie dostarczać stale odpowiedniej ilości energii – mówi przewodniczący. Przypomnijmy, wczoraj Krajowy Sekretariat Górnictwa i Energetyki NSZZ "Solidarność" zaapelował do rządu o konkretne działania dotyczące bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju i wdrożenie „Strategii zabezpieczenia zasobów węgla kamiennego i węgla brunatnego dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski” oraz „Zasad zachowania bezpieczeństwa energetycznego i suwerenności energetycznej Rzeczypospolitej Polskiej”. „Strategia zabezpieczenia zasobów węgla kamiennego i węgla brunatnego dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski” miałaby, zdaniem związkowców, zawierać nie tylko strategię zabezpieczenia narodowych zasobów węgla kamiennego i węgla brunatnego, ale również rzetelną weryfikację bazy zasobów przemysłowych wszystkich działających kopalń. „Zasady zachowania bezpieczeństwa energetycznego i suwerenności energetycznej Rzeczypospolitej Polskiej” miałyby być z kolei swoistą "Konstytucją dla Energetyki", która mogłaby ustabilizować działanie całego sektora paliwowo-energetycznego i zagwarantować jego funkcjonowanie na wiele lat. "Uważamy, że w obecnej, wojennej rzeczywistości, nasza obawa co do zbyt pochopnego i bezrefleksyjnego odejścia od węgla jest jak najbardziej uzasadniona i winna być raz jeszcze przemyślana i szeroko przekonsultowana z uwagi na groźbę utraty bezpieczeństwa energetycznego i suwerenności energetycznej Polski" - przekazują w liście członkowie Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ "Solidarność".

 

Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ SOLIDARNOŚĆ