czwartek, 15 września 2022

PIGUŁKA nr. 24/22

 


PIGUŁKA

 Co słychać  w   Solidarności                    

Warszawa  

16.09.2022r.

nr 24/22             


W Polfie Warszawa  S.A.


W tygodniu

Dzisiaj będzie tylko o sympatycznych wydarzeniach.  Skandynawia zdobyta 😊 !!

W dniu 9 września członkowie NSZZ Solidarność z Polfy Warszawa wyruszyli autobusem do Świnoujścia. Podróż sympatyczna w fajnym towarzystwie. Mimo dużej odległości (600 km), przebiegła bardzo sprawnie, ponieważ już prawie do samego Świnoujścia jedzie się obecnie  bardzo wygodnie, bo autostradą i drogą ekspresową.

Po dotarciu na miejsce, mieliśmy kilka godzin na spacer po promenadzie, pobyt na plaży itd.

O 21.00 zaokrętowaliśmy się na promie „Mazovia”. Tam po kolacji można było korzystać z różnych atrakcji jakie są oferowane podczas rejsu oraz oczywiście był również czas na sen w kajutach, które nam przydzielono.

Po całonocnym rejsie, rano dotarliśmy do szwedzkiego miasta Ystad. Na promie spożyliśmy jeszcze pyszne śniadanko i ruszyliśmy na zwiedzanie Ystad a potem szybki przejazd do Malmö  i zwiedzanie tego miasta.

Następnie mieliśmy wielką frajdę czyli przejazd autobusem przez most na morzu 😊. Tak, dokładnie, bo szwedzkie miasto Malmö,  jest połączone ze stolicą duńską – Kopenhagą, 16 kilometrowym mostem.

W Kopenhadze po obiedzie zakwaterowano nas w hotelu w centrum miasta i tego dnia mogliśmy jeszcze w czasie wolnym pospacerować po tym bardzo ciekawym mieście. Po noclegu i śniadaniu mieliśmy całodniowe zwiedzanie Kopenhagi z przewodnikiem. Jedną z atrakcji był również rejs „tramwajem wodnym”, kanałami tego miasta. Wieczorem powrotny przejazd autobusem do szwedzkiego Ystad, zaokrętowanie na promie „Cracovia”, kolacja  i rejs nocny do Świnoujścia. 12 września w poniedziałek rano, śniadanie na promie i następnie powrót autobusem do Warszawy. Wycieczka bardzo udana, myślę, że wszyscy bardzo zadowoleni a co najciekawsze, pomimo tego, że prognozy pogody były fatalne na te dni, my mieliśmy fantastyczną pogodę. Koszt takiej wycieczki to 1930,00 zł. Członkowie NSZZ Solidarność Polfa Warszawa płacili tylko 50% kosztów, czyli po 950,00 zł.

Wszyscy chętni, którzy wyrazili ochotę wyjazdu, mogli skorzystać z tej wycieczki, miejsc nie zabrakło a wręcz przeciwnie, niestety dwa miejsca zostały „nie obsadzone” a myślę, że szkoda, bo wyjazd był moim zdaniem fantastyczny.

W tym tygodniu a dokładnie w sobotę, kilkunastu uczestników z NSZZ Solidarność jedzie na dwudniową Pielgrzymkę Ludzi Pracy na „Jasną Górę”. Na tę pielgrzymkę jeździmy co roku od ponad dwudziestu lat, tak będzie i tym razem. W sobotę po drodze zatrzymamy się w Łodzi i zwiedzimy w ZOO niedawno otwarte „Orientarium”. Po dotarciu do Częstochowy zakwaterowanie w hotelu Mercure, który jest usytuowany tuż obok  Sanktuarium na „Jasnej Górze”. Wieczorem będziemy uczestniczyć „Apelu Jasnogórskim” i w Drodze Krzyżowej” na Wałach. Ta „Droga Krzyżowa” przy blasku księżyca i migających gwiazdach, jest zawsze olbrzymim przeżyciem dla uczestników. Po noclegu i śniadaniu udamy się na główne uroczystości tej Pielgrzymki Ludzi Pracy tj. na mszę św. na błoniach „Jasnej Góry”. Tym razem to jubileuszowa 40 Pielgrzymka Ludzi Pracy. Zapewne jednym z uczestników będzie Premier RP a sądzę, że również Prezydent – Andrzej Duda. Tak czy inaczej zapewne będzie doniośle i uroczyście. Te pielgrzymki mają swoją bardzo ciekawą atmosferę, przyjeżdża wiele tysięcy członków NSZZ Solidarność z wielu fabryk z całego kraju. Na błoniach „Jasnej Góry” powiewają flagi i transparenty organizacji zakładowych z całej Polski i oczywiście również nasz – NSZZ Solidarność Polfa Warszawa.

 

A z rzeczy przyziemnych, to chcę poinformować, że w przyszłym tygodniu we wtorek 20 września, mamy spotkanie cykliczne z Zarządem Polfy i sądzę, że zgodnie z zapowiedziami rozpoczniemy negocjacje płacowe, czyli będzie się działo. Mam nadzieję, że tym razem negocjacje przebiegną sprawnie i pozytywnie.

U właściciela ; W farmacji


Sierpiński: stawiamy na mechanizmy wsparcia rodzimego przemysłu farmaceutycznego  Puls Medycyny

Polski rząd przygotowuje rozwiązania, które mają wspierać innowacyjne rozwiązania przez małe “i” czyli innowacyjne generyki. Jakie to rozwiązania - wskazuje dr hab. n. med. Radosław Sierpiński - prezes Agencji Badań Medycznych, w trakcie rozmowy z “Pulsem Farmacji” podczas XXXI Forum Ekonomicznego w Karpaczu. – Mamy świadomość tego, że przerwanie łańcuchów dostaw leków - co jest możliwe w dobie kryzysów - może spowodować, że polscy pacjenci nie mieliby dostępu do leków, dlatego musimy tę dostępność zabezpieczyć - mówi prezes Sierpiński. Jednym z rozwiązań, które ma to zagwarantować, jest wypracowanie mechanizmów wsparcia rodzimego przemysłu farmaceutycznego, nastawionego na innowacje przez małe “i”. Jak wskazuje prezes Sierpiński, w ostatnich czasach ABM doprowadziła do przyjęcia przez Radę Ministrów uchwały dotyczącej planów rozwoju biomedycyny. To tam m.in. w sposób bardzo konkretny adresowane jest wsparcie dla krajowych producentów leków.

W STARCIU Z FIRMAMI FARMACEUTYCZNYMI   Dziennik Gazeta Prawna

 

Resort zdrowia zamierza wycofać się z planowanej podwyżki ryczałtu na najtańsze leki. W ramach prac nad nowymi zasadami refundacji trwa też dyskusja nad maksymalnymi cenami. Resort zdrowia zamierza wycofać się z planowanej podwyżki ryczałtu na najtańsze leki. W ramach prac nad nowymi zasadami refundacji trwa też dyskusja nad maksymalnymi cenami. Chodzi o pierwszą dużą ustawę zmieniającą wprowadzone dekadę temu regulacje dotyczące rynku leków. Podobnie jak pierwotna ustawa obecny projekt nowelizacji wzbudza niepokoje przede wszystldm firm farmaceutycznych. Są w nim bowiem propozycje, które dają Ministerstwu Zdrowia większy wpływ na ceny leków i sposób dystrybucji. Koncerny z kolei miałyby więcej obowiązków. Co może się zmienić? Po pierwsze resort zdrowia, po konsultacjach z KPRM, chce odejść od wprowadzenia wyższego ryczałtu na najtańsze leki. Obecnie wynosi on 3,2 zł, a miałby wzrosnąć do 5,6 zl Koszt ponieśliby pacjenci dopłacając ok. 350 mln zŁ I choć kwota nie była podnoszona od kilkudziesięciu lat, politycy PiS wycofują się ze zmiany ze względów politycznych. Mówią wprost, że nawet jeżeli rozwiązanie ma podstawy merytoryczne, to nie jest to dobry moment ze względu na przyszłoroczne wybory parlamentarne. Do tego planowane są inne rozwiązania, które przełożą się na obniżki cen, np. obniżenie wieku osób mogących korzystać z listy bezpłatnych leków z 75. do 70. roku życia. Kolejną rzeczą, która może wypaść z projektu (tu przeciwko są firmy), to wprowadzenie maksymalnej ceny leku w konkretnych schorzeniach. W ustawie pojawia się algorytm, według którego miałaby być ustalana cena w danej grupie leków. To potocznie nazywany korytarz cenowy. Dla firm to niewygodny mechanizm, bo zmuszałby do wprowadzenia zniżek dyktowanych przepisami Twierdzą, że jeśli nie będzie to im się opłacać, to będą sprzedawać leki bez wsparcia państwa, czyli nie będą uczestniczyć w procesie refundacji. Rozwiązanie być może się nie pojawi, żeby nie denerwować rynku, ale i tak zostanie w gestii ministra zdrowia -to oni tak ostatecznie wydaje zgodę na konkretną cenę. I może postawić weto dla droższych preparatów. Trwają też rozmowy dotyczące maksymalnej ceny leku, która pozwalałaby w ogóle na rozpoczęcie negocjacji refundacyjnych chodziłoby o 240 tys. zł za rok życia chorego. Prof. Marcin Czech, były wiceminister zdrowia, szef Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego, uważa, że wprowadzając limit, urzędnicy mogą sobie związać ręce i zablokować dostęp do przełomowych, ale drogich terapii MZ stoi na stanowisku, że zapis mógłby wpłynąć na większą chęć obniżania ceny przez firmy, co dałoby szansę na zaoszczędzenie pieniędzy w budżecie na leki i wydanie ich na inne terapie. Kolejnym pomysłem, który zdenerwował firmy, jest obo- wiązek obejmowania refundacją każdej formy leku. O jakie sytuacje chodzi? Na przykład dany preparat w opakowaniu po 10 tabletek jest w refundacji a ten zawierający ich 5 już nie. Resort uważa, że wprowadza to duży chaos. Firmy chcą utrzymania obecnej regulacji. Z informacji DCP wynika, że resort zdrowia widzi tu pole do negocjacji. Do tego dochodzą spory między firmami krajowymi produkującymi głównie generyki, i zagranicznymi kto wejdzie do refundacji na lepszych zasadach. W MZ oraz ministerstwie rozwoju trwały prace, żeby promować tzw. przyjaciół polskiej gospodarki i zachęcić firmy do inwestowania w Polsce. Trwają dyskusje, co to jest konkretnie „polski lek" czy nadal można tak traktować preparat, jeśli część produkcji odbywa się poza naszym rynkiem. Część podmiotów uważa, że samo przepakowanie leków w Polsce jest tożsame z ich produkcją. Tymczasem w ocenie projektodawcy produkcja leków powinna być rozumiana dosłownie. Zdaniem ministerstw czynności takie jak przepakowanie czy blistrowanie nie wnoszą żadnej wartości dodanej. Tutaj ministerstwo zdaje się nieugięte. Resort zdrowia chciał też przeciąć spory pojawiające się przy programach lekowych. Chodzi o sposób leczenia chorób wymagających kosztownych terapii. Do konkretnego schorzenia wpisana jest lista leków oraz reguły ich podania. Obecnie, żeby wpisać nowy preparat, minister zdrowia musiał uzyskać zgodę wszystkich producentów, których leki były w programie. Jak opisy- waliśmy w DCP, bywało to wykorzystywane przez koncerny farmaceutyczne m.in. w celu ograniczenia konkurencji żeby jak najdłużej zachować monopol na rynku. Zmiana nie wywołuje głośnych protestów, ale nie wszystkie firmy są z tego zadowolone. To co budzi ogólne poparcie, to propozycja podniesienia marży dla hurtowni i aptek oraz propozycje opłat dla aptekarzy za pracę w porze nocnej i świątecznej. Emocje budzi jednak zapis dotyczący dystrybucji leków chodzi o propozygę, żeby wprowadzić obowiązek dostarczania leków w równej ilości do co najmniej 10 hurtowni W branży słychać, że lepszym rozwiązaniem byłoby dostsowanie skali dostaw do wielkości udziałów rynkowych hurtowni W ten sposób zostanie poszerzona liczba hurtowni oferujących pełen dostęp do asortymentu, czyli zostanie osiągnięty cel, który zapewne przyświeca zmianie. Trwa ustalanie naszego stanowiska w tej sprawie mówi Andrzej Stachnik, prezes Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych Celem było jednak też rozbicie monopolu dużych hurtowni i sieciówek. Hurtowniom łatwiej się rozprowadza leki do większych, często zgromadzonych w sieci aptek mających lepszą płynność finansową. To jednak, zdaniem ministerstwa, prowadziło do zróżnicowania regionalnego w dostępie do leków tam gdzie są mniejsze apteki, był on ograniczony. Firmy argumentują, że nie zawsze da się dogadać z tyloma hurtowniami a ich możliwości zakupowe, w tym finansowe, są różne. Ministerstwo Zdrowia, jak wynika naszych informacji, jest gotowe do rozmów, żeby doprecyzować te rozwiązania.

W kraju i na świecie

 



 

Podpisz petycję dotycząca pracy poprzez platformy internetowe

Obecnie toczą się w Parlamencie Europejskim prace dotyczące projektu dyrektywy w sprawie poprawy warunków pracy za pośrednictwem platform internetowych. W maju posłanka sprawozdawca Elisabetta Gualmini (Grupa S&D) przedstawiła raport uwzględniający w znacznym stopniu oczekiwania ruchu związkowego. Dalsze głosowania w Parlamencie planowane są w Komisji (w październiku) i na posiedzeniu plenarnym w listopadzie.  W czasie prac nad projektem dyrektywy doszło wycieku wewnętrznych dokumentów Ubera - 10 lipca brytyjski "The Guardian" opublikował długi artykuł opisujący podejrzane praktyki biznesowe tej platformy. 124 tys. wewnętrznych dokumentów, które obejmują pięcioletni okres, kiedy Uberem kierował Travis Kalanick, zawiera bardzo dużo informacji, wiele z nich dotyczy świadomego łamania uprawnień pracowniczych i tworzenia głęboko nieetycznego modelu biznesowego.  Elisabetta Gualmini, negocjatorka Parlamentu w kwestii dyrektywy dotyczącej pracowników platform cyfrowych wskazała wówczas, że tzw. Akta Ubera, o ile wiadomości te się potwierdzą, pokazują, jak pilnie musimy chronić pracowników znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji przed nadużyciami biznesowymi. Ze względu na ich błędną klasyfikację jako samozatrudnionych, pracownikom platform cyfrowych odmawia się podstawowych praw socjalnych, otrzymują oni niskie płace, a także są narażeni na niepewne i niebezpieczne warunki pracy. Akta Ubera ponownie dowodzą, że nadszedł czas, aby zamknąć luki prawne, nadużywane przez niektóre firmy działające na platformach cyfrowych. Socjaliści i Demokraci prowadzą kampanię na rzecz uznania pracowników platform cyfrowych za pracowników, za wyjątkiem tych, którzy są rzeczywiście samozatrudnieni. W październiku Komisja Zatrudnienia Parlamentu Europejskiego będzie głosowała nad sprawozdaniem w sprawie lepszej ochrony pracowników platform cyfrowych. W głosowaniu tym grupy polityczne pokażą swoje prawdziwe oblicze; czy stoją po stronie pracowników, ich praw socjalnych i uczciwej konkurencji, czy też po stronie tych współczesnych „piratów”, jak sami siebie z dumą określają, czerpiących nieuczciwe korzyści z rewolucji cyfrowej? Prace w Parlamencie Europejskim trwają. Niestety do raportu Gualmini pojawiło się dużo poprawek, które de facto nie tylko nie poprawiają projektu Komisji Europejskiej ale rozmywają jego postanowienia. 

Należy przypomnieć że NSZZ Solidarność przyjęła projekty dyrektywy z zadowoleniem oceniając go jako właściwy przejaw aktywności Komisji Europejskiej w obszarze dotyczącym sfery pracy i ochrony socjalnej. Za wartościowy związek ocenia konstrukcję domniemania zatrudnienia pracowniczego. Pozytywnie ocenia także wprowadzenie zasady dotyczącej prawa do wiedzy o zasadach działania algorytmów.  Co można zrobić w chwili obecnej? Można podpisać petycję dotyczącą konieczności regulacji zatrudniania poprzez platformy internetowe. Petycję można znaleźć pod adresem - https://act.wemove.eu/campaigns/uber

 

Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ SOLIDARNOŚĆ


 

środa, 7 września 2022

 


PIGUŁKA

 Co słychać  w   Solidarności                    

Warszawa  

09.09.2022r.

nr 23/22             

 

W Polfie Warszawa  S.A.


 W tygodniu

Na początku tygodnia na konta pracowników, oprócz wynagrodzenia, wpłynęła dodatkowa premia inflacyjna. Tak jak pisałem tydzień temu, wysokość tej premii – 3000,00 zł nie do końca niestety rekompensuje utraconą wartość nabywczą naszych wynagrodzeń, spowodowaną inflacją. Mało tego, mówimy o 3000,00 zł ale na koncie zobaczyliśmy coś koło 2300,00 zł., no bo oczywiście 3000,00 zł to kwota brutto i po odliczeniu podatków wyszło o praktycznie 700,00 zł mniej. Zakładając, że do końca roku już byśmy nie dostali żadnej rekompensaty inflacyjnej, to ta otrzymana kwota, to mniej niż 200,00 zł na miesiąc, niestety. Oczywiście 2300,00 zł to dużo więcej niż nic, wiele firm nie wsparło w ten sposób swoich pracowników, to też prawda, ale prawdą jest również, że w wielu firmach te rekompensaty były wyższe. Inflacja póki co nie zatrzymała się i raczej we wrześniu też się nie zatrzyma, co oznacza dalszy spadek wartości nabywczej naszych wynagrodzeń.

Pomyślna informacja jest taka, że za chwilę mamy usiąść do stołu negocjacyjnego i ustalać podwyżki wynagrodzeń w 2023 r. Ponadto będziemy negocjować dodatkową premię retencyjną na rok 2023. Wierzę, że te negocjacje będą pomyślne dla naszych pracowników. Póki co,  moim zdaniem pracodawca patrząc na ciągle rosnącą inflację, powinien się zastanowić czy nie urealnić wartość nabywczą naszych wynagrodzeń jeszcze jedną premią rekompensacyjną pod koniec roku. Wydaje mi się, że tak poważna firma jaką jest Polpharma, mająca czołową pozycję na rynku farmaceutycznym w kraju, nie powinna dopuszczać do sytuacji w której jej pracownicy zamiast liczyć na wzrost płac, tracą wartość nabywczą swoich wynagrodzeń.

Co to oznacza, ano to, że nasi pracownicy za wynagrodzenia otrzymane w tym roku, mogą zakupić o 16% ( na dzisiaj) mniej dóbr niż rok temu. No może nie aż tyle mniej, bo była podwyżka 4,5% i wspomniane 2300,00 zł., ale jeśli inflacja utrzyma się na poziomie 16% do końca roku, to moim zdaniem, spadek wartości nabywczej naszych wynagrodzeń w 2023 r. wyniesie  około 10%. To jest poważny argument na przemyślenie dla naszego potężnego pracodawcy, czy nie uruchomić pod koniec roku drugiej transzy premii rekompensacyjnej, uważam.

Ten tydzień jest szczególnym tygodniem w moim życiu. Otóż w sobotę 10 września mija 40 lat mojego zatrudnienia w Polfie Warszawa. Tak, tak, 10 września 1982 r. jako młody 24 letni człowiek, rozpocząłem pracę w Polfie w Dziale Pomiarów i Automatyki. Siedem lat później stanąłem na czele komitetu protestacyjnego. To był spontaniczny protest w sprawach płacowych. Tego samego roku – 1989 zostałem przewodniczącym Komitetu Założycielskiego NSZZ Solidarność a po Zebraniu Delegatów przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność Polfa Warszawa. Po kilku latach zacząłem również pełnić funkcję przewodniczącego Krajowej Sekcji Pracowników Przemysłu Farmaceutycznego. Działalność związkowa stała się po kilku latach moją pasją życiową. Chcąc być bardziej profesjonalnym związkowcem, zrobiłem licencjat z socjologii a następnie uzyskałem tytuł magistra (polityka społeczna) na Uniwersytecie Warszawskim. Od  2013 roku pełnię również funkcję przewodniczącego Krajowego Sekretariatu Przemysłu Chemicznego ( 23 000 członków związku). Tak mija mi właśnie 40 lat pracy w Polfie. Praca stała się pasją a pracownik Działu Pomiarów stał się na wiele, wiele lat, liderem związkowym.

Wszystko jak wiemy w życiu się kończy, również powoli zbliża się koniec mojej życiowej pasji i pod koniec przyszłego roku osiągam wiek emerytalny. Nadejdzie czas na nowy etap w moim życiu i bardzo dobrze, martwi mnie tylko i bardzo smuci to, że ten czas mojej emerytury, to również czas likwidacji mojej ukochanej fabryki – Polfy Warszawa, nie tak to sobie kiedyś wyobrażałem.

Przepraszam za „prywatę” w „Pigułce”, ale w końcu raz na 40 lat chyba mogę 😊.

U właściciela ; W farmacji


Polpharma przejmuje produkcję leku na osteoporozę i zespół nerczycowy    Cowzdrowiu.pl

Podczas trwającego od kilku godzin Forum Ochrony Zdrowia w Karpaczu przedstawiciele spółek Polpharma i GSK podpisali porozumienie, na mocy którego Polpharma będzie kontynuowała produkcję alfakalcydolu, który stosowany jest w osteoporozie i zespole nerczycowym. W trakcie pierwszego dnia Forum Ekonomicznego w Karpaczu sygnowano porozumienie, na mocy którego Polpharma produkować będzie lek alfakalcydol.

- Zagraniczny producent preparatu (GSK- przypis redakcji) zdecydował się o wstrzymaniu produkcji z przyczyn ekonomicznych, natomiast cieszę się, że kontynuację produkcji zapewni polski wytwórca. Cieszę się, że firmy potrafiły dojść do porozumienia i przekazać sobie produkcję leków. - To porozumienie to bardzo dobrzy przykład na to, jak strona rządowa może współpracować z branżą w celu zagwarantowania dostępności do produktów leczniczych w Polsce - wskazała Grzegorz Cessak, prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Przypomniał również, że braki w dostępności do produktów leczniczych to problem całej Europy. Reprezentujący firmę GSK Krzysztof Kępiński przyznał, że w przypadku innowacyjnych firm farmaceutycznych optymalizacja portfela leków jest nieunikniona i konieczna, w przypadku, gdy chce się rozwijać kolejne nowoczesne leki. Stąd też decyzja GSK o podjęciu współpracy z Polpharmą. Barbara Misiewicz-Jagielak z Polpharmy podkreśliła natomiast, że dla reprezentowanej przez nią firmy obowiązkiem jest zagwarantowanie dostaw leków, które są niezbędne polskim pacjentom. - Zdajemy sobie sprawę, że alfakalcydol jest lekiem kluczowym dla określonej grupy pacjentów - z osteoporozą oraz zespołem nerczycowym. Dla tych chorych jest to praktycznie jedyna dostępna terapia- podkreśliła.- Dlatego też podjęliśmy się tego wyzwania i będziemy produkować ten lek w Polsce, tak szybko jak tylko będzie to możliwe- dodała. Maciej Miłkowski przyznał, że oczekuje kolejnych tego typu decyzji zarówno ze strony firm innowacyjnych, jak również polskich. - To kierunek, którego oczekiwalibyśmy szczególnie w kontekście wszystkich starszych leków - podkreślił wiceminister zdrowia. Co jeszcze dzieje się podczas FE w Karpaczu? Sprawdź: Forum Ochrony Zdrowia - kalendarium (6 września)Zapraszamy na Forum Ekonomiczne i Forum Ochrony Zdrowia w Karpaczu

 

W kraju i na świecie

 




Pogotowie protestacyjne na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim

Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność” podjął decyzję o rozpoczęciu 7 września pogotowia protestacyjnego na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim. Domaga się od rządu wprowadzenia rozwiązań systemowych mających na celu obniżenie cen energii, czyli jednej z głównych przyczyn wysokiej inflacji. Realizacja postulatów związku pozwoliłaby na zmniejszenie tych cen co najmniej o 50 proc. Powodem decyzji o ogłoszeniu pogotowia protestacyjnego, która zapadła podczas posiedzenia władz śląsko-dąbrowskiej „S” 6 września, jest coraz trudniejsza sytuacją finansowa gospodarstw domowych, drastyczne pogorszenie się kondycji przedsiębiorstw oraz brak realizacji przez rząd zapisów porozumień i umów społecznych. Jeżeli do połowy października nasze postulaty nie zostaną spełnione, to najpierw czeka nas akcja protestacyjna w Katowicach, a potem manifestacja „Solidarności” i być może innych związków zawodowych w Warszawie – zapowiedział Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” podczas briefingu prasowego w Katowicach. Dominik Kolorz krytycznie ocenił dotychczasowe rządowe próby wyhamowania inflacji. – Niestety z przykrością stwierdzamy, że rząd Prawa i Sprawiedliwości odleciał. Głównym grzechem rządu jest to, że słucha sam siebie, a nie słucha dobrych rad. To jest droga donikąd – dodał przewodniczący. W ramach ogłoszonego pogotowia protestacyjnego śląsko-dąbrowska „Solidarność” zażądała realizacji trzech postulatów. – To są wszystko propozycje rozwiązań systemowych, które nie tylko mają służyć zwykłym obywatelom, ale również, co jest bardzo ważne dla funkcjonowania firm, stworzą system przede wszystkim normalnych, niskich cen energii dla przedsiębiorstw funkcjonujących w Polsce od piekarza począwszy, aż na hutach skończywszy – tłumaczył szef śląsko-dąbrowskiej „S”. Pierwszy z postulatów dotyczy zmiany organizacji rynku handlu energią. Obecnie w Polsce obowiązuje tzw. stuprocentowe obligo giełdowe, czyli obowiązek sprzedaży całej wyprodukowanej energii na giełdzie. W konsekwencji, jak wskazują związkowcy, prowadzi to do zawyżenia cen do poziomów 2-3 razy wyższych niż koszt produkcji w elektrowniach konwencjonalnych. Dodatkowo, jak wskazał podczas konferencji Dominik Kolorz, Polska jest jedynym krajem w UE, w którym obowiązuje monopol giełdowy w obrocie energią. Postulatem śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” jest natychmiastowe zniesienie obliga giełdowego, co w ocenie związkowców w sposób naturalny obniży ceny energii co najmniej o połowę. Drugi postulat dotyczy złożenia przez polski rząd na najbliższym szczycie Rady Europejskiej oficjalnego wniosku o zawieszenie systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 EU-ETS. Ten parapodatek nałożony na energetykę i przemysł przez Unię Europejską podwyższa cenę każdej MWh energii elektrycznej wyprodukowanej w elektrowni węglowej o ok. 280 zł. ETS znacząco zwiększa również koszty produkcji w branżach energochłonnych i w ciepłownictwie. Jak podkreślono podczas briefingu, przedstawiciele rządu w wypowiedziach skierowanych do polskiej opinii publicznej krytycznie wypowiadają się o systemie ETS, jednak jak dotąd Polska nie złożyła oficjalnego wniosku o zawieszenie tego systemu – Cała klasa polityczna wykorzystuje ten kryzys dla własnych politycznych interesów. Chciałbym zobaczyć przedstawicieli polskiego rządu, którzy wreszcie walną w UE pięścią w stół i powiedzą: zawieście ten system, zróbmy tak, żeby energia była tania nie tylko w Polsce, ale w całej Europie – mówił Dominik Kolorz. Ostatni postulat dotyczy realizacji inwestycji w nowoczesne technologie węglowe, których katalog został zapisany w umowie społecznej dotyczącej transformacji górnictwa, podpisanej przez rząd i związki zawodowe w ubiegłym roku. Jak zaznaczają przedstawiciele „S”, inwestycje te w dużej mierze mogłyby zahamować kryzys energetyczny, wykorzystując nasz rodzimy surowiec, czyli węgiel do produkcji taniej, stabilnej energii w sposób przyjazny dla środowiska. Niestety, nie są one realizowane. Jako przykład wykorzystania nowoczesnej technologii węglowej związkowcy wskazali podczas briefingu instalacje do zgazowywania węgla. Podkreślili, że byłaby ona w stanie zapewnić stabilne dostawy gazu po cenie wielokrotnie niższej od surowca pochodzącego z importu. – Przy dzisiejszych cenach gazu ta technologia jest opłacalna. Jedyny argument, przez który to nie jest to realizowane, to hasło, że to jest z „czarnego”, że to jest z węgla. Dzisiaj, w sytuacji wojennej, przy tych cenach gazu energetyka inwestuje w instalacje wykorzystujące gaz z importu, zamiast w instalacje do zgazowywania węgla, które mogłyby zapewnić 4 mld m3 gazu rocznie. Jesteśmy dalej zachłyśnięci „zielonym ładem”. Ani Polska, ani UE nie zweryfikowała swojego podejścia do tego tematu – podkreślał Bogusław Hutek, szef górniczej „Solidarności”. Podczas briefingu prasowego przedstawiciele branż szczególnie narażonych na skutki wysokich cen energii takich jak m.in. hutnictwo, ciepłownictwo czy motoryzacja wskazywali, że obecny kryzys uderza nie tylko w gospodarstwa domowe, ale również w przedsiębiorstwa. Andrzej Karol, przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ „Solidarność” mówił, że niektóre zakłady energochłonne już w najbliższym czasie staną w obliczu bankructwa. – W najgorszej sytuacji są ci, którzy zużywają znaczne ilości energii, np. Huta Cynku Miasteczko Śląskie. Prezesi tych zakładów stoją przed dylematem, czy podpisać nową umowę na dostawę energii z takimi cenami, czy nie. Muszą skądś brać energię, ale podpisując tę umowę niejako skazują te zakłady na likwidację. Takich cen energii żaden zakład energochłonny nie wytrzyma – ostrzegał Andrzej Karol.

Szef hutniczej „S” zaznaczył, że w zachodnich krajach UE już mamy do czynienia ze wstrzymywaniem produkcji w przemyśle z powodu cen energii. Jako przykład podał koncern hutniczy Arcelor Mittal, który w niedawnym komunikacie poinformował, że w najbliższych tygodniach zamknie dwa wielkie piece w Bremie i Gijon oraz ograniczy produkcję walcówki w hucie w Hamburgu. – Na Zachodzie już to nastąpiło. Teraz mówi się o zamknięciach w Europie Wschodniej. Oby to nie dotyczyło huty w Dąbrowie Górniczej – dodał.

Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ SOLIDARNOŚĆ


 

środa, 31 sierpnia 2022

 


PIGUŁKA

 Co słychać  w   Solidarności                    

Warszawa  

02.09.2022r.

nr 22/22             

 

W Polfie Warszawa  S.A.


W tygodniu

Wczoraj tj. 31 sierpnia GUS podał wysokość inflacji w sierpniu (w stosunku do sierpnia 2021r.) i niestety jak widzimy inflacja póki co nie zatrzymała się a jeszcze wzrosła i wyniosła 16,1 %

Tydzień temu informowałem o uzgodnieniach związków zawodowych z Zarządem Polfy i przewidywanej jednorazowej wypłacie 3000,00 zł na początku września. Po tej informacji otrzymałem sms z treścią mniej więcej taką: „co wy tam wynegocjowaliście, przecież od tygodnia wiadomo było, że 3000,00 zł dostają wszyscy pracownicy w Grupie Polpharma”. No można i tak skwitować nasze działania, czemu nie, przecież krytykować kogoś, to żaden wysiłek, można po prostu, tak o i już. Ja jednak dla porządku przypomnę mimo wszystko, że zanim pracownicy dowiedzieli się tego co było w smsie, to związki zawodowe z Polfy Warszawa wystosowały pismo do Pana Jerzego Staraka w sprawie rekompensat inflacyjnych, po dwóch tygodniach weszły w Spór Zbiorowy i poinformowały o swoich działaniach Radę Nadzorczą podczas obrady.

Dopiero po tych działaniach nastąpiły negocjacje związków zawodowych z Zarządami w firmach Grupy, śmiem twierdzić, że w wyniku właśnie naszych wcześniejszych działań. No i rzeczywiście stało się tak, że w dwóch firmach wcześniej się porozumiano i podpisano porozumienia o wypłacie 3000,00 zł i tam pracownicy poprzez komunikat dowiedzieli się o tej wypłacie i informacja dotarła do naszych pracowników. My w tym czasie nadal byliśmy w trakcie negocjacji.

Jeśli ktoś uważa, że po prostu te 3000,00 zł przyszło tak sobie samo, ok może tak uważać, ja wiem i przekazuję, że tak nie było. Przypomnę jeszcze, że tydzień temu napisałem również, że ta kwota nie jest dla mnie satysfakcjonująca, nie rekompensuje spadku wartości nabywczej naszych wynagrodzeń, ale wspomniałem również o uzgodnieniach rozmów we wrześniu. To będą dla pracowników Polfy Warszawa ważne uzgodnienia. Staraliśmy się zawsze i będziemy się do końca starć i dbać o interesy pracownicze w Polfie Warszawa. Współpraca i działania obu związków zawodowych w Polfie, przynosi moim zdaniem dla pracowników wiele dobrych, korzystnych decyzji. Natomiast to, że nie zawsze jest podziękowanie a często krytyka, to już trudno, nic na to nie poradzimy. Dla porządku przekażę, że dostałem milowe jedno podziękowanie za negocjacje i wynegocjowane 3000,00 zł.

Robimy swoje, jak potrafimy najlepiej,  to co do nas należy i działamy do końca i tyle.

Wczoraj również otrzymałem na „messenegra” informację od kolegi, że na jego dziale zrobiło się jak napisał smutno. Nikt nie chce się angażować w pracę. Wszyscy jesteśmy jakoś zaniepokojeni i poddenerwowani – napisał. Z pewnością sytuacja związana z inflacją, drożyzną i zamykanie zakładu, to naprawdę przygnebiająca sytuacja – dodał.

Niestety już od dawna przewidywałem i pisałem o tym, że atmosfera w firmie będzie trudna, gdy czas zamknięcia firmy będzie się zbliżał. Teraz powoli zbliża się ten najtrudniejszy dla nas wszystkich okres. Koniec tego roku i rok przyszły, to będzie ten smutny czas. Wszyscy będą coraz bardziej poddenerwowani, coraz bardziej zawiedzeni i mający pretensje do wszystkich i za wszystko – tak bym to ujął. Tak będzie, powinniśmy sobie z tego zdawać sprawę, to łatwiej będzie nam wszystkim przetrwać ten trudny czas. Natomiast ci którzy decydują o naszych losach w sprawie naszego zatrudnienia, powinni z troską przyglądać się sytuacji i odpowiednio z troską reagować.

Los Polfy już się nie zmieni, musimy jasno to przyjąć. Teraz trzeba odpowiednio zadbać o pracujących w niej pracowników. Odpowiednie traktowanie pracowników, odpowiednie wynagradzanie, pomoc w znalezieniu pracy, przenoszenie pracowników do firm w Grupie, to najważniejsze zadania dla Zarządu Polfy na okres 16 najbliższych miesięcy.

U właściciela ; W farmacji


RESORT ZDROWIA ODKRYŁ KARTY     Rzeczpospolita

 Nowelizacja ustawy refundacyjnej dotknie całego rynku. Jej skutki odczują również pacjenci. Ministerstwo Zdrowia opublikowało właśnie raport z konsultacji publicznych tego dokumentu.

MARIA KRZOS

Usztywnienie procedur refundacyjnych oraz wprowadzenie mechanizmu przenoszącego część ryzyka związanego z funkcjonowaniem całego systemu na firmy z branży farmaceutycznej – to tylko niektóre ze zmian, jakie niesie ze sobą tzw. duża nowelizacja ustawy refundacyjnej przygotowana przez Ministerstwo Zdrowia (MZ). Po roku od zakończenia konsultacji publicznych resort opublikował raport podsumowujący ten etap prac legislacyjnych. W liczącym ponad 1360 stron dokumencie MZ odnosi się do kilkuset uwag zgłoszonych przez podmioty uprawnione do udziału w konsultacjach. Dużą część z nich resort uznał za nieuzasadnione. Z odpowiedzi resortu dosyć jasno wynika, że kierunek zmian nakreślony w projekcie zostanie zachowany. Dotyczy to m.in. przepisów, które zdaniem rządzących mają wzmocnić bezpieczeństwo lekowe Polski, choćby poprzez preferowanie preparatów produkowanych na terenie kraju. Wiele też wskazuje na to, że MZ nie chce wycofać się z planowanych zmian formule payback. W tej chwili zakłada ona, że jeżeli w danym roku NFZ wyda na refundację leków aptecznych więcej, niż zakładał w swoim planie budżetowym, różnicę pokryją po połowie resort zdrowia i producenci leków. Nowelizacja przenosi w całości to ryzyko na producentów leków. Z raportu wynika jednak, że w nowej wersji projektu będzie można znaleźć zapisy wyłączające niektóre podmioty z tego mechanizmu. Małe są z kolei szanse na to, że projekt dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej po konsultacjach będzie przewidywał wyższe niż do tej pory wydatki na refundację ponoszone przez budżet państwa. Według obowiązujących obecnie przepisów wynoszą one nie więcej niż 17 proc. rocznego budżetu NFZ (dla przykładu, w 2019 r. było to ponad 13,5 mld zł). Organizacje biorące udział w konsultacjach publicznych postulowały ustalenie wydatków NFZ na leki na stałym poziomie. Jak na takie postulaty zareagował resort? „Sztywne powiązanie wydatków finansowych na refundację będzie negatywnie wpływało na pozostałe wydatki przewidziane w planie finansowym Narodowego Funduszu Zdrowia” – czytamy w raporcie. Wyższe marże. Nie oznacza to jednak, że w nowej wersji projektu MZ nie wprowadzi żadnych zmian. Potwierdziły się wcześniejsze zapowiedzi, dotyczące nowej stawki marży hurtowej na leki refundowane. Ma ona wynieść 6 proc. To zgodne z postulatami hurtowni farmaceutycznych. Najprawdopodobniej zwiększeniu ulegną również marże detaliczne na leki. To z kolei oznacza wyjście naprzeciw postulatom zgłaszanym przez organizacje reprezentujące apteki.

Przedstawiciele organizacji branżowych, które prosiliśmy o komentarz do raportu z konsultacji opublikowanego przez MZ, na razie nie chcieli się na ten temat wypowiadać. Podkreślano, że liczba uwag zgłoszonych do projektu (a tym samym również odpowiedzi resortu) jest na tyle duża, że wymaga dogłębnej analizy.Chodzi zarówno o to, na co resort się nie zgodził, jak i na analizę zmian, jakie zaakceptował. Jedno i drugie może bowiem mieć dalekosiężne skutki dla całego rynku – zarówno dla producentów leków i importerów, jak i dla dystrybutorów (hurtownie i apteki) oraz, oczywiście, dla pacjentów. Warto jednak przypomnieć, że w chwili opublikowania projektu dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej (połowa 2021 r.) zawarte w nim rozwiązania spotkały się z dużą krytyką ze strony niemal wszystkich przedstawicieli rynku. Jednym z częściej podnoszonych argumentów było m. in. wzmocnienie pozycji publicznych podmiotów przeprowadzających procedurę refundacyjną. Tłumaczono, że koniec końców stracą na tym pacjenci, którzy będą mieli utrudniony dostęp do nowoczesnych terapii. Szeroko krytykowaną nowością były też wspomniane już zmiany w procedurze payback. Skutki dla pacjentów,. Duża nowelizacja ustawy refundacyjnej zawiera też rozwiązania, których konsekwencje pacjenci odczują bezpośrednio na własnych kieszeniach. Chodzi m.in. o podniesienie wysokości opłaty ryczałtowej za leki. Obecnie jest ona ustalona na sztywno i wynosi 3,20 zł. Projekt nowelizacji wiąże jej wysokość z wysokością minimalnego wynagrodzenia za pracę (nowa opłata ryczałtowa za leki stanowić ma 0,2 proc. tej kwoty). Rządzący najprawdopodobniej nie wycofają się z tych zmian. W praktyce oznacza to, że ta grupa leków będzie drożała. Są to np. preparaty stosowane przy cukrzycy, astmie, chorobach reumatycznych czy innych schorzeniach przewlekłych.

W kraju i na świecie

 



31 SIERPIEŃ DZIEŃ WOLNOŚCI I SOLIDARNOŚCI

Dzień Solidarności i Wolności jest obchodzony co roku 31 sierpnia w rocznicę Porozumień Sierpniowych. Święto zostało ustanowione w celu upamiętnienia historycznego zrywu Polaków do wolności i niepodległości z 1980 roku.

42. rocznica powstania NSZZ „Solidarność”. Premier: Niech Solidarność wydobywa z nas to, co najlepsze

Przed 42 laty powstał ruch – jeden z największych, jeśli nie największy na świecie. Ruch społeczny, który przyczynił się do bezkrwawego obalenia systemu. Bez strachu, ale z rozwagą – taka była Solidarność i robotnicy Sierpnia. Dzieło, które rozpoczęli, przyczyniło się do skruszenia wielkiego potężnego systemu. Systemu, który wydawało się, że spętał nas i pół świata na dziesięciolecia – mówił podczas uroczystości 42. rocznicy Sierpnia 1980 i powstania NSZZ „Solidarność” oraz 34. rocznicy strajków z maja i sierpnia 1988 r. premier Mateusz Morawiecki. Jak podkreślił premier, „często słyszał słowa, że Solidarność wydobywała wówczas ze społeczeństwa to, co najlepsze”. – To piękne wspomnienie tamtych lat. Niech tak będzie i dzisiaj. Niech Solidarność wydobywa z nas to, co najlepsze – dodał Mateusz Morawiecki.

Jak co roku w dniu 31 sierpnia w Gdańsku obchodziliśmy rocznicę podpisania porozumień sierpniowych i powstania Solidarności. Tradycyjnie odbyły się uroczystości w Sali BHP, następnie złożyliśmy kwiaty przy Bramie nr.2 Stoczni Gdańskiej, przeszliśmy  do Bazyliki  św. Brygidy, gdzie uczestniczyliśmy we mszy św.






 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ SOLIDARNOŚĆ