https://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/kraj/item/20415-konferencja-w-sprawie-emerytur-stazowych-online
Adres KM NSZZ Solidarność Polfa Warszawa 01-207 Warszawa ul.Karolkowa 22/24 tel. 22 691 3521 e-mail: miroslaw.miara@gmail.com
https://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/kraj/item/20415-konferencja-w-sprawie-emerytur-stazowych-online
|
PIGUŁKA Co słychać w Solidarności |
07.05.2021r. nr 15/21 |
|
W Polfie Warszawa
S.A. |
|
W
tygodniu
Weekend majowy minął, nie ma czego żałować, bo był beznadziejny pogodowo. Tym bardziej z rozrzewnieniem przeglądałem zdjęcia sprzed lat, gdy członkowie NSZZ Solidarność wyjeżdżali co roku w weekend majowy na wycieczki zagraniczne. Tym razem ani wycieczki zagranicznej ani pogody w kraju. Mam jednak nadzieję, że idzie ku lepszemu. Umiarkowanie zaczynam wierzyć, że w wakacje uda nam się gdzieś indywidualnie powyjeżdżać i że jesienią może coś nawet wspólnie zorganizujemy, zobaczymy, czas pokaże. Póki co pandemia zwalnia, ale w Polfie jest jeszcze słabo. Nadal mamy bodajże 9 osób na zwolnieniach covidowych, ale doszły na jednym z działów zwolnienia inne i jest olbrzymi kłopot z prawidłowym zorganizowaniem pracy. To jest oczywiście tym bardziej niekorzystne, że mamy spore zaległości produkcyjne, co może się przełożyć na braki naszych leków w aptekach czy szpitalach. Wydawałoby się, że to nie jest nasz kłopot tylko pacjentów, ale oczywiście tak nie jest i chyba nie muszę tego uświadamiać. Sami bywamy pacjentami i nasi bliscy a ponadto kłopoty firmy, to kłopoty dla zatrudnionych pracowników. Może to co piszę brzmi jak głos pracodawcy a nie związkowca, ale trudno, sytuacja jest zła dlatego musimy sobie wszyscy moim zdaniem zdawać sprawę z faktu, że dobre funkcjonowanie naszej firmy, to mniej kłopotów dla nas pracowników. Wiem oczywiście, że widmo likwidacji firmy nie wpływa korzystnie na morale pracowników, mam tego pełną świadomość. Moim zdaniem potrzebne jest zapewnienie naszym pracownikom jasnych planów na przyszłość tzn. co kiedy będzie się działo, jakie są plany działania dotyczące przyszłego zatrudnienia naszych pracowników w nowej fabryce w Duchnicach. Ilu pracowników ma szanse być tam zatrudnionych. Jakie będzie przewidywane wsparcie dla tych którzy nie będą mogli tam być zatrudnieni itd. Dokładnie w tych tematach organizacje związkowe działające w Polfie Warszawa chcą wspólnie rozpocząć szereg działań, aby firma mogła bezproblemowo działać do końca jej trwania a pracownicy mieli perspektywy zatrudnienia w nowej firmie a ci co tego nie będą mogli otrzymać, aby otrzymali inne propozycje zatrudnienia i wsparcia.
Aby
te nasze działania związkowe osiągnęły cel, będziemy oczywiście potrzebować
wsparcia załogi, co jest niezbędne.
Będziemy potrzebować wsparcia Zarządu Polfy i Rady Nadzorczej. Mam nadzieję, że
uda nam się porozumieć z Właścicielem i wszystkie wspomniane zagadnienia
doczekają dobrego finału.
Nadchodzi
czas najodpowiedniejszy, aby te najważniejsze problemy omówić i pouzgadniać.
|
U właściciela ; W farmacji |
|
Łączne wydatki na szczepionki na COVID-19 na świecie do 2025 roku mogą osiągnąć poziom 157 mld dolarów do 2025 roku - szacuje firma IQVIA Holdings Inc. REKLAMA Wydatki na szczepionki na COVID-19 będą napędzane masowymi programami szczepień na COVID-19 i - prawdopodobną - koniecznością podawania już zaszczepionym kolejnych dawek szczepionki, aby wzmocnić reakcję układu odpornościowego - uważają analitycy firmy IQVIA, która dostarcza dane i analizy dla branży ochrony zdrowia.
Według szacunków IQVIA pierwsza fala szczepień na
COVID-19 doprowadzi do wyszczepienia ok. 70 proc. populacji świata na poziomie
2022 roku. Szczepienia wzmacniające reakcję układu odpornościowego mają być
konieczne co dwa lata - uważają analitycy firmy IQVIA. USA przygotowują się na
konieczność doszczepiania w pełni zaszczepionych osób po 9-12 miesiącach od
otrzymania przez nich drugiej dawki szczepionki lub jednej dawki szczepionki jednodawkowej.
Poniżej dalsza część artykułu Pfizer - producent jednej ze szczepionek - uważa,
że podanie trzeciej dawki będzie potrzebne ok. 12 miesięcy po dawce drugiej. W
tym roku masowe programy szczepień na COVID-19 mają kosztować 54 mld dolarów. W
2025 r. "doszczepianie" zaszczepionych ma kosztować już jednak
znacznie mniej - 11 mld dolarów, ponieważ konkurencja i więcej szczepionek na
rynku doprowadzi do spadku cen. Wydatki na szczepionki na COVID-19 mają -
zdaniem analityków IQVIA - stanowić 2 proc. całego rynku leków na receptę.
Wyłączając wydatki na szczepionki na COVID-19, wydatki na leki mają być w
latach 2020-2025 o 68 mld mniejsze niż byłyby, gdyby nie było pandemii -
szacują analitycy. To efekt rzadszych w pandemii wizyt u lekarzy - czytamy w raporcie.
Dzięki współpracy Agencji Badań Medycznych firma Roche uruchomi w Polsce rekrutację pacjentów do drugiej i trzeciej fazy badań klinicznych nad przeciwwirusowym lekiem AT-527.
Uzupełniając szczepionki, doustne leki
przeciwwirusowe mogą odegrać ważną rolę w zatrzymaniu pandemii COVID-19 Badania
na jednym z takich leków prowadzi w Polsce firma Roche Dzięki zaangażowaniu
Agencji Badań Medycznych planowane jest zwiększenie liczby ośrodków
klinicznych, w których będzie prowadzone badanie nad lekiem mogącym przyczynić
się do opanowania pandemii - AT-527 to nowy doustny lek, który jest oceniany
pod kątem leczenia pacjentów z COVID-19 (z przebiegiem łagodnym lub średnim)
oraz zapobiegania zakażeniom COVID-19. To lek w trakcie badań klinicznych,
który może istotnie przyczynić się do opanowania pandemii SARS-CoV-2 i jego
przyszłych mutacji. Jest szansą na powrót do normalności, która będzie możliwa
dzięki polskim ośrodkom klinicznym - podaje Agencja Badań Medycznych (ABM).
Doustne leki przeciwwirusowe - Cieszę się, że dzięki wspólnym wysiłkom i
współpracy ABM i innowacyjnych firm farmaceutycznych udaję się nam ściągać do
Polski najbardziej obiecujące badania, do których pacjenci w naszym kraju
szybciej uzyskują dostęp. To pokazuje, jak atrakcyjnym i ważnym partnerem
stajemy się na rynku biotechnologicznym - podkreśla prezes Agencji Badań
Medycznych dr n. med. Radosław Sierpiński. Doustne leki przeciwwirusowe mogą odegrać
ważną rolę, uzupełniając szczepionki, w zatrzymaniu pandemii COVID-19,
szczególnie w sytuacji, gdy dostępność do szczepień jest ograniczona, a także u
pacjentów z obniżoną odpornością, którzy mogą nie uzyskać skutecznej odpowiedzi
immunologicznej po zaszczepieniu. Bezpośrednio działające leki przeciwwirusowe,
które zatrzymują replikację wirusa, mogą zapobiegać postępowi choroby,
zmniejszać potrzebę hospitalizacji, przyspieszać ustąpienie objawów oraz
zmniejszać zakaźność i potencjalnie ograniczać rozprzestrzenianie się wirusa.
Unikalny mechanizm działania - Od początku trwania pandemii Roche zaangażowany
jest w działania wspierające minimalizowanie wpływu wirusa SARS-CoV-2 na całym
świecie. Polska od lat jest jednym z kluczowych partnerów dla firmy Roche,
dlatego niezwykle ważne jest dla nas, że już od maja polscy pacjenci w ramach
badań klinicznych będą mogli skorzystać z najnowszej opcji terapeutycznej -
mówi Krzysztof Adamcewicz, dyrektor Działu Strategii Rozwoju Rozwiązań
Systemowych i Komunikacji Roche Polska. Badany lek AT-527 ma unikalny mechanizm
działania, który celuje w polimerazę RNA SARS-CoV-2 i jest silnym inhibitorem
replikacji wirusa w ludzkich liniach komórkowych. Opierając się na swoim
mechanizmie, AT-527 może również tworzyć wysoką barierę oporności i zapewniać
szerokie pokrycie antywirusowe dla różnych jego wariantów. Jest to szczególnie
ważne gdyż pozwoli skutecznie przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się wirusa,
niezależnie od jego mutacji. W drugiej fazie badań klinicznych, której uruchomienie
planowane jest w maju, planowane jest włączenie nawet 20 proc. pacjentów
planowanych w całym badaniu. Dzięki zaangażowaniu Agencji Badań Medycznych
planowane jest zwiększenie liczby ośrodków klinicznych, w których będzie
prowadzone badanie. Dzięki temu Polska będzie miała niezwykle ważny udział w
rozwoju leku, a polscy pacjenci już teraz szansę na skorzystanie z nowej opcji
terapeutycznej w fazie badań klinicznych.
|
W kraju i na świecie |
|
|
W najnowszym numerze "Tygodnika
Solidarność" ukazał się obszerny wywiad z Piotrem Dudą, przewodniczącym
NSZZ "Solidarność". W rozmowie poruszono m.in. tematy problemów w
grupie Tauron, emerytur stażowych, dodatku COVID-owego dla pracowników
niemedycznych służby zdrowia i kryzysu wywołanego pandemią.
O to jak
aktualnie wygląda sytuacja emerytur stażowych w rozmowie pytał Mateusz
Kosiński, dziennikarz "Tygodnika Solidarność". Jest,
delikatnie mówiąc, opór i ze strony rządu, ale i ze strony pana prezydenta. To
faktycznie niedokończony postulat, który NSZZ „Solidarność” miał wpisany w
umowę z kandydatem na prezydenta Andrzejem Dudą. Wiem, że na ostatnim
posiedzeniu RDS-u pan minister Waldemar Buda mówił, że nawet przy środkach z
KPO w rozmowach w Komisji Europejskiej niektórzy unijni urzędnicy podpowiadali
aktywizację osób w wieku emerytalnym, w podtekście sugerując, że najlepiej by
było podnieść wiek emerytalny kobiet i mężczyzn nawet do 70. roku życia.
Oczywiście pan minister Buda temu zaprzeczył i deklarował, że Zjednoczona
Prawica w tym kierunku nie pójdzie, ale na pewno była dyskusja, że skoro nie
podwyższycie wieku emerytalnego, to nie ma też tematu emerytur stażowych. My
uważamy, że temat jest i na pewno w najbliższym czasie związek zawodowy
Solidarność przygotuje swoją drogę dojścia i wyegzekwowania tego postulatu.
Jest dla nas zbyt ważny, abyśmy go odpuścili. Skoro pan prezydent jest pasywny,
a złożyliśmy do niego w lutym projekt ustawy, skoro strona rządowa jest
pasywna, to inicjatywę musi bardzo mocno przejąć związek zawodowy Solidarność.
A my to umiemy - odpowiedział Piotr Duda.
Wprowadzenie emerytur stażowych to jest dla nas
najważniejszy postulat i od tego związek zawodowy Solidarność nie odstąpi –
zadeklarował w piątek szef Solidarności Piotr Duda. W ciągu kilku tygodni
związek ma przedstawić ścieżkę dojścia do tego, by projektem zajął się Sejm. Wprowadzenie emerytur stażowych,
z których kobiety mogłyby korzystać po 35 latach opłacania składek
emerytalnych, a mężczyźni po 40 latach (bez względu na wiek), było jednym z
punktów umów programowych, jakie Solidarność zawarła w kampanii prezydenckiej
2015 i 2020 r. z Andrzejem Dudą. Podczas piątkowej konferencji prasowej w Katowicach
przewodniczący Solidarności przypomniał, że w 2015 r., gdy z inicjatywy
prezydenta Dudy obniżano wiek emerytalny, w projekcie stosownej ustawy mowa
była również o emeryturach stażowych, jednak na ich wprowadzenie nie zgodziła
się wówczas – jak mówił Piotr Duda – Zjednoczona Prawica. „Dzisiaj widzimy,
że i Zjednoczona Prawica, ale także Pałac Prezydencki jest w tym temacie
pasywny. Dlatego związek zawodowy Solidarność w najbliższych kilku tygodniach
przedstawi swoją drogę dojścia do sytuacji, w której (…) ten gotowy,
przygotowany przez +S+ projekt, znajdzie swoje miejsce - czyli w parlamencie
zostanie przegłosowany przez posłów i wejdzie w życie” zadeklarował
przewodniczący Solidarności. „To jest dla nas najważniejszy postulat i od
tego związek zawodowy Solidarność nie odstąpi”– zapewnił. Przy emeryturach
stażowych nie miałby znaczenia wiek, tak jak jest to teraz. Obecnie Polacy mogą
przejść na emeryturę w wieku 60 lat – kobiety i 65 lat – mężczyźni. Podczas
katowickiej konferencji prasowej, poświęconej przede wszystkim sprzeciwowi
Solidarności wobec potencjalnego podziału grupy energetycznej Tauron, Piotr
Duda po raz kolejny zaapelował także do ministra zdrowia i rządu, by tzw.
dodatki covidowe przysługiwały nie tylko lekarzom i pielęgniarkom, ale całemu
personelowi walczącemu z COVID-19 – także m.in. sanitariuszom, salowym i
pracownikom technicznym. „To, że nadal nie otrzymują oni tego dodatku, jest
dla nas kompletnie niezrozumiałe. W taki sposób dzieli się to środowisko.
Apeluję, aby ująć w tych dodatkach także tych pracowników”– powiedział
Piotr Duda.(PAP)
|
Miara Mirosław Przewodniczący KM NSZZ |
|
|
PIGUŁKA Co słychać w Solidarności |
30.04.2021r. nr 14/21 |
|
W Polfie Warszawa
S.A. |
|
Wielokrotnie wspominałem, że trudne czasy przed nami. Ostatnie lata istnienia Polfy to zapewne będzie trudny czas dla pracowników i dla związków zawodowych. Dlatego wzajemnie się potrzebujemy. Pracownicy podczas tych ostatnich lat będą potrzebowali wsparcia, merytorycznego, prawnego itd. Kto jak nie związek zawodowy jest w stanie skutecznie wesprzeć pracowników w takich sytuacjach ?
NSZZ
Solidarność Polfa Warszawa, jak wielokrotnie również powtarzałem, to
profesjonalizm liderów ale przede wszystkim naszą siłą jest liczebność
członków związku. Siła związku, to ilość zrzeszonych w nim pracowników. Istniejące
dwie organizacje związkowe w Polfie obecnie zrzeszają dostateczną ilość
pracowników, ale to się będzie zmieniać, pracownicy w wieku przedemerytalnym i
emerytalnym odchodzą z pracy, dlatego apeluję do pracowników, którzy nie należą
do żadnej organizacji związkowej o zapisywanie się do NSZZ Solidarność. Potrzebujemy
Was a Wy jestem przekonany, będziecie potrzebować naszego wsparcia. Od przyszłego
roku a może nawet wcześniej, rozpocznie się proces przenoszenia naszych
produktów a co za tym idzie, nastąpi konieczność zmniejszania zatrudnienia.
Jako związek zawodowy musimy zawalczyć, aby ten proces był jak najmniej
dotkliwy. Najważniejsze zadania przed nami, musimy zadziałać skutecznie,
aby jak największa ilość pracowników tracących pracę na Karolkowej, mogła
kontynuować pracę w nowej fabryce. Będziemy musieli podejmować szereg
działań, aby tak się stało. Tworzymy plan działania, ale
potrzebujemy przede wszystkim wsparcia pracowników. Dlatego jak wspomniałem
wyżej, zapraszamy wszystkich niezrzeszonych pracowników do wstąpienia do NSZZ
Solidarność, będziemy wkrótce wzajemnie się potrzebować. Piszę o wstępowaniu do
NSZZ Solidarność, bo ten związek mam zaszczyt reprezentować, ale oczywiście jeśli
ktoś z pracowników nie chce wstąpić do nas, to mamy w Polfie również Związek
Zawodowy Chemików, jest możliwość wyboru, proszę aby nie stać z boku, tylko
podjąć decyzję o zasileniu jednej z dwóch działających organizacji.
Niżej przypominam jakie świadczenia otrzymują członkowie NSZZ Solidarność, oprócz ochrony o obrony praw pracowniczych:
Zasiłki Statutowe
Przypominam,
wypłacamy zasiłki statutowe: 1000,00 zł
na urodzenie dziecka; 500,00 zł – śmierć członka rodziny lub członka
związku, oraz dodatek odchodzącym na
emeryturę w wysokości 600,00 zł.
Kulturalny Członek Związku
Przypominam
o realizacji programu „Kulturalny Członek Związku”, zwracamy do kwoty 300,00
zł., wartość biletów na imprezy kulturalne.
CDO 24
Każdy członek
NSZZ Solidarność otrzymał lub może otrzymać kartę, która upoważnia go do
osobistego korzystania z wszelkich porad prawnych w Kancelarii CDO 24. Proszę
korzystać z tej usługi a kto jeszcze nie ma karty proszę się do nas zgłosić.
Karta rabatowa LOTOS
Każdy członek
NSZZ Solidarność otrzymał lub może otrzymać kartę rabatową LOTOS, która
upoważnia do korzystania ze zniżek podczas tankowania na stacjach LOTOS. Proszę
korzystać z tej usługi a kto jeszcze nie ma karty proszę się do nas zgłosić.
Wycieczki
Dofinansowywane są również wycieczki: krajowe - uczestnik płaci 35% całkowitego kosztu a w przypadku wycieczek wielodniowych zagranicznych - uczestnik płaci 70 % całkowitego kosztu.
Zniżka 10% w PZU dla członków NSZZ Solidarność
Członkowie Solidarności
mogą otrzymać 10 proc. zniżki na ubezpieczenia w PZU. Wszystko dzięki
programowi „Klub PZU Pomoc dla NSZZ Solidarność”. Warunkiem
przystąpienia do Klubu PZU Pomoc dla NSZZ Solidarność jest wypełnienie
formularza dostępnego na stronie: https://klubpzupomoc.pzu.pl/nszz-solidarnosc. Po
dokonaniu aktywacji w Klubie każdy otrzyma kartę uprawniającą do 10 proc.
zniżki przy zakupie niżej wskazanych ubezpieczeń. Wystarczy wypełnić formularz
przystąpienia do Klubu PZU dla NSZZ Solidarność ( potrzebna legitymacja
elektroniczna, którą wydawaliśmy naszym członkom), a następnie udać się do
agenta PZU SA i przed zawarciem umowy ubezpieczenia podać numer PESEL lub numer
otrzymanej karty. Agent sprawdzi uprawnienia do zniżki. Po pozytywnej
weryfikacji udzieli zniżki. O czym należy pamiętać? Zniżka dotyczy wyłącznie
umów z rocznym okresem ubezpieczenia; właściciel karty musi występować w umowie
jako ubezpieczony; zniżka musi być zgodna z regulacjami dotyczącymi składki
minimalnej; z tytułu posiadania Karty PZU Pomoc przysługuje tylko jedna zniżka
w ramach jednej umowy ubezpieczenia. Na jakie ubezpieczenia przysługuje zniżka?
PZU Auto: AC, OC, NNW, NNW Max; PZU Dom; PZU NNW; PZU Gospodarstwo Rolne: Obowiązkowe
ubezpieczenie budynków, OC Rolnika, Mienie ruchome, NNW Rolnika; Ubezpieczenie
odpowiedzialności cywilnej osób fizycznych w życiu prywatnym, a także
Ubezpieczenie PZU Bezpieczny Rowerzysta.
Oferta Banku Pekao dla członków NSZZ Solidarność
Dodatkową ofertę dla
członków Klubu PZU Pomoc NSZZ Solidarność przygotował także Bank Pekao S.A.
Warunkiem skorzystania z niej, jest przedstawienie legitymacji NSZZ
„Solidarność” w placówce Banku Pekao SA. Zakłada ona chociażby darmowe:
prowadzenie rachunku płatniczego, obsługę karty debetowej, czy wypłaty z obcych
bankomatów przez 24 miesiące od daty zawarcia umowy o kartę. Bank Pekao S.A.
przygotował także ofertę specjalną dla organizacji działających w ramach NSZZ
„Solidarność”.
Mini Ambulatorium
Przypominam
również, że w biurze NSZZ Solidarność można w razie potrzeby zmierzyć sobie
ciśnienie tętnicze oraz dokonać pomiaru „poziomu cukru”.
Zapraszamy do „S”
Jak widać gama
świadczeń związkowych oprócz ochrony i obrony praw pracowniczych, jest wysoka,
warto jest więc zapewne rozważyć zapisanie się do NSZZ Solidarność Polfa
Warszawa S.A., ponieważ po prostu
„ZORGANIZOWANI MAJĄ LEPIEJ” -
tak brzmi nasze hasło.
Na zakończenie informacja: w biurze
NSZZ Solidarność od 5 maja w środy, czwartki i piątki w godz. 8.00 – 15.00
pełni dyżur Pani Sandra Domagalska u której można zrealizować wypłatę
zasiłków statutowych, Kulturalnego Członka Związku, załatwić formalności
związane z wyrobieniem karty CDO24, legitymacją związkową czy kartą rabatową
Lotos. Dane (tj. tel. mail) są zawsze ( jak widać poniżej) w stopce
każdej „Pigułki”.
Wstąpić do NSZZ Solidarność można również załatwiając formalności online. Proszę do mnie lub do Pani Sandry napisać o chęci zapisania się do związku. Wyślemy deklarację a po wypełnieniu jej podpisaniu i zeskanowaniu lub zrobieniu zdjęcia, należy deklarację do nas odesłać. Wysokość składki - 0,8% wynagrodzenia. Zapraszamy.
|
U właściciela ; W farmacji |
|
W szpitalach w Indiach brakuje łóżek,
ludzie wykorzystują znajomości, by znaleźć miejsca dla bliskich. Bogatsi
gromadzą leki i tlen, wykupując zapasy na czarnym rynku. W Delhi buduje się
dodatkowe stosy pogrzebowe, krematoria są przeciążone. Szczyt drugiej fali epidemii
Covid-19 w Indiach z 440 tys. infekcji dziennie ma przypaść 8 maja.
Wszystkie chwyty dozwolone
Cały czas odsyłam pacjentów do szpitali -
mówi PAP dr Ravi Sharma, który prowadzi prywatną przychodnię we wschodnim
Delhi: - Po wielu godzinach wracają błagając o leki. Trudno im wytłumaczyć, że
nic nie mogę zrobić i wymagają leczenia w szpitalu.
Lekarz tłumaczy, że pacjentami kliniki są
biedniejsi delhijczycy mieszkający między bogatymi osiedlami w Dilshad Garden i
slumsami Seemapuri. - W okolicy jest sześć, siedem szpitali, ale wszystkie
zapełnione - przyznaje dodając, że może tylko pomóc, sprawdzając w rządowej
aplikacji "Corona", czy gdzieś są wolne miejsca. Tylko że gdy ludzie
zadzwonią do szpitala, a później tam dojadą, zazwyczaj już nie ma łóżka. To loteria.
Wtedy pozostają znajomości i pieniądze. Wszystkie chwyty dozwolone - opowiada
emerytowany lekarz Vishnu Sharma.
Druga fala była dla wszystkich szokiem
Zdesperowane rodziny szukają dla swoich
bliskich łóżek w szpitalach w sąsiednich stanach. Portal IndiaToday opisuje
historię rodzeństwa Harsha i Bhavny, którzy próbowali umieścić słabnącego ojca
w trzech delhijskich szpitalach, w tym w szpitalu uniwersyteckim. W żadnym z
nich dla chorego nie było już miejsca. - Nasi krewni zasugerowali zabranie ojca
do Pendżabu. Teraz jest na intensywnej terapii pod tlenem w małym ośrodku w
Mohali. Czuje się znacznie lepiej - mówią. Prywatne szpitale dużo kosztują. Są
tu (w Pendżabie) pacjenci z Delhi i Pendżabu. Czasami miejscowi nie są
przyjmowani, aby zrobić miejsce dla pacjentów z Delhi, bo tam brakuje tlenu -
opowiada IndiaToday Alok, który zarzuca jednemu ze szpitali faworyzowanie
delhijskich pacjentów. Matka Aloka zmarła w prywatnym szpitalu pod Patialą.
- Druga fala była dla wszystkich szokiem.
Kto może, kogo stać, wykupuje leki i butle z tlenem na czarną godzinę. Ludzie
wykupują przede wszystkim lek remdesivir, którego potem brakuje w szpitalach -
dodaje dr Vishnu Sharma
Niedźwiedzia przysługa polityków
Panikę próbował opanować dyrektor szpitala
uniwersyteckiego w Delhi (AIIMS), dr Randeep Guleria. - Remdesivir nie jest
magicznym lekiem i podaje się go hospitalizowanym pacjentom, którzy mają objawy
o średnim do ciężkim natężeniu, z saturacją tlenu we krwi poniżej 93 procent -
cytował jego słowa dziennik "Hindustan Times". Guleria ostrzegał
przed stosowaniem leku i tlenu na własną rękę.
Remdesivir, lek niedostępny w aptekach i
przeznaczony tylko do dystrybucji szpitalnej, zaczęli rozdawać lokalni politycy
w stanie Maharastra. Gazeta "The Indian Express" ustaliła, że
posłowie lokalnego parlamentu przekazali wyborcom co najmniej 7,5 tys. dawek
leku.
- Otrzymujemy lek po niższej cenie 775
rupii (38 zł) za dawkę i rozdajemy za jeszcze niższą cenę biednym ludziom.
Robimy to, by ratować życie innych ludzi - powiedział dziennikowi poseł Amrish
Patel z Shirpuru.
26 kwietnia w okolicy metra Ghitorni
delhijska policja aresztowała trzech mężczyzn sprzedających butle z tlenem za
30 i 50 tys. rupii (1500-2500 zł) - informowała telewizja ZeeNews.
Trudna sytuacja mieszkańców
Przestraszyliśmy się, kiedy dużo naszych
znajomych zachorowało. Tylko my się ostaliśmy - mówi PAP Tatiana Szurlej, która
uczy języka polskiego na Uniwersytecie Delhijskim i mieszka w północnej części
miasta z mężem Udayem. Od dwóch tygodni siedzimy tylko w domu i nie wiemy co
się dzieje na zewnątrz. Zamawiamy posiłki przez internet, pracujemy z domu,
jesteśmy całkiem uprzywilejowani. Obcokrajowcy są tu w lepszej sytuacji niż
miejscowi - podkreśla.
Zdaniem Szurlej ze względu na gęste
zaludnienie Indii i liczbę mieszkańców, można się było spodziewać drugiej fali
epidemii. - Indusi są podobni do Polaków. Oba narody mają w genach
nieposłuszeństwo wobec władzy i zasad. Na początku lockdownu wszyscy siedzieli
posłusznie w domach. Potem zorientowali się, że to nic nie daje - ocenia Polka.
Zwraca uwagę na to, jak wiele osób
straciło pracę w czasie ogólnokrajowego zamknięcia. Według danych rządowych ok.
10 mln bezrobotnych ludzi zdecydowało się opuścić miasta i wrócić do rodzinnych
wiosek.
Szczyt pandemii 8 maja
Liczba dziennych infekcji jest obecnie
ponad trzykrotnie większa niż jesienią 2020 r., gdy nie przekaczała 100 tys.
przypadków. Według oficjalnych danych każdego dnia umiera ponad 2,4 tys.
zakażonych. Dziennik "The Hindu" opisywał budowę 20 dodatkowych
stosów pogrzebowych w delhijskim parku w pobliżu krematorium Sarai Kale Khan,
które pracuje bez przerwy od 6 rano do północy.
- Palenie zwłok w ten sposób jest tutaj
czymś normalnym, ale wywołuje szok w Europie. To może sugerować gorszą sytuację
niż w Europie i USA - zwraca uwagę Szurlej. 8 stycznia w liczących 330 mln
mieszkańców USA odnotowano szczyt 307 tys. zachorowań, podczas gdy w
zamieszkanych przez 1,3 mld osób Indiach w poniedziałek wykryto rekordowe 352
tys. nowych przypadków.
Model matematyczny ekspertów z politechnik
w Kanpurze i Hajdarabadzie przewiduje szczyt 440 tys. dziennych zakażeń do 8
maja - poinformowała 27 kwietnia agencja PTI.
|
W kraju i na świecie |
|
|
Wprowadzenie emerytur stażowych to jest dla nas najważniejszy postulat i od tego związek zawodowy Solidarność nie odstąpi – zadeklarował w piątek szef Solidarności Piotr Duda. W ciągu kilku tygodni związek ma przedstawić ścieżkę dojścia do tego, by projektem zajął się Sejm.
Wprowadzenie emerytur stażowych, z których kobiety mogłyby
korzystać po 35 latach opłacania składek emerytalnych, a mężczyźni po 40 latach
(bez względu na wiek), było jednym z punktów umów programowych, jakie
Solidarność zawarła w kampanii prezydenckiej 2015 i 2020 r. z Andrzejem Dudą.
Podczas piątkowej konferencji prasowej w Katowicach
przewodniczący Solidarności przypomniał, że w 2015 r., gdy z inicjatywy
prezydenta Dudy obniżano wiek emerytalny, w projekcie stosownej ustawy mowa
była również o emeryturach stażowych, jednak na ich wprowadzenie nie zgodziła
się wówczas – jak mówił Piotr Duda – Zjednoczona Prawica.
„Dzisiaj widzimy, że
i Zjednoczona Prawica, ale także Pałac Prezydencki jest w tym temacie pasywny.
Dlatego związek zawodowy Solidarność w najbliższych kilku tygodniach przedstawi
swoją drogę dojścia do sytuacji, w której (…) ten gotowy, przygotowany przez
+S+ projekt, znajdzie swoje miejsce - czyli w parlamencie zostanie
przegłosowany przez posłów i wejdzie w życie”
– zadeklarował
przewodniczący Solidarności.
„To jest dla
nas najważniejszy postulat i od tego związek zawodowy Solidarność nie odstąpi”
– zapewnił.
Przy emeryturach stażowych nie miałby znaczenia wiek, tak jak
jest to teraz. Obecnie Polacy mogą przejść na emeryturę w wieku 60 lat –
kobiety i 65 lat – mężczyźni.
Podczas katowickiej konferencji prasowej, poświęconej przede
wszystkim sprzeciwowi Solidarności wobec potencjalnego podziału grupy
energetycznej Tauron, Piotr Duda po raz kolejny zaapelował także do ministra
zdrowia i rządu, by tzw. dodatki covidowe przysługiwały nie tylko lekarzom i
pielęgniarkom, ale całemu personelowi walczącemu z COVID-19 – także m.in.
sanitariuszom, salowym i pracownikom technicznym.
„To, że nadal nie
otrzymują oni tego dodatku, jest dla nas kompletnie niezrozumiałe. W taki
sposób dzieli się to środowisko. Apeluję, aby ująć w tych dodatkach także tych
pracowników”
– powiedział Piotr
Duda.(PAP)
„Solidarność” sprzeciwia się podziałowi Grupy Tauron
Nie ma zgody „Solidarności” i mam nadzieję całej
strony społecznej, aby podzielić grupę Tauron. Chcemy konkretnych rozmów –
powiedział przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda podczas konferencji
prasowej zorganizowanej 23 kwietnia przed siedzibą zarządu Tauron Polska
Energia w Katowicach.
W
konferencji obok Piotra Dudy wzięli udział szefowie regionalnych i branżowych
struktur NSZZ „Solidarność” oraz liderzy organizacji związkowych
funkcjonujących w Grupie Tauron. Przewodniczący Komisji Krajowej „S”
podkreślił, że powodem narastającego niepokoju wśród pracowników Tauron PE jest
brak woli prowadzenia dialogu społecznego zarówno ze strony władz Grupy, jak i
polskiego rządu. Podkreślił, że rządzący z jednej strony deklarują chęć
prowadzenia rozmów ze stroną społeczną na temat transformacji energetyki, a z
drugiej podejmują bez jakichkolwiek konsultacji decyzje o kluczowym znaczeniu
dla dziesiątek tysięcy pracowników tego sektora. – Widzimy w przekazach
medialnych, że pan premier (Jacek Sasin – przyp. red) już oznajmia, że będzie
Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Energetycznego, że wydzielone zostaną do niej
aktywa węglowe. Czyli związkowcom ma zostać tylko przekazana informacja, jak to
będzie wyglądać. Nie, to nie jest dialog – powiedział Piotr Duda. Szef Komisji
Krajowej związku po raz kolejny zaapelował do premiera Mateusza Morawieckiego o
spotkanie i rzetelne rozmowy w sprawie przyszłości spółek energetycznych.
Dominik
Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowksiej „Solidarności” przypomniał, że 22
kwietnia udało się uzgodnić treść umowy społecznej dotyczącej przyszłości
górnictwa i transformacji gospodarki Górnego Śląska. Wskazał, że do prac nad
umową przystąpiono dopiero w wyniku podziemnego protestu przeprowadzonego przez
górników we wrześniu ubiegłego roku. – Patrząc na to, co dzieje się Grupie Tauron,
aż ciśnie się na usta pytanie: po co komu następny konflikt? Czy rzeczywiście
dialog musi być wymuszony strajkiem? Czy dopiero po protestach jesteśmy w
stanie rozmawiać normalnie? – pytał szef śląsko-dąbrowskiej „S”.
Przewodniczący
Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność” Jarosław
Grzesik podkreślił, że za decyzje podejmowane w polskiej energetyce nie chce
brać odpowiedzialności ani polski rząd, ani zarządy grup energetycznych. –
Dzisiaj szefowie Grupy Tauron zasłaniają się decyzjami rządu, a rząd zasłania
się decyzjami Komisji Europejskiej. Oni szukają usprawiedliwienia dla
niszczenia polskiego górnictwa i polskiej energetyki opartej na węglu – wskazał
szef KSGiE. – Dzisiaj, gdy polski rząd zgadza się na dyktat Komisji Europejskiej,
gdy zgadza się na podwyższanie celów redukcji emisji CO2 widzimy,
że nas oszukali, że nas sprzedali – mówił Jarosław Grzesik.
Waldemar
Sopata, przewodniczący „Solidarności” w Tauron Wydobycie zarzucił zarządowi
Grupy lekceważenie pracowników. Przypomniał, że mimo iż we wszystkich spółkach
Grupy od ponad miesiąca trwają spory zbiorowe, zarząd dotychczas nie spotkał
się z reprezentantami związków zawodowych. – Nie ma na to zgody, żebyśmy
oddali, rozczłonkowali, rozebrali Grupę Tauron. Nie pozwolimy zmarnować
dorobku, wyrzeczeń, krwawicy pracowników – powiedział Waldemar Sopata.
W połowie kwietnia Ministerstwo Aktywów Państwowych złożyło wniosek o wpisanie do wykazu prac rządu programu transformacji sektora elektroenergetycznego, zakładającego, przeniesienie do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego aktywów związanych z wytwarzaniem energii z węgla, które obecnie znajdują się w strukturach PGE, Tauronu i Enei. W ramach tych koncernów energetycznych funkcjonuje 70 energetycznych bloków węglowych. W ocenie „Solidarności” z Tauronu zapowiadane zmiany doprowadzą do likwidacji tej Grupy oraz zwolnień pracowników.
|
Miara Mirosław Przewodniczący KM NSZZ |
|
|
PIGUŁKA Co słychać w Solidarności |
23.04.2021r. nr 13/21 |
|
W Polfie Warszawa
S.A. |
|
W tygodniu
W poniedziałek 19 kwietnia 2021 r. moglibyśmy obchodzić rocznicę sprzedaży Polfy. Tak, tak minęło właśnie w tym tygodniu, dziewięć lat od dnia podpisania dokumentów związanych ze sprzedażą naszej fabryki. Napisałem, moglibyśmy obchodzić rocznicę, ponieważ raczej nikt nie kwapi się do świętowania tej daty, ani właściciel a już na pewno nie my pracownicy. Nie cieszy nas ta rocznica, bo akt sprzedaży Polfy Warszawa w dniu 19 kwietnia 2012 powoduje to, co nas czeka w 2023 r. czyli likwidację Polfy. Nie cieszy również zbudowana nowa fabryka w Duchnicach, bo jak na dzisiaj nie widzimy tu działań, które powinny doprowadzić do przejęcia naszych pracowników przez tę nową firmę. Ja pamiętam i będę pamiętał obietnicę właściciela, że nie likwiduje nam fabryki, bo buduje nam nową. W 2023 roku zobaczymy jak sprawdzi się ta obietnica tzn. zobaczymy czy nasi pracownicy tracąc pracę w Polfie zostaną zatrudnieni w nowej fabryce w Duchnicach. Oczywiście pierwszym sprawdzianem obietnicy, będą pracownicy zwalniani już w 2022 roku z powodu przenoszenia produkcji do Starogardu Gdańskiego, oni powinni być zatrudnieni do Duchnic, zobaczymy jak będzie. Póki co nie mamy żadnych powodów do świętowania wspomnianej wyżej rocznicy, oj nie mamy.
Sytuacja covidowa
w Polfie raczej na poziomie stabilnym, około 13 osób na zwolnieniach i kwarantannach
a w kraju zanosi się na znaczny spadek
zachorowań. Może odetchniemy od tego koszmaru w końcu. Szczepień coraz więcej,
zachorowań mniej, to by wskazywało, że kraj powinien zmierzać do normalności.
Niestety znów słychać o jakiejś mutacji indyjskiej o możliwości czwartej fali i
tak naprawdę nie wiemy co będzie. Dobrze byłoby wrócić do normalności, bo
ludzie stają się coraz bardziej wyczerpani, znerwicowani nasilają się stany
depresyjne. Ci co chodzą do pracy
narzekają, że muszą chodzić a ich koledzy siedzą na Home Office. Ci co siedzą w
domach i pracują online, wpadają w depresje a nawet w alkoholizm, dochodzi do
przemocy w rodzinach, jak można się dowiedzieć z różnych przekazów medialnych.
Nawet w naszej firmie można dostrzec
pewne animozje jednych do drugich, taki powstał nowy podział pracowników na strategicznych
przychodzących do firmy i tych co mogą pracować z domu. Od strony logicznej
wszystko jest jasne, że pracownicy mogący pracować zdalnie powinni tak pracować,
ale to wszystko już za długo trwa i budzą się w ludziach różne nie zawsze do
końca słuszne emocje. Pracownicy Polfy są w wyjątkowo trudnej sytuacji, bo ponad
rok zagrożenia covidowego i końca tego nie widać a widać niestety koniec ich
firmy. To powoduje frustrację pracowników i zaczyna się robić nerwowo i moim zdaniem to
będzie narastać. Dlatego potrzebny jest jak najszybszy koniec tego koszmaru
pandemii, na co mamy wpływ w bardzo małym stopniu i jest potrzebny plan
zagospodarowania naszych pracowników w nowej fabryce, na co mają wpływ nasi
decydenci. Mam nadzieję, że naprawdę ktoś zacznie mocno nad tym pracować i
przedstawi chociażby zgrubne założenia zatrudnienia naszych pracowników podczas
procesu wygaszania Polfy. Nie chcę być złym prorokiem, ale jeśli pracownicy
Polfy nie zobaczą w tym roku konkretnego światełka dotyczącego ich przyszłości,
to zarządzający firmą obudzą się jak to się mówi „z ręką w nocniku”, bo
pracownicy zaczną szukać sami rozwiązań, nie czekając bez końca na konkretne
założenia i druga rata retencji może nie wystarczyć, aby zatrzymać ludzi. Moim
zdaniem potrzebny jest w tym roku konkretny plan, konkretne porozumienie dające
obecnym pracownikom gwarancje pracy po zamknięciu Polfy. Mam nadzieję, że tak
się stanie, że usłyszymy konkrety, że powstanie jakieś porozumienie dotyczące
przyszłego zatrudnienia. To spowoduje, że nasi pracownicy będą do końca
wypełniać swoje obowiązki jak tylko potrafią najlepiej, bo będą mieli
świadomość przyszłości. Nie zawsze można zapewnić przyszłość pracownikom
podczas zamykania firmy, to wiem, ale w tym przypadku można, bo powstaje nowa fabryka,
tylko ktoś musi chcieć to zrobić. Może to nie jest proste, ale jestem pewien,
że do wykonania.
|
U właściciela ; W farmacji |
|
Aż połowa pacjentów kupuje
wprowadzony lek na rynek pod wpływem reklam Rynek
Zdrowia
Osoby cierpiące na choroby przewlekłe powinny zachować szczególną ostrożność stosując leki OTC Najczęściej sięgamy po leki przeciwbólowe, leki na objawy przeziębienia i grypy, witaminy i minerały oraz leki na dolegliwości ze strony układu pokarmowego Za zakupem leków bez recepty często stoi ich powszechna reklama Eksperci wskazuję, że chodzi o osoby z takimi chorobami jak nadciśnienie tętnicze, jaskra, nadczynność tarczycy i choroba wieńcowa. Przyjmowanie leków, które są dostępne bez recepty (tzw. leków OTC) to obecnie plaga. W ciągu ostatnich kilkunastu lat popyt na te leki w Polsce wzrósł ponad czterokrotnie. Zajmujemy jedno z pierwszych miejsc w Europie pod względem liczby opakowań preparatów farmaceutycznych kupowanych w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Pandemia jeszcze nasiliła ten problem, bo przy trudniejszym dostępie do lekarza i w obawie przed zakażeniem częściej próbujemy pozbyć się dolegliwości na własną rękę. Wskazana szczególna ostrożność Osoby cierpiące na choroby przewlekłe powinny zachować szczególną ostrożność stosując leki OTC i korzystać z porady lekarza lub farmaceuty w celu uniknięcia niepożądanych skutków zdrowotnych - powiedziała w poniedziałek (19 kwietnia) prof. Dorota Wrześniok z Katedry i Zakładu Chemii i Analizy Leków Wydziału Nauk Farmaceutycznych w Sosnowcu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego (SUM) w Katowicach. Jak wskazuje dr hab. Artur Beberok z SUM, za zakupem leków bez recepty często stoi ich powszechna reklama, która - jak się okazuje - ma ogromny wpływ na wybory pacjentów. Aż połowa z nich kupuje wprowadzony lek na rynek pod wpływem kampanii reklamowych. Najczęściej sięgamy po leki przeciwbólowe, leki na objawy przeziębienia i grypy, witaminy i minerały oraz leki na dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Bezpieczne, bo bez recepty? Wiele osób uważa, że leki bez recepty są bezpieczne, ponieważ można je łatwo kupić nie tylko w aptece, ale i w sklepie, czy na stacji benzynowej. To wywołuje przekonanie, że można je stosować bez ograniczeń i bez kontroli lekarza czy farmaceuty. Jednak stosowanie tych leków w nadmiernych ilościach, niezgodnie z zaleceniami oraz przyjmowanie tych samych substancji pod postacią różnych nazw handlowych może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, w tym przedawkowania lub zatrucia - podkreśla prof. Dorota Wrześniok. Realnym zagrożeniem, związanym ze stosowaniem preparatów bez recepty, jest wystąpienie szkodliwych reakcji w połączeniu z innymi lekarstwami, zwłaszcza tymi przyjmowanymi w chorobach przewlekłych. Na przykład zażywanie popularnych leków przeciwbólowych może prowadzić do zmniejszenia skuteczności niektórych leków przeciwnadciśnieniowych. - W przypadku nadużywania leków przeciwbólowych, najbardziej widoczne jest uodpornienie organizmu, które wiąże się z tym, że dla osiągnięcia efektu, czyli uśmierzenia bólu, pacjent potrzebuje coraz większych dawek, które musi przyjmować coraz częściej - dodaje Artur Beberok.
Musimy
mieć możliwość produkowania szczepionek w Polsce Termedia
Trzeba zaszczepić 6 mld ludzi, a ciągle brakuje szczepionek przeciw COVID-19. Ze względu na tzw. bezpieczeństwo farmaceutyczne musimy mieć możliwość produkowania i opracowywania szczepionek na własne potrzeby – mówi prof. dr hab. inż. Tomasz Ciach, kierownik Zakładu Biotechnologii i Inżynierii Bioprocesowej Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej, kierujący zespołem pracującym nad polską szczepionką przeciw COVID-19. Opracowanie nowej szczepionki to długi i złożony proces. Każdy preparat szczepionkowy musi pomyślnie przejść kolejne etapy badań w laboratorium, badań przedklinicznych na zwierzętach oraz klinicznych na ludziach. Na jakim etapie jest szczepionka przeciw COVID-19, nad którą pracuje zespół badaczy z Politechniki Warszawskiej, którym pan kieruje?
–
Przeanalizowaliśmy genom wirusa, wybraliśmy z niego kilka fragmentów białek
jako potencjalne antygeny, sprawdziliśmy je pod kątem stabilności genetycznej.
Wirus SARS-CoV-2 ma tendencje do mutowania, więc staraliśmy się wybrać
fragmenty względnie „konserwatywne”, żeby zbyt szybko nie mutowały. Teraz
widzę, że dokonaliśmy bardzo dobrego wyboru, bo te fragmenty białek są do dziś
stabilne, czyli jest szansa, że szczepionka mimo mutacji wirusa będzie długo
działała. Fragmenty białek zakodowaliśmy w postaci DNA do tzw. plazmidu, który
wprowadziliśmy do bakterii Escherichia coli. Bakterie te są często stosowane do
produkcji białek, wiele leków wytwarza się z ich wykorzystaniem. Stworzyliśmy
cztery szczepy modyfikowanych genetycznie bakterii E. coli, wytwarzających
fragmenty białek charakterystycznych dla SARS-CoV-2, tzw. kolców, tworzących
koronę wirusa. Zaczęliśmy oczyszczanie produkowanych przez bakterie białek
wirusa. Przenieśliśmy produkcję, czyli hodowlę, do pomieszczeń o bardzo
wysokiej czystości. Pracujemy już nad formulacją szczepionki, czyli mamy
nanocząstki, do których białka wirusa będą przyczepiane chemicznie. Te nanocząstki
z przyczepionymi białkami wirusa zostaną podane myszom, a potem ludziom.
Jesteśmy jeszcze przed badaniami na zwie rzętach. Do nich potrzebny jest nam
partner. My na politechnice nie mamy zwierząt. Prowadzimy rozmowy z polskimi i
zagranicznymi firmami, które być może wesprą nasze działania. Od jak dawna
trwają badania nad tą szczepionką? Zaczęliśmy w maju–czerwcu 2020 r. To był okres
totalnego lockdownu, więc wielu odczynników i sprzętu nie można było kupić,
musieliśmy na nie czekać miesiącami. Teraz mamy już bardzo dobrze wyposażone i
zorganizowane laboratorium, w którym będziemy mogli opracowywać kolejną
szczepionkę lub przystosowywać tę, nad którą pracujemy, do nowego wariantu
zmutowanego wirusa. Do etapu badań na zwierzętach potrzebujemy jeszcze
miesiąca, może dwóch miesięcy.
Czy
to jest niezależny projekt, niesponsorowany przez żadną firmę? Projekt jest
finansowany wyłącznie z funduszy własnych Politechniki Warszawskiej, dlatego
tempo prac jest takie, a nie inne. Ale jestem bardzo zadowolony z tego, co już
udało się nam zrobić. Wszystko jest gotowe i potrzebujemy kilku tygodni, żeby
wprowadzić zmiany w genomie, aby produkować nowe białko na nową odmianę wirusa.
Niestety, nie mamy tak potężnego zaplecza jak np. Pfizer, nasz zespół to ok. 10
osób, ale bardzo intensywnie wszyscy pracujemy na trzy zmiany. Co zawiera
potencjalna polska szczepionka przeciw COVID-19? Jest to szczepionka białkowa
oparta na białkach rekombinowanych, hodowanych w bakteriach. Tą metodą są
produkowane np. szczepionki przeciw żółtaczce wszczepiennej. Jest to
szczepionka bezpieczna i skuteczna. Jej zaletą jest to, że nie musi być
przechowywana w szczególnych warunkach – wystarczy lodówka. Jak to możliwe, że
według wyliczeń szczepionka opracowywana na uczelni mogłaby kosztować około 1
euro, podczas gdy cena obecnych na rynku wynosi 10–30 euro? To dlatego, że
stosujemy technologię nastawioną na masową produkcję. Pfizer zastosował
technologię, która pozwoliła na stworzenie pierwszej dawki szczepionki w jak
najkrótszym czasie. My nastawiliśmy się na otrzymanie szczepionki taką
technologią, żeby ją można było produkować na kilogramy. Trwają poszukiwania
sponsora, który sfinansowałby dalsze badania.
W
jakiej wysokości dofinansowanie jest potrzebne? Sponsor to jedno, ale przede
wszystkim poszukujemy partnera, który nam pomoże w dalszych pracach.
Poszukujemy partnera mającego wiedzę i doświadczenie w produkcji szczepionek,
posiadającego laboratoria i linie produkcyjne, które posłużą do wytwarzania
naszej szczepionki. Już do badań na ludziach szczepionka nie może powstać w
laboratorium politechniki, tylko na linii produkcyjnej zakładu
farmaceutycznego. Nikt nie pozwoli szczepić ludzi szczepionką z takiego
laboratorium jak nasze. Jeśli udałoby się znaleźć sponsora i partnera, w jakim
czasie pana zespół byłby w stanie doprowadzić do prób klinicznych? – Badania na
myszach można by rozpocząć w ciągu dwóch miesięcy, a na ludziach w ciągu
sześciu. Czy uważa pan, że teraz, kiedy na rynku jest już kilka szczepionek, w
jakiś sposób sprawdzonych, znajdzie się jeszcze miejsce na tę przygotowywaną w
Polsce?
– Musimy zaszczepić 6 mld ludzi, a ciągle
brakuje szczepionek przeciw COVID-19. Trzeba pamiętać, że jeśli nie zaszczepimy
80 proc. populacji, to wirus zmutuje i wróci w innej odmianie. Konieczne jest
więc wyprodukowanie 6 mld dawek szczepionek, dlatego jest miejsce dla kolejnych
kilkudziesięciu firm farmaceutycznych. Uważam, że ze względu na tzw.
bezpieczeństwo farmaceutyczne musimy mieć w Polsce możliwość produkowania i
opracowywania szczepionek na własne potrzeby.
|
W kraju i na
świecie |
|
|
Co
zrobić z pieniędzmi uciułanymi w OFE? Będą 2 miesiące na podjęcie decyzji!
Ponad 15 milionów Polaków będzie musiało podjąć
decyzję czy wybrać IKE plus czy ZUS jako miejsce przekazania swoich
oszczędności zgromadzonych w Otwartych Funduszach Emerytalnych. Jeżeli tego nie
zrobią, państwo skieruje ich do IKE plus.
Konieczność podjęcia
tej decyzji wynika z rządowych planów likwidacji OFE. Obecnie zgromadzonych
jest tam około 148 mld zł środków co oznacza średnio po 9 tys. 630 zł na
członka OFE. Projekt stosownej ustawy procedowany jest obecnie w Sejmie. Na
jego temat bardzo krytycznie wypowiedziała się „Solidarność”. W ocenie naszego
związku, projekt obciążony jest fundamentalną wadą- domyślą opcją winna
być opcja transferu środków do ZUS (z którego wypłacane będzie świadczenie
dożywotnie) a nie do IKE plus (wypłata świadczenia nie będzie miała charakteru
świadczenia dożywotniego).
Na początku przedstawmy planowany harmonogram
likwidacji OFE:
1 czerwca 2021 – planowane wejście w życie ustawy;
1 czerwca 2021 - 2 sierpnia 2021 – czas na podjęcie
decyzji przez członka OFE. Jeżeli zachowamy się biernie i nie złożymy
oświadczenia środki trafiają do IKE plus;
1 grudnia 2021 – przekazanie środków z OFE do ZUS (w
odniesieniu do osób, które podejmą decyzję o transferze środków do ZUS i złożą
drogą pocztową oświadczenie).
Środki przekazane
do IKE plus (opcja domyślna – gdy nie złożymy żadnego oświadczenia) będą obciążone
opłatą przekształceniową w wysokości 15%. W momencie wypłaty środków (gdy
uzyskamy powszechny wiek emerytalny) nie jest planowany podatek dochodowy.
Środki będą mogły być wypłacone raz lub w ratach. Jeżeli nie dożyjemy wieku
emerytalnego środki podlegają dziedziczeniu. Jeżeli chodzi o waloryzację tych
środków mamy możliwość dużej zmienności (możliwe są także wartości ujemne czyli
mówiąc najprościej środki się skurczą).
Podjęcie decyzji o
transferze środków do ZUS łączy się z brakiem opłaty przekształceniowej. Środki
wpłyną na wysokość przyszłej dożywotniej emerytury. Emerytura w momencie jej
wypłaty podlega podatkowi dochodowemu od osób fizycznych. Środki te nie
podlegają dziedziczeniu. Ich waloryzacja jest gwarantowana- zależy od inflacji
i liczby osób pracujących i ubezpieczonych w FUS.
Rządzący nie
ułatwiają ubezpieczonym podjęcia racjonalnej decyzji: w tej chwili mamy do
czynienia z rosnącą liczbą niewiadomych w tym równaniu. Nie wiemy jakiej
wysokości rząd planuje kwotę wolną od podatku (a zgodnie z nieoficjalnymi
zapowiedziami jej poważna modyfikacja ma być częścią Nowego Ładu), nie wiemy
jak ma zostać przebudowany system podatkowy. Dodatkowo stres związany z
Covid-19 nie ułatwia podjęcia racjonalnej decyzji.
Należy jednak
bardzo wyraźnie podkreślić, że w wypadku kobiet (które żyją dłużej od mężczyzn)
i mają dłuższe okresy przerw w zatrudnieniu (a co za tym idzie zgromadzone
niższe środki w FUS) opcja podniesienia wysokości dożywotniego świadczenia jest
zdecydowanie bardziej racjonalnym posunięciem.
Przy okazji
przypomnijmy, że na naszych subkontach w ZUS znajdują się środki z poprzedniego
transferu środków z OFE do ZUS w 2014 r. Zaksięgowane jest tam łącznie
538 mld zł. To pieniądze zarówno tych, którzy w 2014 r. zdecydowali się
przenieść z otwartych funduszy emerytalnych do ZUS, jak i tych, którzy w OFE są
do dziś. Co jest ważne – te środki podlegają dziedziczeniu. W 2020 r. roku ZUS
wypłacił spadkobiercom osób przedwcześnie zmarłych około pół miliarda złotych.
Trzeba pamiętać, że uzyskanie tych środków wymaga aktywnego działania
spadkobiercy (lub osoby wskazanej przez ubezpieczonego).
|
Miara Mirosław Przewodniczący KM NSZZ |
|