środa, 16 lutego 2022

 

PIGUŁKA

 Co słychać  w   Solidarności                    

Warszawa  

18.02.2022r.

nr 04/22             

 

W Polfie Warszawa  S.A.


W tygodniu

Połowa lutego za nami i za miesiąc „z hakiem” upragniona wiosna. Wszystko wskazuje na to, że pandemia tym razem naprawdę się „zwija”. Pamiętam jak wyśmiewano niedawno Ministra Zdrowia, gdy ogłosił odwrót pandemii a dzisiaj nawet prześmiewcy chyba widzą, że miał rację. Oczywiście zachorowań na omikrona jest jeszcze dużo a jeszcze więcej jest tych zachorowań, które nie są oficjalnie odnotowane, ale wszyscy widzimy, że ta odmiana, to już na szczęście inny wirus, niż ten dwa lata temu. W Polfie ilość zachorowań na covid19 też maleje i jak niedawno mieliśmy około 40 osób, tak teraz jest chyba mniej niż 20.

Osobiście mam wielką nadzieję, że ten okres niespodziewany w naszym życiu, zwany pandemią, mija i będzie normalnie – oby tak się stało. Jak jestem już przy temacie zdrowotnym, to kilka słów o Luxmedzie.

24 stycznia ukazał się komunikat o zmianie stawek w pakietach Luxmedu. Do 3 lutego ci z nas, którzy chcą mieć inny pakiet niż podstawowy, mieli wyrazić zgodę wypełniając formularz na potrącanie nowych opłat z wynagrodzenia. Jak zawsze w tego typu akcjach, niektórzy z nas „przesypiają” termin i teraz ze zdziwieniem dowiadują się, że np. ich pakiet „dla rodziny” jest dezaktywowany. No niestety we wspomnianym komunikacie było to jasno zasygnalizowane, że tak się stanie. Jeśli ktoś z nas jest w takiej sytuacji, to teraz należy wznowić taki pakiet od następnego miesiąca. Powtórzę tylko, że ci z nas którzy mieli pakiet podstawowy i tak chcieli kontynuować, nie musieli nic wypełniać.

 

Powoli zbliża się niestety czas (koniec kwietnia), gdy pierwsza grupa naszych pracowników będzie odchodzić z Polfy w wyniku likwidacji stanowisk pracy. Tak, niestety to już niedługo zbliża się początek najczarniejszego okresu naszej historii. Przypominam tym osobom odchodzącym w kwietniu, żeby skorzystali z tzw. „gruszy”. Zaplanujcie wymagany okres urlopu i złóżcie wnioski, bo „grusza” w Polfie to jednak „kawałek grosza” i trzeba z tej możliwości koniecznie skorzystać. Osoby odchodzące z końcem kwietnia, które są członkami NSZZ Solidarność, proszę  niech również w marcu przyjdą do biura związku i złożą stosowny wniosek, aby otrzymać zapomogę bezzwrotną w wysokości 1000,00 zł. Komisja Międzyzakładowa  NSZZ Solidarność podjęła taką decyzję, że każdy pracownik członek naszego związku zwalniany z Polfy z przyczyn niedotyczących pracownika, może otrzymać taką zapomogę bezzwrotną.

W taki sposób chcemy się pożegnać z naszymi przyjaciółmi z organizacji. Osoby które w tym roku odchodzą na emeryturę też powinny się do nas zgłosić, aby otrzymać tzw. prezent na pożegnanie, również w  wysokości 1000,00 zł. W tym przypadku należy zakupić sobie prezent za wspomnianą kwotę i do nas zgłosić się z fakturą. Pracownicy którzy w tym roku będą zwalniani z przyczyn niedotyczących pracownika a są w wieku emerytalnym lub przedemerytalnym (chronionym) mogą zdecydować z której formy chcą skorzystać i wybrać zapomogę bezzwrotną lub prezent emerytalny. Wysokość jak wspomniałem jest taka sama, inna jest forma rozliczenia.

Niestety uzwiązkowienie od kwietnia zacznie nam spadać, nic już na to nie poradzimy, tym bardziej, że już nie będziemy przyjmować nowych członków związku do organizacji, wspominałem o tym w poprzedniej „Pigułce”. Wierzę jednak, że organizacja przetrwa w R&D i w „Nowych Duchnicach” tj. w Polpharma Biologics S.A.

Zastanawiam się coraz bardziej co zrobić, aby po likwidacji Polfy Warszawa byli pracownicy a szczególnie ci członkowie NSZZ Solidarność, którzy przechodzą niebawem na emeryturę mieli możliwość spotykania się czy kontaktowania a może nawet organizowania czegoś wspólnie. Nie będzie Polfy więc nie będzie czegoś takie co funkcjonuje obecnie, czyli koła emerytów. Jak zapewne większość z nas wie, ci emeryci, którzy mają potrzebę spotykania się, kontaktowania z sobą, mają obecnie taką możliwość. Polfa opłaca  salę w klubie seniora i nasi emeryci dwa razy w miesiącu mogą się spotykać. Raz w roku organizujemy im również spotkanie dla wszystkich emerytów. Przez ostatnie dwa lata takiego spotkania nie było z powodu pandemii, ale w tym roku sądzę że się uda zorganizować. No ale wracając do moich przemyśleń, zastanawiam się czy nie warto utworzyć fundacji lub stowarzyszenia „ Przyjaciół Polfy Warszawa” co pozwoliło by nam nadal mieć ze sobą kontakt a może nawet moglibyśmy coś wspólnie organizować. Nie wiem czy taka fundacja czy stowarzyszenie mogłaby liczyć na jakieś wsparcie finansowe Grupy Polpharma, ale to oczywiście jest do wyjaśnienia.

Tak czy inaczej takie myśli chodzą mi po głowie. Jak wspomniałem raczej dotyczyłoby to tych z nas, którzy wchodzą w wiek emerytalny czy tuż przedemerytalny, bo inni z nas, którzy mają trochę mniej lat, znajdą inną pracę w innej firmie i raczej dla nich okres Polfy Warszawa pójdzie w zapomnienie. Piszcie do mnie maile czy na Messengerze lub WhatsAppie, co myślicie o takim pomyśle. Będę wiedział wówczas czy warto moją myśl przekłuwać w czyn 😊.

Przy tej okazji ważna informacja dla tych którzy odchodzą w kwietniu i w następnych miesiącach. Zapiszcie sobie proszę w waszym notatniku papierowym czy elektronicznym adres mojego bloga: www.polfawarszawasolidarnosc.blogspot.com

Na blogu umieszczam zawsze wychodzące „Pigułki”, ale będę też umieszczał informacje inne np. jeśli rzeczywiście tak myśl o fundacji czy stowarzyszeniu przerodzi się w działanie. To właśnie tam znajdziecie o tym informacje. Poza tym mój numer tel. 510992113 i prywatny mail : miroslaw.miara@gmail.com

są zawsze  do dyspozycji dla przyjaciół z Polfy, po zamknięciu firmy też.  Kończąc ten wątek, być może uda nam się jeszcze wspólnie coś stworzyć, życie pokaże.

 

Jeszcze informacja o Zakładowym Funduszu Świadczeń Socjalnych. Mamy połowę lutego a więc niebawem zapewne zatwierdzimy preliminarz wydatków z ZFŚS na 2022 r. Jeszcze nie otrzymaliśmy projektu preliminarza, ma to być niebawem. Nieoficjalnie już wiadomo, że naliczone środki finansowe wystarczą nam do realizowania świadczeń przynajmniej na poziomie ubiegłorocznym, co oznacza, że żadnego świadczenia nie będziemy likwidować czy zmniejszać. O zatwierdzeniu preliminarza zapewne poinformuję niebawem.

 

U właściciela ; W farmacji


 

 Szymanek, Polpharma: firmy farmaceutyczne żyją pod ogromną presją kosztów    ISBZDROWIE

 

„Jak wszyscy krajowi producenci leków znajdujemy się pod dużą presją kosztów. Mamy bowiem do czynienia z globalnym zjawiskiem zaburzenia kanałów dystrybucji, wzrostem kosztów transportu, wzrostem kosztów materiałów produkcyjnych: w tym substancji czynnych i opakowań” – mówi w rozmowie z ISBzdrowie Sebastian Szymanek, prezes zarządu Polpharmy. – „Na to dokłada się sytuacja wewnętrzna – inflacja w Polsce, która wywołuje presję płacową i do tego mamy jeszcze Polski Ład”. Jak dodaje jednocześnie Ministerstwo Zdrowia od 2012 roku (czyli od uchwalenia ustawy refundacyjnej – przyp. red.) prowadzi politykę stałego obniżania cen leków. Co w takiej sytuacji może zrobić firma farmaceutyczna? „Nasza strategia zawiera kilka elementów. Po pierwsze rozwój produktów, które nie są regulowane cenowo, czyli rozwój rynku consumer health care. Po drugie staramy się trafiać na nowe rynki, tak by zwiększać siłę naszego eksportu. Po trzecie optymalizacja kosztów i szukanie oszczędności, np. poprzez digitalizaję. Jednak warto pamiętać, że Przemysł 4.0 pomoże jedynie trochę zahamować ten trend wzrostu kosztów i płac” – wyjaśnia Szymanek. W planach rządu jest przyjęcie uchwały ws. planu rozwoju sektora biomedycznego na lata 2021–2030 (pisaliśmy o tym: Rząd chce przyjąć uchwałę ws. planu rozwoju sektora biomedycznego na lata 2021-2030), którego celem jest osiągnięcie przez Polskę pozycji lidera sektora biomedycznego w Europie Środkowo-Wschodniej. Raport przygotowany przez Agencję Badań Medycznych zakłada min. że do 2030 roku uda się stworzyć polski lek innowacyjny. ISBzdrowie zapytało czy to realne plany? „Trzymam kciuki, żeby to się udało. Jednak jeśli chcemy wzmocnić tę branżę, to nie potrzebujemy innowacyjnego leku, ale realnych działań dla polskich producentów leków. Postawmy raczej na bezpieczeństwo lekowe i rozszerzanie produkcji leków w Polsce” – podkreśla prezes Szymanek.

W kraju i na świecie

 



 

Prawda (statystyczna) o naszych wynagrodzeniach. Raport GUS

GUS opublikował. raport o strukturze wynagrodzeń według zawodów. Publikacja jest przygotowywana i publikowana co dwa lata. Najnowszy raport to opracowanie danych z lat 2018-20 i ich „uchwycenie” i opracowane na październik 2020 r.

Raport GUS obejmuje statystyki z podmiotów gospodarki narodowej, które zatrudniają 10 pracowników i więcej. Opublikowane dane o zarobkach dotyczą 8,2 mln osób. Choć płace nominalnie wzrosły, dobrze widać zależności, które praktycznie się nie zmieniają. To najbardziej szczegółowa publikacja, przygotowana na podstawie wyników reprezentacyjnego badania struktury wynagrodzeń według zawodów.

Opracowanie raportu GUS przygotował m.in. money.pl. Wynika z niego, że średnio o ponad 400 zł więcej płacili pracodawcy z sektora publicznego niż prywatne firmy. Przeciętnego wynagrodzenia nie osiąga ponad połowa Polaków, a wynagrodzenie środkowe (mediana) jest o tysiąc złotych mniejsze niż płaca średnia.    

W podmiotach z sektora publicznego średnie wynagrodzenie pod koniec 2020 r. to było 6041,77 zł brutto. Przebiło ono płace średnie w prywatnych firmach o 423 zł. Przeciętne wynagrodzenie dla wszystkich wyniosło 5748,24 zł brutto.

Co do zasady: wynagrodzenia rosły wraz z wiekiem, poziomem wykształcenia i stażem pracy, a także wraz ze wzrostem wielkości zakładu pracy. 

W statystykach widać zróżnicowanie względem płci. Mężczyźni mieli zarobki przeciętnie o 15 proc. (783,08 zł brutto) wyższe niż kobiety. Najmniejsze różnice w wysokości wynagrodzenia przeciętnego według płci (70 zł) występowały w sekcji „działalność w zakresie usług administrowania i działalność wspierająca”. To jedna z trzech sekcji, w których w sektorze publicznym kobiety zarobiły więcej niż mężczyźni. Dwie inne to: „pozostała działalność usługowa” i „działalność związana z obsługą rynku nieruchomości”.

Według GUS jedne z najniższych zarobków notowali fryzjerzy, kosmetyczki i pokrewne zawody (nieco ponad 3000 zł brutto, ale bez „napiwków”, pod pojęciem wynagrodzenia GUS rozumie pensję, honoraria i dodatki. Średnio co 11 złotówka w wypłaconym pracownikowi wynagrodzeniu była efektem premii lub nagrody). Najgorzej opłacana jest branża gastronomiczna i hotelarstwo.

Z kolei zdecydowanie najwięcej zarabia się w informacji i komunikacji, gdzie królują firmy IT. Wyprzedzają finansistów i pracowników zatrudnionych w górnictwie. W przypadku dyrektorów zarządzających płace przekraczały 15000 zł brutto.

Posady urzędnicze i analiza płac pokazały, jak dużym uogólnieniem jest średnie wynagrodzenie, które wyniosło 5750 zł brutto. W tym samym czasie połowa zatrudnionych urzędników otrzymywała wynagrodzenie poniżej 4702,66 zł brutto. To mediana, czyli wynagrodzenie środkowe.

Co dziesiąty pracownik zarabiał pod koniec 2020 r. mniej niż 2720 zł brutto i w 97 proc. dotyczyło to osób zatrudnionych w prywatnych firmach. Z kolei 10 proc. najlepiej zarabiających w Polsce otrzymało wynagrodzenie przekraczające 9385 zł brutto.

Uwaga, w okresie, którego dotyczą statystyki, minimalna płaca wynosiła 2600 zł brutto. Progu tego nie przekraczało 8 proc. zatrudnionych, czyli 642 tys. osób. 

Średnie zarobki w województwach pokazały, co nie jest niespodzianką, że największe pieniądze wypłacają pracodawcy w stolicy. Drugim regionem pod tym względem jest Dolny Śląsk i Wrocław. Z tyłu pozostają regiony: lubelski, podkarpacki, warmińsko-mazurski i świętokrzyski.

Do najbardziej licznych grup zawodów należą: pracownicy sprzedaży w sklepach (4,6 proc. ogólnej liczby zatrudnionych), nauczyciele szkół podstawowych i specjaliści do spraw wychowania małego dziecka (4 proc.) oraz specjaliści do spraw administracji i zarządzania (4 proc.). W tych trzech grupach pod koniec 2020 r. pracowało łącznie 1 mln 31 tys. osób, a 77 proc. pracowników stanowiły kobiety.

W październiku 2020 r. w podmiotach gospodarki narodowej o liczbie pracujących 10 i więcej osób było zatrudnionych 8189 tys. osób, o 2,8 proc. mniej niż w październiku 2018 r. 43,2 proc. zatrudnionych posiadało wykształcenie wyższe, a 60 proc. była w wieku mobilnym (18-44 lata).   

Badanie struktury wynagrodzeń jest realizowane zgodnie z metodyką europejskiego badania Structure of Earnings Survey, dzięki czemu wynagrodzenia zatrudnionych w Polsce mogą być porównywane z wynagrodzeniami zatrudnionych w innych krajach Unii Europejskiej. A to znajduje odzwierciedlenie w różnorodności i wyjątkowości pozyskanych danych, pozwalających analizować i prezentować zróżnicowanie poziomu oraz struktury wynagrodzeń w wielu przekrojach i agregacjach, w tym przede wszystkim przeciętnych miesięcznych i godzinowych wynagrodzeń brutto oraz ich struktury według cech demograficzno-społecznych i zawodowych zatrudnionych, takich jak: płeć, wiek, poziom wykształcenia, staż pracy, wykonywany zawód oraz cech charakteryzujących zakłady pracy, rodzaj działalności, sektor własności, wielkość zakładu. Wyniki badania struktury wynagrodzeń jako jedyne umożliwiają także opracowanie rozkładów zatrudnionych według wysokości wynagrodzenia oraz podstawowych mierników zróżnicowania płac, takich jak mediana.

https://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/kraj/item/21142-prawda-statystyczna-o-naszych-wynagrodzeniach-raport-gus

 

Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ


 

 

środa, 2 lutego 2022

PIGUŁKA nr.03/22

 

PIGUŁKA

 Co słychać  w   Solidarności                    

Warszawa  

04.02.2022r.

nr 03/22             

 

W Polfie Warszawa  S.A.


 

W tygodniu

Pod koniec stycznia część naszych pracowników z którymi firma chce się rozstać w kwietniu 2022 r. podpisała porozumienie stron a ci którzy nie zgodzili się na porozumienie, zapewne otrzymali w ostatnich dniach stycznia wypowiedzenia z przyczyn niedotyczących  pracownika ( likwidacja stanowiska, działu). Póki co nie mam konkretnych danych ile osób podpisało porozumienie stron a ilu otrzymało wypowiedzenia ale zakładam, że na pewno w sumie to sporo więcej niż 20 osób. Teraz w lutym zapewne są rozmowy z pracownikami z którymi firma będzie chciała się pożegnać w maju. Co do tych rozmów, to interweniowałem, aby odbywały się one w „normalnych” godzinach a nie np. o 20.00 wieczorem, czy o 5.00 rano. Zarząd zapewniał mnie, że dołoży starań aby rozmowy były w sensownych godzinach, tłumacząc jednocześnie, że te dziwne godziny wieczorne, czy poranne wynikały z konieczności, ponieważ pod koniec miesiąca zostało sporo osób do rozmów a brakowało czasu. Pomimo tego, że uważam za absurdalne spotykanie się z pracownikiem o godz. 20.00 w celu odbycia rozmowy o zamiarze rozwiązania umowy o pracę, to przyjmuję do wiadomości, że mogło rzeczywiście fizycznie braknąć czasu na wszystkie rozmowy w „ludzkim” czasie. Mam jednak nadzieję, że w tym miesiącu takich rozmów wieczornych i porannych już nie będzie a jeśli się zdarzą, to proszę przyjmijcie argumentację Zarządu, że chodzi tu o brak czasu a nie o wywieranie strachu, nacisku czy presji itp.

Przy tej okazji przypomnę pewne  procedury prawne, które mają miejsce gdy pracodawca zamierza rozwiązać umowę o pracę z pracownikiem. Chodzi mi w tym miejscu tylko wyłącznie o procedurę związaną z konsultacjami  ze związkami zawodowymi działającymi w firmie.

Otóż gdy pracodawca zamierza rozwiązać umowę o pracę z pracownikiem, jest zobowiązany przesłać  zapytanie w sprawie reprezentowania przez związek danego pracownika. Gdy organizacja związkowa odpowiada, iż reprezentuje danego pracownika, broni jego praw pracowniczych, to pracodawca wówczas zgodnie z Kodeksem Pracy zanim wręczy pracownikowi wypowiedzenie jest zobowiązany do powiadamia na piśmie organizację związkową o zamiarze wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę, podając przyczynę uzasadniającą rozwiązanie umowy.

Związek zawodowy ma wówczas 5 dni na przekazanie swojej opinii w sprawie wypowiedzenia.

Taka opinia ( jeśli jest negatywna co do przyczyn rozwiązania umowy) może mieć duże znaczenie gdy pracownik odwoła się co do decyzji pracodawcy w Sądzie Pracy.

Opisuję te procedury, ponieważ jak się zdążyłem zorientować, pomimo że już przed laty to omawiałem, to wielu z nas kompletnie nie wie o tym, że ten proces ma taki przebieg zdarzeń.

Nieco inaczej wygląda proces, gdy pracodawca nie ma zamiaru wręczyć wypowiedzenie, tylko chce się z pracownikiem dogadać co do jego odejścia z pracy. W tym przypadku proces ten teoretycznie przebiega bez udziału związku zawodowego. Pracodawca zaprasza pracownika na rozmowę i proponując warunki odejścia, dąży do podpisania porozumienia. Jeśli pracownikowi odpowiadają przedstawione warunki odejścia, to podpisuje porozumienie i proces przebiega teoretycznie bez udziału organizacji związkowej. Napisałem, że tak jest teoretycznie, ponieważ jeśli dany pracownik jest członkiem związku, to zawsze w trakcie tego procesu rozmów czy negocjacji z pracodawcą, zawsze może przyjść do swojej organizacji związkowej po poradę. Oczywiście pracodawca podczas takich rozmów zastrzega sobie poufność przedstawionych warunków itd., no ale oczywiste jest przecież, że nie może to dotyczyć zakazu kontaktu ze swoją  organizacją związkową w celu uzyskania porady prawnej, przecież pracownik między innymi po to jest w tej organizacji związkowej.

Organizacja związkowa osobowo nam się kurczy w związku z tym opisanym procesem zwolnień, ale też już nie staramy się namawiać do przystępowania do związku tych którzy tego do tej pory nie zrobili. Wręcz przeciwnie kończymy zapisy do NSZZ Solidarność w Polfie Warszawa. Ci co do tej pory nie zdecydowali o przynależności  i uznali, że poradzą sobie sami, to my szanujemy te ich decyzję i już niech tak zostanie. Po prostu nie widzę żadnego powodu rozwijania organizacji związkowej w trakcie likwidacji firmy. Teraz naszym zadaniem oprócz obrony praw pracowniczych obecnych członków związku, jest przeniesienie naszej działalności do R&D i Polpharma Biologics (nowe Duchnice). Musimy tam namawiać pracowników do zapisywania się do związku, no i zacząć wyłaniać tam liderów, którzy przejmą od nas „pałeczkę”. To wszystko oczywiście w żaden sposób nie oznacza, że na Karolkowej zwijamy swoją działalność, wręcz przeciwnie z pełnym zaangażowaniem będziemy do ostatnich dni Polfy wspierać naszych członków związku, to pewne.

 Zasmuciła mnie informacja jaką uzyskałem wcześniej od Zarządu a którą później oficjalnie przekazano na forum informacyjnym. Informacja o tym, że na 11 pracowników którzy otrzymali propozycję pracy w „starych Duchnicach” zgodziły się dwie osoby a faktycznie pracę rozpocznie tam jedna osoba. Oczywiście nieznane mi są argumenty, dlaczego te osoby odrzuciły tę propozycję, podejrzewam, że  miały konkretne powody. Niestety stawia to całe moje starania o zatrudnianiu naszych pracowników w nowej fabryce lub w firmach Grupy w bardzo złym świetle. Już słyszę argumenty, które będą teraz do mnie kierowane „widzi pan, po co te działania o zatrudnianie pracowników jak oni nie chcą”.  Niestety nie będzie miało znaczenia, że może ci pracownicy faktycznie z uzasadnionych powodów nie podjęli tam pracy. Głośne będzie tylko to „daliśmy szansę i na 11 pracowników 1 skorzystał”. Tak będzie i niestety martwi mnie taki obrót sprawy. Oczywiście będę starał się nadal robić co mogę, aby ta rekrutacja naszych pracowników do firm z Grupy  była lepsza, ale to zdarzenie utrąca niestety moją argumentację. Trochę sami sobie, jak to się mówi „strzeliliśmy w kolano”. To dla mnie oczywiście kompletnie nie zmienia sytuacji, że nas oszukano, że miała być nowa Polfa a jest nowa fabryka, tylko nie dla naszych pracowników. To kompletnie dla mnie nie zmienia sytuacji, że proces rekrutacji do nowych Duchnic nie preferuje naszych pracowników a może nawet dyskryminuje moim zdaniem. To dla mnie oczywiście kompletnie nie zmienia sytuacji, że po moich interwencjach miano naprawić proces rekrutacji a tego nie zrobiono według mojej wiedzy, bo do tej pory nie słyszałem, że zharmonizowano proces odejść z Polfy z procesem zatrudniania w Duchnicach.

Zarząd Polfy a szczególnie strona właścicielska, aby godnie wyjść z procesu likwidacji Polfy Warszawa, powinna zapewnić wszystkim naszym pracownikom propozycje zatrudnienia, oczywiście, tym co będą tego chcieli, bo rzeczywiście można założyć, że część pracowników nie będzie tego chciała, ja nie będę chciał.

Natomiast wszyscy pozostali powinni otrzymać propozycję pracy w firmach Grupy lub poprzez działania firmy LHH, tak uważam. Tak moim zdaniem powinna zachować się strona właścicielska, która za chwile zburzy fabrykę z prawie 200-letnią tradycją, aby w jej miejsce postawić tu biurowce i apartamentowce.

Takiego godnego zachowania oczekuję, ponieważ ja też czuję się oszukany, bo jak podczas negocjacji w 2011 roku postawiłem tezę, że jesteśmy kupowani po to żeby na tym terenie pobudować osiedle, to mnie wyśmiano i powiedziano, że Polpharma kupuje Polfę, bo jest producentem leków a nie deweloperem i Polfa tu jest i będzie. Potem nas mamiono, że pobuduje się nam nową fabrykę i nas przeniesie, co wyszło wiemy.

Dlatego oczekuję przynajmniej takiego godnego zachowania strony właścicielskiej, że dołoży naprawdę wszelkich starań, aby dać zatrudnienie naszym pracownikom.

 

U właściciela ; W farmacji


 

 Fabryka leków onkologicznych. Wielka inwestycja w Warszawie   ONET.PL

 Polfa Tarchomin wzbogaci się o Centrum Rozwoju i Produkcji Leków Onkologicznych. Państwowa firma otrzymała kredyt w wysokości 120 mln zł od Banku Pekao, również kontrolowanego przez Skarb Państwa.

Nowy budynek Polfy Tarchomin będzie mieć 12 tys. m kw. powierzchni użytkowej, 52 m szerokości i 69 m długości. Wewnątrz znajdą się miejsca pracy dla 150 osób. Bank Pekao udzielił inwestorowi ośmioletniego kredytu w wysokości 120 mln zł. Równolegle trwają prace nad rozwojem ośmiu produktów, które mają być wytwarzane przy Fleminga. Rozbudują fabrykę leków - To wielki dzień dla naszej firmy - mówi prezes Jarosław Król. - Oprócz leków przeciwnowotworowych, będziemy mogli rozwijać i wywarzać inne leki wysokoaktywne, takie jak leki immunosupresyjne i przeciwgrzybicze. Dla Polfy to przełomowa inwestycja i dlatego tym bardziej cieszymy się, że realizujemy ją wspólnie z polskim Bankiem Pekao oraz przy silnym wsparciu Ministerstwa Aktywów Państwowych. Polfa Tarchomin pracuje obecnie nad lekami nowej generacji na cukrzycę typu drugiego, będącymi już na etapie rejestracji. Przygotowywane są także produkty stosowane w chorobach układu moczowego, terapii szpiczaka mnogiego, guza piersi i guzach neuroendokrynnych. Będą one produkowane w powstającej części fabryki, której uruchomienie jest planowane na przyszły rok.

 Komentarz:

Po przeczytaniu takiego artykułu po raz kolejny chce mi się krzyczeć „kto nam to zrobił !!!!”

Jakby mi ktoś powiedział np. w 2008 roku, że Polfa Warszawa będzie zaorana a Polfa Tarchomin będzie się rozwijała, to bym go po prostu wyśmiał. Dzisiaj widzę, że wyszedłbym na skrajnego głupka, bo faktycznie Polfa Warszawa będzie zaorana a Tarchomin naprawdę ma szansę na rozwój a 2008 roku wyglądało to dokładnie odwrotnie. KTO NAM TO ZROBIŁ !!!!

Oczywiście moim przyjaciołom z Polfy Tarchomin życzę jak najlepiej, natomiast nie do zaakceptowania jest to co zrobiono z nami. Pogodziłem się z tym, że nastał taki bieg zdarzeń, który doprowadzi do zamknięcia dobrej fabryki, co nie znaczy, że nie mam żalu i że nie jestem „wściekły” na to co się dzieje – jestem.

 

W kraju i na świecie

 



AstraZeneca śledziła przewodniczą zakładowej Solidarności w trakcie pełnienia obowiązków? 

https://www.tysol.pl/a78270-AstraZeneca-sledzila-przewodnicza-zakladowej-Solidarnosci-w-trakcie-pelnienia-obowiazkow

Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa trwa proces, w którym pokrzywdzoną jest Emilia N. (dane skrócone na życzenie pokrzywdzonej), przewodnicząca zakładowej Solidarności w farmaceutycznym koncernie Astra Zeneca. W trakcie dzisiejszej rozprawy dowiedzieliśmy się m.in., że Emilia N. była śledzona w dni, gdy wykonywała swoje związkowe zadania. Oskarżonymi w sprawie są radca prawny Łukasz K. oraz detektywi Dariusz I. i Magdalena P. AstraZeneca zleciła śledzenie szefowej „Solidarności”. Dziś odbyła się kolejna rozprawa, podczas, której przesłuchano jedneog ze świadków. O sprawie pisaliśmy już wiele miesięcy temu

Emilia N. to przewodnicząca NSZZ „S” w Astra Zeneca Polska. Sprawa z jej udziałem toczy się z aktu oskarżenia prokuratury w Poznaniu, która oskarżyła radcę prawnego Łukasza K. z kancelarii R. i P. o to, że „podżegał pozostałych oskarżonych do tego, by podczas świadczenia przez nich usług detektywistycznych wykonywali czynności ustawowo zastrzeżone dla organów i instytucji państwowych, polegające na zamontowaniu lokalizatora GPS w celu uzyskania informacji, do której nie byli uprawnieni, a następnie uzyskania bez uprawnienia dostępu do informacji dla nich nieprzeznaczonej, które to informacje zostały oskarżonemu ujawnione”. Z kolei Dariusza I. i Magdalenę P. prokuratura oskarżyła o to, że „zamontowali urządzenie elektroniczne GPS w celu uzyskania informacji, do których nie byli uprawnieni, a następnie uzyskiwali bez uprawnienia dostęp do informacji dla nich nieprzeznaczonych, które to następnie ujawnili innym osobom, czym działali na szkodę Emilii N.”

– W związku z pełnionymi przeze mnie obowiązkami związkowymi podejmowałam bardzo trudne negocjacje z pracodawcą i z przedstawicielami kancelarii prawej R. i P., którzy reprezentowali AZ w rozmowach z zakładową Solidarnością. Domniemuje, że cała sytuacja inwigilacji, nakierowana na mnie i moją rodzinę, spowodowana była właśnie moją działalnością związkową. Z akt sprawy wynika, że AZ zleciła kancelarii prawnej weryfikację wywiązywania się przeze mnie z obowiązków służbowych – opowiadała jeszcze podczas majowej rozprawy Emilia N. Z zebranych dowodów w sprawie wynika, że była ona inwigilowana w sposób ciągły przez kilka miesięcy.

Na dzisiejszej rozprawie zeznawała jako świadek pracownik działu HR firmy Astra Zeneca w okresie inwigilowania Emilii P. Świadek był odpowiedzialny również za kontakty z ramienia pracodawcy ze związkami zawodowymi. W trakcie rozprawy kobieta zeznawała, że decyzje o podejmowaniu wobec Emilii P takich kroków jak śledzenie przez detektywów jak i zamontowanie nadajnika GPS było elementem działań mających za zadanie ocenę jakości pracy Emilii P. i było aprobowane przez zarząd firmy. Emilia P. miała być kontrowana tylko w dni w które świadczyła pracę. Jednak na co zwróciła uwagę Emilia P. słowa te nie zgadzały się z rzeczywistością – raporty agencji detektywistycznej porównane z prowadzonym przez frmowy system kalendarzem pracy Emilii P. świadczą o tym, że czynności wobec niej były prowadzone również w trakcie pełnienia przez nią pracy związkowej. Kolejna rozprawa odbędzie się w 15 kwietnia 2022 r. 

Komentarz:

Jestem osobiście zaangażowany w przedstawionej wyżej sprawie, ponieważ organizacja związkowa jest zrzeszona w Krajowej Sekcji Farmacji i w Krajowym Sekretariacie Przemysłu Chemicznego NSZZ Solidarność, gdzie jestem przewodniczącym. Próbowałem swego czasu podczas spotkania z Prezesem AstryZeneca doprowadzić do poprawnego dialogu społecznego między Zarządem firmy a NSZZ Solidarność. Niestety już podczas pierwszego spotkania zauważyłem, że Prezes jest totalnym przeciwnikiem działalności związkowej – takie było moje spostrzeżenie. Przekazałem je również podczas konferencji międzynarodowej w której uczestniczyli związkowcy z krajów UE w których ma siedziby Astra Zeneca. Niedługo po tej konferencji Prezes pożegnał się z firmą 😊. Nie wiem czy za sprawą mojego stanowczego stanowiska, że w tej firmie nie będzie nigdy poprawnego dialogu, póki jest ten Prezes, czy właściciele firmy uznali, że sprawy (zainstalowanie GPS) poszły za daleko. Tak czy inaczej jak widzimy z powyższego artykułu sprawa jest w Sądzie Karnym. Byłem na rozprawie w dniu 31.01.22 r. Polecam również obszerne artykuły w jednym z nich  są również moje wypowiedzi :

AstraZeneca zleciła śledzenie szefowej "Solidarności". Pod samochodem pracowniczki koncernu zamontowano GPS, detektywi wykonywali fotografie | Głos Wielkopolski (gloswielkopolski.pl)

https://gloswielkopolski.pl/sledzenie-szefowej-solidarnosci-w-astrazeneca-pod-jej-samochodem-potajemnie-zamontowano-gps-miazdzaca-opinia-krajowej-rady/ar/c1-16023091

 

 

Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ


 

 

środa, 26 stycznia 2022

PIGUŁKA 2/22

 

PIGUŁKA

 Co słychać  w   Solidarności                    

Warszawa  

28.01.2022r.

nr 02/22             

 

W Polfie Warszawa  S.A.


 

W tygodniu

W poniedziałek ukazał się komunikat dotyczący zmian cen pakietów w Luxmedzie. Pakiety od lutego znacznie drożeją. Pomyślałem, że to dobra okazja aby zrezygnować z Luxmedu, bo ciągle słyszałem skargi od pracowników. Niestety okazuje się, że inne firmy tego rodzaju jak np. Medicover itp. mają ceny pakietów dużo wyższe niż Luxmed. Jesteśmy niestety skazani na Luxmed do końca – naszego lub Luxmedu (wychodzi że jednak naszego) ☹.

W związku z tym, że zmieniają się ceny pakietów, należy wyrazić zgodę na potrącenia nowych opłat.

Pracownicy posiadający jedynie „pakiet podstawowy dla pracownika” nie muszą nic robić, nic wypełniać. W tym przypadku wzrośnie im opłata tylko nieznacznie, bo o jakieś 4 – 6 zł. Pracownik płaci tylko podatek i ZUS a za pakiet płaci pracodawca.

Pozostałe osoby, które mają pakiety rozszerzone, rodzinne i inne, muszą zgodnie z komunikatem wyrazić zgodę na potrącenia nowych stawek, które jak wspomniałem wzrastają dość znacznie, bo np. pakiet rozszerzony dla rodziny ze 105,70 zł wzrasta na 148,00 zł.

No ale jak wspomniałem wyżej, w innych firmach jak Medicover, jest jeszcze drożej, natomiast my za pakiet podstawowy (taki mam) płacimy niedużo, bo tylko podatek a składkę płaci pracodawca. Gorzej będą mieli ci z nas, którzy mają pakiety rozszerzone czy rodzinne, bo tu ich opłata wzrasta niestety znacznie. No ale w tym momencie jeśli uznają, że to za duży wzrost, mogą z tych pakietów zrezygnować.

Ważna informacja dla tych co mają inne pakiety niż podstawowy jest taka, że muszą do 3 lutego wyrazić zgodę na potrącenia a jak się nie wyrobią, to pakiety będą dezaktywowane.

Zła informacja jest również taka, że nie będzie już działał telefon do Luxmedu, który był dedykowany tylko dla Polfy. Teraz zostaje tylko infolinia no i oczywiście Internetowy Portal Pacjenta Luxmed, który osobiście bardzo polecam a najwygodniej korzystać z aplikacji w komórce. Tylko tak komunikuję się z Luxmedem, rezerwując wizyty, czy odnawiając leki, no bo jak na związkowca przystało, biorę leki na ciśnienie, które mi pracodawca podnosi od czasu do czasu 😊, pewnie i nawzajem ☹.

 

W piątek ukazał się komunikat Zespołu Bezpieczeństwa dotyczący instrukcji weryfikacji testów antygenowych przy wejściu do zakładu. Wszyscy już wiemy, że w poniedziałki, środy i piątki mamy „się testować” i okazywać przy wejściu do firmy kasetki z wynikiem testu. Przyznam, że jak się dowiedziałem wcześniej, że będzie taka weryfikacja, to ten pomysł uznałem za zły i nawet pisemnie interweniowałem u Prezesa Grupy. No ale od poniedziałku jak widzę te wyniki zachorowań, to już chyba nie jestem aż tak oburzony tą weryfikacją. Nadal uważam, że ta weryfikacja nic nie weryfikuje, no ale patrząc na to co się dzieje w kraju, trzeba uznać, że na pewno powinniśmy się testować i chyba trzy razy w tygodniu to dobry pomysł. Jak czytam wypowiedzi ekspertów, to zanosi się na to, że obecnie prawie wszyscy zachorujemy na obecną wersję omikrona a przynajmniej połowa z nas, jak twierdzą eksperci. W Europie Zachodniej już dochodzą do wniosku, że najprawdopodobniej obecna fala zakończy pandemię. No bo przy takiej zaraźliwości, to jak większość zachoruje, to i pewnie pandemia się skończy – oby się skończyła rzeczywiście. Bardzo pocieszające są badania mówiące o tym, że osoby  w pełni zaszczepione z dawką przypominającą, przechodzą covida dużo łagodniej. To nie są wersje polityków czy nawiedzonych, tylko wyniki badań i ja je w pełni przyjmuję.

Nie byłem i nie jestem zwolennikiem przymusowych szczepień, ale zdecydowanie jestem zwolennikiem szczepień i zwolennikiem zachęcania do szczepień. Niestety zanosi się na to, że luty to będzie w Polsce miesiąc paraliżu. Już mamy 50 000 zachorowań dziennie a do szczytu fali daleko. Sądzę, że będą przestoje w fabrykach, braki w zaopatrzeniu itd. Musimy to przetrzymać i w większości przechorować, tak to niestety wygląda, bo chorują również zaszczepieni. Już widzę np. w swoim otoczeniu znajomych i rodziny, że covid jest wszechobecny, ale widzę i to jest pocieszające, że obecnie przypomina on rzeczywiście zwykłe przeziębienie czy grypę. Poprzednie wersje wirusa zdecydowanie nie były tak „łaskawe”.

Reasumując musimy przetrwać luty albo skutecznie unikając zachorowania albo przechorować ale łagodnie bo w Polfie prawie wszyscy są wyszczepieni a na wiosnę mam nadzieję będzie już normalnie – oby.

 

Od czwartku do niedzieli w ubiegłym tygodniu członkowie NSZZ Solidarność brali udział w wycieczce do Zakopanego połączonej z kuligiem. Wycieczka zaplanowana, opłacona  dużo wcześniej, więc mimo rozpoczynającego się wzrostu zachorowań, pojechaliśmy mając też świadomość, że praktycznie wszyscy jesteśmy zaszczepieni i będziemy w miarę bezpieczni z tego powodu. Wycieczka udała się wyjątkowo, ponieważ akurat w Zakopanem było bardzo dużo śniegu, widoki bajkowe a Zakopane jeszcze w dekoracjach świątecznych. Było naprawdę przepięknie a kulig nocą w Dolinie Chochołowskiej z pochodniami, tym bardziej uświetnił ten wyjazd. Niestety pomimo tego, że poprosiłem wszystkich o testowanie się przed wyjazdem i po wyjeździe, wystąpiły zachorowania na covid w tym tygodniu. Mam nadzieję, że wszyscy przejdą to w miarę lekko i wszyscy będziemy ten wyjazd wspominać wspaniale, bo było naprawdę uroczo.

Następny wyjazd planujemy w maju i mam nadzieję, że już tym razem to będzie po pandemii.

 

U właściciela ; W farmacji


 

 POLPHARMA SONDUJE CZESKIE MEGAPRZEJĘCIE     PULS BIZNESU

 Rozglądamy się zawsze, ale na konkrety za wcześnie – tak polski potentat farmaceutyczny reaguje na wieści, że szykuje w Czechach przejęcie za 16 mld zł 4 mld USD, czyli 16 mld zł – tyle, według Reutersa, polska Polpharma, kontrolowana przez Jerzego Staraka, mogłaby wydać na zakup czeskiej firmy farmaceutycznej Zentiva. Informacje na ten temat, oparte na anonimowych źródłach, rozgrzały w czwartek po południu branżę farmaceutyczną. Co na to Polpharma? - Grupa Polpharma stale poszukuje możliwości rozwoju, w tym potencjalnych celów akwizycyjnych i możliwości partnerstwa na różnych rynkach. Nie udzielamy jednak komentarzy i nie odnosimy się do żadnych spekulacji w tej dziedzinie – ucina Magdalena Rzeszotalska, rzeczniczka Polpharmy. Kwota transakcji jest bardzo wysoka - gdyby Polpharma rzeczywiście zapłaciła 4 mld USD, byłaby to największa akwizycja zagraniczna w historii Polski, wyraźnie przebijająca dotychczasowych rekordzistów, czyli zakup chilijskiej Quadry przez KGHM oraz litewskiej rafinerii w Możejkach i czeskiego Unipetrolu przez Orlen. Reuters zastrzega jednak, że „rozmowy są na bardzo wczesnym etapie", a wiele zależy od tego, czy Polpharma znajdzie odpowiedniego partnera do joint-venture, z którym mogłaby podzielić koszty akwizycji i który chciałby objąć pakiet mniejszościowy. Nasi rozmówcy wskazują jednocześnie, że od sondowania potencjalnych inwestycji do ich realizacji droga jest bardzo daleka, a kwota inwestycji jest – jak na skalę Polpharmy – zbyt wysoka. Z drugiej strony polski i czeski biznes nieźle się uzupełniają. Czeska firma, podobnie jak Polpharma, specjalizuje się w produkcji leków generycznych, a jednocześnie w mniejszym zakresie prowadzi prace badawczo-rozwojowe nad nowymi lekami. Jej produkty trafiają do ponad 40 krajów z zakładów produkcyjnych w Pradze, Bukareszcie i indyjskim Ankleshwarze w prowincji Gudżarat. Transakcja pozwoliłaby więc Polpharmie na znaczne zwiększenie mocy produkcyjnych w Europie Środkowej i zapewniła produkcyjny przyczółek w Azji. Dla Zentivy byłaby to już trzecia zmiana właściciela w tym stuleciu. Firma, która produkuje leki od lat 30. XX wieku, a w okresie komuny była przedsiębiorstwem państwowym, jako samodzielna grupa funkcjonuje od 2018 r. Właśnie wtedy francuski koncern farmaceutyczny Sanofi zdecydował się na wydzielenie i sprzedaż tej części biznesu po niespełna dekadzie inwestycji. Nabywcą został fundusz private equity Advent, na polskim rynku znany jako główny akcjonariusz InPostu. Zentivę przy okazji ostatniej transakcji wyceniono na 1,9 mld EUR, podczas gdy Sanofi zdejmowało ją z praskiej giełdy w 2008 r. za 1,8 mld EUR. Advent w ostatnich trzech latach zrealizował jednak kilka akwizycji, m.in. przyłączając do Zentivy biznes w Indiach (odkupiony w ramach osobnej transakcji od Sanofi) oraz działającą w kilkunastu krajach środkowoeuropejskich firmę Alvogen, stąd szybki wzrost wyceny spółki. Reuters podaje, że „podstawowe przychody” czeskiej spółki pod rządami Adventu wzrosły do ok. 200 mln EUR (w przeliczeniu 0,9 mld zł). Tymczasem Polpharma to największa firma farmaceutyczna z rodzimym kapitałem. W 2020 r. produkcyjna część biznesu, działająca pod szyldem Zakłady Farmaceutyczne Polpharma, wykazała 3,3 mld zł skonsolidowanych przychodów, generując przy tym 388,5 mln zł zysku netto. Rok wcześniej, przed wybuchem pandemii, czysty zysk przekroczył 0,5 mld zł. Część zysków z generyków przeznaczona jest na poszukiwanie nowych leków, czym zajmuje się oddzielona przez dwoma laty od części produkcyjnej spółka Polpharma Biologics. Zatrudnia ona ok. 0,5 tys. osób w centrum badawczym w Gdańsku i zakładzie w Duchnicach pod Warszawą. Pracują one z jednej strony nad lekami biopodobnymi (naśladującymi mechanizm działania specjalistycznych leków, które odniosły rynkowy sukces i których ochrona patentowa wygasa) m.in. w zakresie schorzeń oczu i terapii stwardnienia rozsianego. Z drugiej strony na wcześniejszych etapach są prace nad własnymi lekami innowacyjnymi.

 

Bezpieczeństwo lekowe. Jesteśmy uzależnieni od Azji w stu procentach   RYNEK ZDROWIA

 

W czasie pandemii, w szpitalach w niektórych momentach zapotrzebowanie na niektóre molekuły wzrosło o kilkaset procent. Jednocześnie nie było sytuacji, że tych leków zabrakło dla polskich pacjentów - mówi Sebastian Szymanek.

Krajowi producenci leków musieli zareagować na sytuację w czasie pandemii COVID-19, żeby uniknąć przestojów produkcyjnych Wiele państw wprowadziło zakaz eksportu leków i substancji czynnych. Wpierw musiały być zabezpieczone dostawy na lokalny rynek Zaczęliśmy przewidywać, co będzie potrzebne w przyszłości - mówi Sebastian Szymanek, prezes Zakładów Farmaceutycznych Polpharma Wyciągaliśmy lekcje z dotychczasowego przebiegu pandemii. Wiedzieliśmy, że fale COVID-19 przychodziły do nas raczej z Zachodu, co oznaczało, że mieliśmy pewne opóźnienie i mogliśmy obserwować, na co rosło zapotrzebowanie na tamtych rynkach - dodaje

"To była naprawdę wojna" - Proszę sobie wyobrazić, że jesteście Państwo krajowym producentem, którego co 8 opakowanie w aptekach i co 3 w szpitalu pochodzi z Waszych fabryk. Przychodzi okres pandemii. Wiecie, że Was to dotknie, ale nie wiecie jak - tak opisał nastrój sprzed kilkudziesięciu miesięcy Sebastian Szymanek, prezes zarządu Zakładów Farmaceutycznych Polpharma, podczas debaty "Globalne łańcuchy dostaw" w ramach kongresu EEC Trends 2022. - Okres radzenia sobie z tym wyzwaniem dzielę na dwa etapy: etap pierwszy to rezygnacja z opcji just-in-time (dostawa na czas) na korzyść just-in case (na wszelki wypadek). W związku z tym podjęliśmy decyzję o tym, żeby natychmiast zwiększyć "bill of material", czyli zapasy materiałów i innych elementów potrzebnych do produkcji. Zamiast transportu frachtem przeszliśmy na transport lotniczy - wymieniał. Przyznał, że wiązało się to z ogromny kosztem, ale i walką. Bo co się okazało? W farmacji to nie była kwestia tego, że kontener nie wyjdzie albo że będzie jechał bardzo długo. Problemem były zakazy eksportowe i preferencje dotyczące tego, czego nie można eksportować, bowiem wpierw musiały być zabezpieczone dostawy na lokalny rynek: -To była naprawdę wojna - podkreśla prezes Szymanek. Równolegle krajowy producent leków zastanawiał się, co takiego można zrobić, żeby uniknąć przestojów produkcyjnych. Prezes Szymanek wyjaśnił, że chodzi między innymi o system zapewnienia bezpieczeństwa pracowników: - Myślę, że jako jedni z pierwszych przeprowadziliśmy metodę, którą do dzisiaj stosujemy, czyli regularny screening z użyciem testów antygenowych, który pozwala nam wychwytywać bardzo szybko przypadki zakażeń. Ma to znaczenie biznesowe, ale i społeczne, bo nasi pracownicy bardzo szybko wiedzą, kiedy mają do czynienia z zagrożeniem i wiedzą, jak nie zarazić swojej rodziny. Cudowne preparaty i fałszywe autorytety. Jak walczyć z patologią na rynku suplementów? Zrozumieć COVID-19 i przewidzieć, co będzie W drugim etapie zaczęto się zastanawiać czy da się "zrozumieć" COVID-19 i przewidzieć, co będzie potrzebne? W tym obszarze oparto się m.in. na doradztwie specjalistów. Nie mieli dać odpowiedzi, czym leczyć COVID-19, bo wtedy jeszcze leczenia nie było, ale czym leczyć powikłania po COVID-19? - Zaczęliśmy przewidywać, co będzie potrzebne w przyszłości. Dodatkowo zaczęliśmy wyciągać lekcje z dotychczasowego przebiegu pandemii. Wiedzieliśmy, że fale COVID-19 przychodziły do nas raczej z Zachodu, co oznaczało, że mieliśmy pewne opóźnienie i mogliśmy obserwować, na co rosło zapotrzebowanie na tamtych rynkach. Do tego budowaliśmy własne modele, które biorą pod uwagę wiele czynników, żeby przewidzieć w efekcie, co w danym momencie będzie potrzebne - opisuje. Do tego bardzo ścisła współpraca z Ministerstwem Zdrowia i Głównym Inspektorem Farmaceutycznym, które to instytucje gromadziły informacje o potencjalnych ryzykach w zakresie braków leków. Jakie to dało efekty? Przykładowo w szpitalach w niektórych momentach zapotrzebowanie na niektóre molekuły wzrosło o kilkaset procent. Jednocześnie nie było sytuacji, że tych leków brakuje dla polskich pacjentów. Pracownicy aptek chcą ochrony. Apelują do ministra Zbigniewa Ziobry Jesteśmy uzależnieni od Chin w 100 procentach Pandemia COVID-19 tylko przyspieszyła debatę w całej Unii Europejskiej, jak uniezależnić się od dostaw leków spoza kontynentu, by zapewnić bezpieczeństwo lekowe. Sebastian Szymanek podsumował, co przez te pandemiczny czas zrobiono. Ocenia, że niewiele: - Od mieszania herbata nie staje się słodsza. Czy jest jakiś konkretny plan w Polsce albo chociażby w Europie na to, żeby przywrócić produkcję substancji czynnych, odpowiem: "nie". Ale zaraz dodaje: - Sprawa jest bardzo skomplikowana, bo przez 25 lat jako Polska, ale i Europa, stopniowo oddawaliśmy produkcję substancji czynnych do Azji. Stan faktyczny jest taki, że dzisiaj 80 proc. wolumenu jest produkowane w Azji. Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie najważniejsze, populacyjne molekuły i ratujące życie, które dzisiaj są produkowane w Azji, to nasze uzależnienie jest stuprocentowe. Nie da się dzisiaj prowadzić politerapii pacjenta w oparciu o krajowe czy europejskie molekuły. Prezes Szymanek wskazuje na dwa megatrendy, które doprowadziły do takiej sytuacji. - Po pierwsze: nasze europejskie przekonanie, że nieważne gdzie co jest produkowane, ważne, by było tanie. Z drugiej strony, kraje azjatyckie świadomie podjęły decyzję, że farmacja będzie jedną z tych branż, która będzie napędzać w przyszłości ich gospodarkę. Przygotowali fundusze strukturalne na to, żeby wybudować zarówno fabryki i infrastrukturę, jak i uruchomić granty na badania i rozwój tych substancji czynnych. To się dodatkowo spotykało z dwoma ważnymi elementami. Kiedy zaczynali produkcję na rynek wewnętrzny, to natychmiast trafiali na ogromne rynki, czyli mieli szybki efekt skali w połączeniu z niskimi kosztami pracy, z niskimi kosztami środowiskowymi, zniesionymi barierami administracyjnymi, a nawet mniejszymi problemami z ochroną IP. Kiedy osiągnęli dużą skalę, zaczęły się pojawiać zachęty eksportowe. To wszystko doprowadziło do sytuacji, w której ceny ich substancji czynnych były tak niskie, że zmonopolizowali świat. Dzisiaj to Chiny czy Indie dyktują warunki. W czasie pandemii COVID-19 zaczęli podwyższać ceny i w ocenie prezesa Szymanka - teraz ten trend wyłącznie przyspieszy. Resort zdrowia wyjaśnia wątpliwości Strategia: dotować substancje czynne jak ziemniaki Co dzisiaj można zrobić? - Możemy się zdecydować na strategię: "buduj na tym, co masz", czyli stworzyć podobne zachęty, używając zarówno funduszy strukturalnych na rozwój infrastruktury, jak i na wsparcie rozwoju API. Z założeniem, że inicjatywa jest po stronie biznesu, dlatego że to przemysł później będzie musiał żyć z produktem, który musi w efekcie być konkurencyjny na rynkach światowych - nikt nie tworzy substancji czynnej dla jednego kraju. Jeżeli w koszcie tej substancji nie trzeba liczyć amortyzacji, to ta cena ma szansę rzeczywiście być konkurencyjna. Kolejna możliwość wymagałaby innych działań. Oparta jest na wskazaniu listy molekuł, które powinny być wytwarzane w Europie. - Tę strategię nazywam strategią ziemniaka. Jeżeli chcemy, żeby ziemniak rósł tutaj, a nie w Chinach, to dotujemy każdy kilogram ziemniaka. Tak samo będzie z substancjami czynnymi. Przy czym ta dopłata będzie inna do każdej substancji czynnej, tak samo, jak jest inna do ziemniaka i do żyta.

 

W kraju i na świecie

 



Strajk generalny w Solarisie. Pracownicy walczą o wyższe wynagrodzenia

Z uwagi na niespełnienie żądania dotyczącego wzrostu wynagrodzenia pracowników Solaris Bus & Coach oraz wynik Referendum Strajkowego, w dniu 24 stycznia 2022 r. o godz. 6.00 rozpoczął się strajk generalny pracowników spółki, który będzie trwał do odwołania. W poniedziałek 24 stycznia pracownicy spółki Solaris Bus & Coach rozpoczęli strajk generalny, który ma trwać do odwołania. Protestujący rozpoczęli strajk o godzinie 6 rano. Od wielu miesięcy pracownicy i organizacje związkowe działające w firmie Solaris domagali się od kierownictwa  godnych podwyżek wynagrodzeń. Protestujący chcą, aby wynagrodzenia pracownicze wzrosły o 800 złotych brutto. Związkowcy mówią, że składa się na to “400 zł podwyżki od 1 października 2021 roku i kolejne 400 zł od 1 stycznia 2022 roku”. W strajku biorą udział między innymi związkowcy z NSZZ “Solidarność”.  Wcześniejsze próby negocjacji z władzami firmy Solaris nie doprowadziły do porozumienia, dlatego też pracownicy w czasie referendum strajkowego zdecydowali, by rozpocząć strajk generalny. W referendum zagłosowały 1342 osoby, a więc 51,7% uprawnionych do głosowania. Za przeprowadzeniem strajku generalnego opowiedziały się 1244 osoby, czyli 92,7% wszystkich głosujących. Protestujący pracownicy są zdeterminowani, by doprowadzić do osiągnięcia celu, jakim są podwyżki wynagrodzeń we wspomnianej kwocie, szczególnie ze względu na rosnącą inflację, która w szczególny sposób obciąża najmniej zarabiających pracowników. - Trzy czwarte Bolechowa stanęło, Środa Wielkopolska stanęła w 100 procentach. Czekamy na następne lokalizacje, bo mamy je umieszczone w różnych częściach Wielkopolski. Z tego co jeszcze się dowiedziałem oddział na ul. Wieruszowskiej na tę chwilę stoi prawie w 90 procentach.- powiedział naszej redakcji Albert Wojtczak, przewodniczący Organizacji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” w Solaris Bus & Coach.       - Rozumiem, że firma musi rozwijać się i musi iść do przodu, jeżeli chodzi o nowe technologie, bo bez tego nie przetrwamy. Ale firma musi rozwijać się dwutorowo. Pracownik jest tak samo ważny, jak rozwój firmy - musi się rozwijać i firma i pracownik. (...) Pracownicy, którzy stanęli do strajku są niezadowoleni, że zostaliśmy podzieleni. Wszyscy pracownicy równo pracują na sukces firmy. Dlaczego managerowie mają dostać dużo większe podwyżki, skoro mają dużo większe pensje, a pracownicy najniższego szczebla dostają podwyżki w kwocie równej, które w obecnych polskich realiach nie są wystarczające. Pracodawcę stać na wyższe podwyżki, bo zysk firmy w 2020 roku przekroczył ponad 100 mln złotych; na 2021 rok nie zapowiada się, żeby był gorszy, a obecny rok może być przełomowym rokiem w historii Solarisa. W czasie pandemii wypracowaliśmy najlepszy zysk w historii firmy Solaris, ale w żadnym wypadku nie przełożył się on na wynagrodzenia pracowników. - dodał przewodniczący Wojtczak. Strajkujących pracowników wsparła Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" oraz Zarząd Regionu Wielkopolska NSZZ "Solidarność".

Solidarność o prezydenckim projekcie emerytur stażowych – to pusty akt

 

Jako spóźnioną próbę realizacji porozumienia z Solidarnością Prezydium KK oceniło prezydencki projekt wprowadzenia „emerytur stażowych”, który trafił do Sejmu. W swojej negatywnej opinii do projektu Związek stwierdził: „Szkoda, że nastąpiła ona dopiero po rozpoczęciu procedowania w Sejmie RP obywatelskiego projektu Solidarności w tej sprawie”.

Prezydencka ustawa przewiduje okresy składkowe i nieskładkowe – wynoszące dla kobiet 39 lat, dla mężczyzn 44 lat – które uprawniałyby do skorzystania z tzw. emerytury stażowej. Drugim warunkiem jest zgromadzenie kapitału pozwalającego na wypłatę co najmniej minimalnej emerytury. To zdaniem Solidarności zbyt długie okresy. Prezydium KK negatywnie ocenia zaproponowane okresy składkowe i nieskładkowe, od posiadania których uzależnione jest prawo do potencjalnego przejścia na emeryturę stażową. Zastosowanie tak długich okresów, mając na uwadze wiek rozpoczynania aktywności zawodowej (szczególnie u kobiet), spowoduje, że rozwiązanie będzie pustym aktem – czytamy w opinii. Członkowie Prezydium pozostają na stanowisku zawartym w obywatelskim projekcie Solidarności, iż okresy te powinny wynosić 35 i 40 lat zależnie od płci ubezpieczonego. Związek krytykuje też zawarte w projekcie prezydenckim kwestie dalszego łączenia pracy zarobkowej z pobieraniem emerytury.

 

Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ