środa, 8 czerwca 2022

PIGUŁKA nr. 14/22

 


PIGUŁKA

 Co słychać  w   Solidarności                    

Warszawa  

10.06.2022r.

nr 14/22             

 

W Polfie Warszawa  S.A.


W tygodniu

Ponad miesiąc czasu nie wydawałem „Pigułki” a złożyło się na to kilka powodów. Otóż ostatnio jako przewodniczący Krajowego Sekretariatu Przemysłu Chemicznego NSZZ Solidarność miałem sporo wyjazdów, konferencji i spotkań. Były to również wyjazdy zagraniczne, był również XXX Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ Solidarność  w Zakopanem z którego transmisję telewizyjną pewnie wielu z was widziało, bo KZD zaszczycili swoją obecnością i Prezydent RP i Premier RP i wielu innych znakomitych gości włącznie z ambasadorem Ukrainy. Z „konkurencyjnej” telewizji mogliśmy się  dowiedzieć o żarcie Pana Prezydenta podczas obrad KZD, dotyczącym treści z plakatu z protestów w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego: „Gdy byłem w Sejmie, przypomniał mi się taki plakat skierowany do ówczesnego premiera Donalda Tuska: panie premierze, czy chciałby pan, żeby cewnik zakładała panu 67-letnia pielęgniarka – powiedział Andrzej Duda, a na sali słychać było śmiech i oklaski. – Pamiętam, że wtedy pomyślałem sobie, miałem wtedy 40 lat – chyba niecałe, cholera. Ale dzisiaj mam 50 lat i mam poważny problem, żeby nawlec sznurówki bez okularów – dodał Duda”. Faktycznie nam delegatom ten wesoły moment wystąpienia Prezydenta się podobał, mnie też, no ale cała opozycja grzmiała, że to skandal. Nam się podobał, bo my związkowcy tacy prostaccy  jesteśmy, pewnie i dlatego ☹, elitę ten żart nie śmieszył, wręcz przeciwnie, ale przecież to nie były słowa Prezydenta „upokarzające” 67-letnie pielęgniarki, jak twierdzi opozycja a cytat z plakatu, dodam na usprawiedliwienie Prezydenta 😊. Rzeczywiście był śmiech i oklaski, to prawda.

No ale nie o tym chciałem pisać, tylko o braku „Pigułki”. Następną przyczyną o której już kiedyś wcześniej wspominałem, to jest aktualnie brak tematów. Jakoś tak się zadziało teraz, że ogólnie nastąpił w nas chyba wszystkich i we mnie też, taki marazm, mówiąc delikatnie. Przyczyną pewnie jest między innymi likwidacja Polfy. No i właśnie, ile razy mogę pisać o frustracji pracowników o mojej frustracji. Ile razy mogę jeszcze pisać, że sytuacja związana z likwidacją Polfy mnie wk….. . Ile razy wspominać o tym, że to jest nasza i  moja osobista klęska. Sytuacja jest nie do odwrócenia, firma zostanie zlikwidowania. Brak tematów wynika między innymi właśnie z tego ogólnego i mojego marazmu związanego z zamykaniem Polfy. Oczywiście to nie znaczy w żaden sposób, że związek przestaje działać, czy ja przestaję działać w sprawach pracowniczych. Pomimo moich innych obowiązków o których wspomniałem wyżej i pomimo zaprzestania wydawania co tydzień „Pigułki”, NSZZ Solidarność Polfa Warszawa będzie działał do końca Polfy a później będzie działał w Polpharma Biologics i w R&D. Jestem cały czas do dyspozycji naszych członków i nieprzerwanie dostępny telefonicznie, mailowo itd. jeśli nie ma mnie w biurze. Aczkolwiek ostatnio rzeczywiście zapomniałem o jednej interwencji (skleroza) i zaraz mi to skwapliwie wytknięto, że gdzieś tam bywam w świecie a nie odpowiadam na zadane pytanie. No i tak się zdarza i trzeba to „wziąć na klatę” 😊.

Reasumując, pomimo marazmu, frustracji, działamy, działam i będę działał do końca. „Pigułka” już raczej nie będzie niestety wychodzić co tydzień, bo jak wspomniałem tematów mało a nie będę wymyślał na siłę wydarzeń, bo chyba nie o to chodzi. Będą tematy, będę pisał.

Właśnie tym razem jest temat, który chciałbym poruszyć a tak naprawdę zamierzam rozpocząć działania a właściwie już rozpocząłem. Ten temat to nasze płace w aspekcie galopującej inflacji. Chyba nie muszę pracowników przekonywać do tego, że temat jest ważny, bo nasze płace w ostatnich miesiącach straciły swoją tzw. moc nabywczą i to praktycznie o 10% na dzisiaj. Otóż w tamtym roku podpisaliśmy podwyżki 3,7% bodajże. W tym roku pracodawca sam z siebie, widząc co się dzieje z inflacją podwyższył do 4,5% i podwyżki zostały rozdzielone. Nie wnikam w tym momencie czy podział był w miarę solidny, ale przyznaję, że skarg u mnie nie było. Problem jest niestety na ten moment bardzo poważny, bo inflacja dochodzi do 14% a wszyscy „mądrzy w temacie” twierdzą, że to nie koniec. Czyli łopatologicznie możemy sobie powiedzieć, że pomimo 4,5% podwyżki, możemy sobie za nasze wynagrodzenie kupić dzisiaj o 10% mniej dóbr. To dla mnie oznacza, że związki zawodowe w Polfie Warszawa muszą zacząć działać w temacie płac. Mamy już pewne uzgodnienia wspólnych działań z przewodniczącym ZZ Chemików. A propos przewodniczącego ZZ Chemików, to wczoraj koledzy mieli zebranie sprawozdawczo wyborcze i w tym miejscu składam gratulacje nowo wybranemu ( „staremu”) przewodniczącemu i całemu Zarządowi.

Co do działań w sprawie wynagrodzeń, na początek przygotowujemy pisma do Właściciela, Rady Nadzorczej i Prezesa Grupy Polpharma a co będziemy robić dalej w tym temacie zależy od odpowiedzi i reakcji na nasze postulaty. Mam nadzieje, że po stronie pracodawcy jest zrozumienie sytuacji. Płace pracowników powinny wzrastać a nie się kurczyć a tak się przez inflację praktycznie zadziało. Według mnie nie ma innej rady jak „podzielić się zyskiem z pracownikiem”.

Będę wracał z informacją  w tym temacie a póki co tyle w sprawie 😊.


U właściciela ; W farmacji


 Ceny leków. Branża farmaceutyczna o podwyżkach    Polsat News


Producenci leków zapowiadają podwyżki. Branża farmaceutyczna dotychczas opierała się wzrostowi cen. Jednak sytuacja gospodarcza wymusiła zmiany. Farmaceuci ostrzegają przed niedoborami w aptekach. Dlatego pojawiają się apele do rządu o podwyżki cen leków refundowanych.

Dotychczas leki oraz inne wyroby farmaceutyczne wyróżniały się stabilną ceną. Główny Urząd Statystyczny informuje, że w kwietniu podrożały one o 2,6 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Z informacji PEX PharmaSequence wynika, że średnia cena detaliczna leków wzrosła o 5,2 proc. w odniesieniu do kwietnia 2021 r. Tendencja jest wzrostowa - miesiąc wcześniej ceny wzrastały z dynamiką 4,1 proc.

Zdaniem ekspertów czekają nas podwyżki. Producenci alarmują, że mierzą się z dużym skokiem kosztów produkcji.

Trudna sytuacja na rynku farmaceutycznym

- Branża farmaceutyczna mierzy się dziś z niezmiernie trudnymi warunkami prowadzenia działalności, których skutków nikt nawet w najbardziej katastroficznych wizjach nie uwzględniał – przyznaje Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego w rozmowie z businessinsider.com.pl.

 Przeważająca większość substancji czynnych niezbędnych do produkcji w Europie pochodzi z Chin. Krajowi Producenci Leków przekazują, że z Azji pochodzi ok. 80 proc. substancji czynnych wykorzystywanych do produkcji.

- Firmy szacują, że ceny energii wzrosły o 98 proc. Poza tym dla przykładu o 80 proc. wzrosły koszty gazu, o 20 proc. koszty wody i o 150 proc. koszty utylizacji odpadów. Rosną też koszty pracy - Krzysztof Kopeć dodaje, że nie da się utrzymać wcześniejszych cen.

Z tego powodu producenci leków wystosowali apel do rządu o umożliwienie podwyżki cen leków refundowanych. - Zaproponowaliśmy rozwiązania, które pozwoli w sytuacji wzrostu inflacji powyżej 5 proc., na automatyczną indeksację urzędowych cen leków refundowanych. -informuje.

Sytuacji finansowej nie uratowała zwiększona podaż leków z powodu pandemii koronawirusa. Jak informuje PEX PharmaSequence, w czasie COVID-19 zapotrzebowanie na leki paradoksalnie spadło. W 2019 r. Polacy kupili ponad 1 mld 636 mln opakowań. W ubiegłym roku było to natomiast 1 mld 621 mln 800 tys. To znaczy, że branża także ucierpiała w wyniku pandemii.

 Komentarz:

Jak się cieszę, że natknąłem się na ten artykuł, bo on doskonale koreluje z tym co napisałem wyżej o naszych działaniach w sprawie podwyżek. Jak czytamy w artykule, pracodawcy zauważyli, że wzrosły ceny energii, surowców itd. i w związku z tym występują do Ministra o wzrost cen leków, no i słusznie że występują. A my widzimy jak nam wzrosły opłaty za media, za żywność itd. i występujemy o podwyżkę wynagrodzeń

W kraju i na świecie

 



 

Marek Bogusz: „Lepiej negocjować z pracownikami, niż doprowadzać do strajku”

– Trudno mówić o radości w sytuacji, gdy doszło do takiego przesilenia – mówi na gorąco Marek Bogusz, przewodniczący ZR Podbeskidzie NSZZ „S”. W czwartek wieczorem po ośmiu dniach strajku przedstawiciele pracowników w żywieckim Hutchinsonie podpisali porozumienie z pracodawcą.

– Trudno mówić o radości w sytuacji, gdy doszło do takiego przesilenia. Lepiej byłoby na spokojnie przedyskutować te rozwiązania przy stole negocjacyjnym. Zawsze lepiej usiąść i porozmawiać, niż doprowadzać do takiej sytuacji. Ale oczywiście pracownicy są zadowoleni z wyniku wczorajszych rozmów – komentuje na gorąco podpisanie porozumienia w Hutchinsonie Marek Bogusz, przewodniczący ZR Podbeskidzie NSZZ „S”.

Przewodniczący dodaje, że wczoraj wieczorem, tuż po podpisaniu porozumienia, nocna zmiana w zakładzie przystąpiła już do pracy. Dziś żywiecki Hutchinson działa normalnie. Mogą już także wyjeżdżać i wjeżdżać samochody. Wcześniej wjazd na teren zakładu był zablokowany przez strajkujących.

Strajkujący wywalczyli podwyżki płac dla całej załogi w wysokości 3 zł do stawki godzinowej, które mają wejść od czerwca.

„Porozumienie z Pracodawcą w Hutchinson 2 w Żywcu zostało zawarte 2 czerwca 2022 r. o godzinie 21.30.

ŻĄDANIA PŁACOWE ZOSTAŁY SPEŁNIONE!

Dziękujemy wszystkim strukturom naszego Związku: Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, Zarządom Regionów, strukturom branżowym i członkom NSZZ „Solidarność” za aktywne wsparcie protestujących pracowników w trwającym tydzień strajku.

Informujemy, że planowana na 7 czerwca 2022 r. pikieta przed zakładem Hutchinson 2 została odwołana” – przekazał w komunikacie Zarząd Regionu Podbeskidzie NSZZ „Solidarność”.

Komentarz:

No mam dzisiaj niebywałe szczęście do artykułów, bo ten artykuł, tak jak i poprzedni również doskonale koreluje z tematem poruszonym przeze mnie w sprawie podwyżek płac 😊 😊.

 

Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ SOLIDARNOŚĆ


 

czwartek, 28 kwietnia 2022

PIGUŁKA nr.13/22



PIGUŁKA

 Co słychać  w   Solidarności                    

Warszawa  

29.04.2022r.

nr 13/22             

 

W Polfie Warszawa  S.A.


 

W tygodniu

Mamy ostatnie dni kwietnia, czyli również ostatnie dni pracy dla części naszych pracowników, którzy odchodzą z firmy z powodu likwidacji stanowisk i wygaszania produkcji. Widzę, że sam zaczynam używać tych „gładkich” określeń jak wygaszanie produkcji a przecież niestety jest to po prostu niestety - likwidacja Polfy. Tak czy inaczej, za kilka dni nasi pracownicy zaczynają za sprawą likwidacji fabryki, nowy okres w swoim życiu. Za miesiąc, czyli z końcem maja odejdzie kolejna grupa naszych pracowników. Co w takiej chwili mogę powiedzieć, napisać? Mam nadzieję, że wszyscy a przynajmniej zdecydowana większość z naszych przyjaciół, która w kwietniu i w maju kończy swój etap życia związany z Polfą, znajdzie swoje miejsce na rynku pracy, czego oczywiście z całego serca im życzę. Jak wiemy część z nich kończy już swój etap życiowy związany z pracą zawodową i w tym przypadku jak się powszechnie uważa, ci są w najlepszej sytuacji. To według mnie jest prawdą, sam będę w tej sytuacji gdy zakończę pracę w Polfie, ale też jest tak, że niektórzy z nas słabo sobie radzą z przystosowaniem się do tego nowego etapu życia. Trudno tak w skrócie coś poradzić takim osobom, ale wydaje mi się, że najważniejsza rada, to znaleźć sobie nowy cel życia na tym etapie naszej egzystencji. Każda forma taka jak opieka nad wnukami 😊, zajęcia na działce, zadbanie o swoją kondycję a nawet podjęcie jakiejś pracy mimo posiadania emerytury, jest dobra. Nie wolno tylko usiąść i myśleć, że to już koniec i nikomu nie jesteśmy potrzebni. Ja będę jeździł na rowerze 😊, no jeszcze  parę rzeczy na pewno wymyślę, aby zagospodarować nowy etap swojego życia 😊.

Martwię się o tych z nas, którzy przepracowali w Polfie wiele, wiele lat a do nowego etapu życia – emerytury, jeszcze dość daleko np. 10 lat. Wiadomo, że tym z nas, będzie trudno znaleźć pracę i będzie trudno przystosować się do nowej pracy nawet gdy już ją znajdą. Pokładam umiarkowaną ale jednak nadzieję, że działająca firma LHH, jednak spełni swoją rolę i pomoże tej grupie naszych kolegów i koleżanek. Najmniej obawiam się o młodych naszych pracowników, bo jestem pewien, że w obecnej sytuacji rynku pracy znajdą „robotę” zanim skończą się im pieniądze z odprawy, aczkolwiek oni akurat ze względu na mały staż, te odprawy mają najszczuplejsze.

Martwię się o niektórych naszych kolegów i koleżanki, bo widzę, że część z nich niestety jak można było się tego spodziewać, nie radzi sobie z sytuacją likwidacji firmy, likwidacji ich stanowisk pracy i niestety wpadają w stany depresyjne. To jest chyba najgorsza konsekwencja likwidacji Polfy, stan psychiczny pracowników, którzy w tej firmie pracowali, starali się, angażowali i ktoś postanowił im to wszystko powiedzmy brutalnie odebrać. Co można poradzić tym z nas? No nie mam niestety recepty. Łatwo powiedzieć, że świat nie kończy się na Polfie, no ale to oni wiedzą. Łatwo jest powiedzieć, że trzeba się otrząsnąć i wziąć życie na „klatę”, ale to oni też zapewne wiedzą. Wiem jak teraz zabrzmię z tzw. „dobrą radą” i pewnie niektórych z nas wkurzę, ale może w takiej chwili w takim stanie swojej bezsilności, słabości, warto sobie pomóc i skorzystać z pomocy osób, które się zawodowo zajmują tego typu problemami. Pewnie ktoś teraz czytając to co napisałem pomyślał – sam sobie idź do psychologa mądralo, no ale trudno, napisałem jak zawsze to, co uważam ja, za słuszne a że nie wszyscy tak to widzą, to mam świadomość.

 

Podsumowując, właśnie mamy ten okres, który miał niestety nadejść i nadszedł. Odchodzą z Polfy w kwietniu i w maju nasi przyjaciele z którymi pracowaliśmy razem przez wiele lat. Przede wszystkim trzymam mocno kciuki, aby im się udało znaleźć swoje miejsce, aby sobie poradzili. Trzymajcie się a odchodzącym z Polfy członkom NSZZ Solidarność przypominam abyśmy „byli w kontakcie”, bo mam nadzieję na jakąś formę naszej działalności „w życiu po Polfie”, zaglądajcie w przyszłości na mój blog, sądzę, że po 2023 roku będziemy mieli miejsce, gdzie będziemy mogli się spotykać i coś tam wspólnie organizować i wspominać dobre czasy Polfy przed prywatyzacją 😊 😊 😊.

U właściciela ; W farmacji


 

POLSKA NIE CHCE JUŻ SZCZEPIONEK      Wyborcza.PL

 

Polska odmówiła przyjmowania dalszych partii szczepionek konsorcjum Pfizer-BioNTech. Lada dzień ma odmówić także innym producentom.  O tym, że Polska nie chce już szczepionek, jako pierwszy napisał w ubiegłym tygodniu „Dziennik Gazeta Prawna”. We wtorek na antenie TVN 24 powtórzył to minister Adam Niedzielski. – Pod koniec zeszłego tygodnia skorzystaliśmy z klauzuli wyższej konieczności i poinformowaliśmy zarówno Komisję Europejską, jak i głównego producenta, że odmawiamy przyjmowania tych szczepień w tej chwili. Odmawiamy również wykonywania płatności – powiedział Niedzielski.

Przyznał, że konsekwencją takiego działania będzie konflikt prawny. – On już ma miejsce – stwierdził. – Ten kontrakt ma tak specyficzną konstrukcję, że nie ma takiego wprost wypowiedzenia, ale to jest taka deklaracja co do dalszej naszej linii postępowania. My jesteśmy tutaj, muszę powiedzieć, bardzo rozczarowani zarówno postawą Komisji, jak i producentów, którzy nie wykazują żadnej elastyczności – dodał minister.

Poskarżył się przy tym, że producenci nie są wrażliwi nawet na argumenty etyczne: zdaniem Niedzielskiego moce produkcyjne mogliby wykorzystać do produkcji innych leków. Według ekspertów to jednak absolutnie nietrafiony argument, przynajmniej w odniesieniu do Pfizera i Moderny, bo linii produkcyjnych do wytwarzania na masową skalę szczepionek mRNA nie da się w tej chwili wykorzystać do niczego innego.

Nawet jeśli w przyszłości powstaną szczepionki mRNA na niektóre nowotwory czy HIV, to nie będą potrzebne w takich ilościach jak szczepionki na COVID-19. Nie wiadomo więc, co dalej stanie się z zamówionymi przez Polskę szczepionkami. Do tej pory do Polski dostarczono prawie 108 mln dawek. Przeprowadzono 54 mln szczepień. Prawie 800 tys. dawek zostało zutylizowanych, część dawek sprzedano. Nadal jednak w magazynach Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych zalega ponad 25 mln dawek.

Nie ma w tej chwili szans na ich zużytkowanie. Polacy nie są już zainteresowani szczepieniami. Choć według informacji przedstawionych „Wyborczej” przez NFZ w kraju nadal jest ponad 9 tys. punktów szczepień, to w rzeczywistości większość z nich już nie działa, a jeśli nawet, to tylko dzień lub dwa w tygodniu. Dzienna liczba szczepień nie przekracza 10 tys. Z ponad 2,5-milionowej rzeszy uchodźców zaszczepiło się przeciw COVID-19 tylko 35 tys. osób (dane z ubiegłego tygodnia).

 Pod koniec zeszłego tygodnia ministerstwo wydało komunikat o rozpoczęciu od środy 20 kwietnia szczepień drugą dawką przypominającą osób w wieku 80+. I w tej grupie trudno jednak liczyć w tej chwili na duże zainteresowanie szczepieniami. – Ministerstwo Zdrowia praktycznie zlikwidowało testy na COVID i na życzenie ministerstwa liczba wykrywanych zakażeń z dnia na dzień drastycznie spadła. A skoro nie ma zagrożenia, to po co się szczepić? Nawet nie będę do tego ludzi namawiać – mówi „Wyborczej” lekarz rodzinny z niedużego miasta na Śląsku. Na razie ministerstwo wypowiedziało przyjmowanie transportów szczepionek firmie Pfizer, ale w najbliższych dniach ma to zrobić wobec innych producentów. – Jeżeli nie będziemy widzieli żadnej elastyczności po drugiej stronie, będziemy musieli używać najbardziej surowych instrumentów prawnych – zapowiedział Niedzielski.

 

 

W kraju i na świecie

 

 

Katastrofy w kopalniach. 18 osób nie żyje, siedem jest zaginionych. "Dwa mechanizmy, bez powiązań"

W kopalni Zofiówka zginęło 10 górników, w kopalni Pniówek - ośmiu, a siedmiu uznanych jest za zaginionych. Do katastrof doszło w ciągu kilku dni, przyczyny badają teraz prokuratora i nadzór górnictwa. Przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej zapewniają, że między wypadkami nie było powiązań. Mówią o dwóch różnych mechanizmach: na Pniówku wybuchł metan, na Zofiówce doszło do wstrząsu górotworu. Jastrzębska Spółka Węglowa na briefingu w środę około 13.30 podsumowała akcję ratowniczą w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju. - Zakończyliśmy akcję ratowania poszkodowanych po wstrząsie z piątku na sobotę. Znamy bilans, dotarliśmy do wszystkich pracowników, wywieźliśmy na powierzchnię, lekarz stwierdził ich zgon - powiedział Tomasz Cudny, prezes JSW. Marcin Gołębiowski, dyrektor pracy na Zofiówce wymienił, kto zginął. - Siedmiu z nich to pracownicy JSW, kopalni Zofiówka. Trzech to pracownicy firmy zewnętrznej, która wykonywała zlecenia na rzecz naszej kopalni. Byli w wieku od 30 do 51 lat, w przeważającej mierze do 40 roku życia - powiedział. Trzy ofiary wymagają identyfikacji za pomocą badań genetycznych - zajmuje się tym prokuratura. Gołębiowski dodał, że w sumie 18 dzieci straciło ojców. Zapewnił, że rodziny zmarłych otoczone pomocą psychologiczną i medyczną. Wyrobisko zostało zabezpieczone do wizji lokalnej śledczych. - Praca w kopalni przebiega w sposób zaplanowany, z wydzieleniem tego miejsca, gdzie jest prowadzona akcja - powiedział dyrektor pracy. Z Zofiówki przedstawiciele spółki udali się do kopalni Pniówek w Pawłowicach, gdzie kilka dni przed katastrofą na Zofiówce doszło do wybuchów metanu, wskutek czego zginęło ośmiu górników, a siedmiu do dzisiaj jest pod ziemią. Czy wypadki miały ze sobą związek?

- Nie - zaprzeczył na briefingu Edward Paździorko, zastępca prezesa ds. technicznych i operacyjnych w JSW - Proszę tego nie łączyć To są dwa mechanizmy, nie ma powiązań. Tam gazowy [Pniówek - red.], tu dynamiczny górotworu [Zofiówka - red.]- podkreślił Paździorko. Dziennikarze pytali także, czy przed wypadkiem na Pniówku dochodziło do wybijania czujników metanu, czy górnicy pracowali dłużej niż powinni w wysokiej temperaturze. Paździorko odpowiedział, że wszystko będzie wyjaśniane, że jest to przedmiotem badań.

Zofiówka: 10 ofiar śmiertelnych, w tym trzech pracowników firmy zewnętrznej. W Zofiówce w sobotę 23 kwietnia około godziny 3.40 doszło do wstrząsu w chodniku robót przygotowawczych w pokładzie 412 na poziomie 900 metrów. Towarzyszył temu wypływ metanu; nie doszło jednak do zapalenia ani wybuchu tego gazu. Do zdarzenia doszło podczas drążenia wyrobiska i wiercenia długich otworów strzałowych. W rejonie wypadku było 52 pracowników; 42 wyszło o własnych siłach, z 10 pozostałymi urwał się kontakt. Niestety, wszyscy zginęli, informacje o ich śmierci spływały dzień po dniu. Czterech z nich znaleziono jeszcze w sobotę około 220 metrów od czoła przodka, a w niedzielę przetransportowano na powierzchnię. W poniedziałek rano ratownicy dotarli do dwóch kolejnych pracowników, byli 156 metrów od przodka. O namierzeniu sygnałów z lamp górniczych pozostałych czterech pracowników władze Zofiówki informowały w poniedziałek wieczorem. Poszkodowani byli około 50 metrów od czoła przodka. Dotarcie do nich utrudniało rozlewisko, które utworzyło się w końcowej części wyrobiska. Ratownicy musieli najpierw wypompować wodę za pomocą pomp na sprężone powietrze. Ze względu na ciągłe zagrożenie metanowe, nie mogli użyć wydajniejszych pomp elektrycznych. Dodatkowo, aby przewietrzyć rejon wypadku, konieczna była naprawa doprowadzającego powietrze lutniociągu uszkodzonego w wyniku wstrząsu. We wtorek dotarli do ostatnich czterech poszkodowanych górników. W kolejnych godzinach wydobywali ich z rejonu wypadku i przetransportowali na powierzchnię. W sumie, jak podała JSW, w akcji ratowniczej na Zofiówce, która trwała cztery doby, brało udział 114 zastępów ratowniczych. Trzy ofiary śmiertelne to pracownicy firmy zewnętrznej - ZOK Sp. z o.o., zajmującej się odmetanowaniem kopalń węgla kamiennego i projektowaniem technologii odmetanowania i likwidacją zagrożeń metanowych. JSW poinformowała dzisiaj, że "powołany został zespół w składzie poszerzonym o specjalistów", który ma określić "warunki zakończenia akcji ratowniczej oraz warunki bezpiecznego przeprowadzenia oględzin wyrobiska, w którym doszło do wstrząsu". Prace w wyrobiskach znajdujących się w rejonie zdarzenia zostały wstrzymane do zakończenia prac komisji powołanej przez prezesa Wyższego Urzędu Górniczego, która zbada przyczyny wypadku. "W rejonie prowadzone będą tylko niezbędne prace w celu utrzymania funkcjonalności wyrobisk tj. kontrola stanu wyrobisk pod kątem zabezpieczenia metanometrycznego i pyłowego oraz pompowania wody z miejsc zagrożonych podtopieniem" - podkreśliła spółka.

 

 


Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ SOLIDARNOŚĆ


 

wtorek, 19 kwietnia 2022

Dzisiaj Smutna Rocznica 19.04.2022 r.

 

Dzisiaj  mamy smutną rocznicę, dokładnie dziesięć lat temu 19 kwietnia 2012 r. o godz. 12.00 w Hotelu Sheraton dokonano sprzedaży Polfy Warszawa S.A.

W ostatnich miesiącach 2011 roku proces sprzedaży był konsekwentnie wdrażany. We wrześniu (29.09.2011) rozpoczęto z nami, negocjacje Pakietu Socjalnego.

Negocjacje od samego początku były moim zdaniem negocjacjami pozorowanymi ( wypowiadam to w artykule poniżej). W dniu 12 października 2011 r. Polski Holding Farmaceutyczny, nasz właściciel

podpisał z Polpharmą S.A. umowę o sprzedaży. Do zupełnego dokonania sprzedaży brakowało jeszcze zgody UOKiK. Po podpisaniu umowy sprzedaży przez PHF nadal trwały negocjacje Pakietu Socjalnego,

ale niestety były one moim zdaniem cały czas negocjacjami pozorowanymi. Bardzo zależało nam na podpisaniu Pakietu Socjalnego, ponieważ chcieliśmy tam zawrzeć przede wszystkim dwa uzgodnienia, które

uniemożliwiłyby zlikwidowanie Polfy. Chcieliśmy zawrzeć dziesięcioletnie gwarancje zatrudnienia a przede wszystkim chcieliśmy dokonać zapisu, że w przypadku gdyby właściciel z wiadomych powodów ( teren na Karolkowej)

chciał zamknąć tutaj fabrykę, to w Pakiecie byłby zapis określający w jakiej odległości od Karolkowej ma być wybudowany i przeniesiony cały zakład.

Niestety Pakietu nie podpisaliśmy, wielokrotnie opisywałem, że moim zdaniem „przekrętas” Jan Bury, reprezentujący Ministerstwo Skarbu Państwa w sposób wiadomo jaki, że tak powiem, nas (załogę) wyrolował.

Po negocjacjach zakończonych fiaskiem, przeprowadziliśmy wiele akcji protestacyjnych, manifestacje, pikiety, przemarsze, blokadę ulicy  Karolkowej. Była słynna pikieta na Bobrowieckiej 12.12.2011r. w dniu urodzin Właściciela.

Wynajęliśmy jeżdżący po Warszawie olbrzymi baner, który kursował od Karolkowej do Bobrowieckiej głosząc niesprawiedliwą sprzedaż. Wykupiliśmy baner po drugiej stronie ul. Bobrowieckiej doskonale widoczny z okien biura Właściciela

na którym również była informacja o niesprawiedliwej społecznie sprzedaży. Ciekawostka jest taka, że po naszej akcji ten olbrzymi słup banerowy zlikwidowano i nie ma go do dzisiaj. Nie przeprowadziliśmy strajku, organizacje związkowe stwierdziły, że załoga nie była na to gotowa. Dzisiaj możemy zastanawiać się, czy wówczas nie trzeba było zorganizować strajk, no niestety w tamtym czasie uznaliśmy, że nie doprowadzamy do rozpoczęcia strajku.

 Reasumując ani negocjacje, ani protesty, nie przyniosły nam oczekiwanego rezultatu, zostaliśmy bez Pakietu Socjalnego i jakie tego są skutki, dzisiaj wiemy – LIKWIDACJA POLFY WARSZAWA.

Polfa istnieje prawie 200 lat. Rocznicy 200-lecia w 2024 roku przyjdzie nam niestety nie doczekać. Mam nadzieję ,że doczekam, iż pan Jan Bury odpowie za wszystkie swoje czyny, już go kilka razy aresztowali, ale póki co ciągle udaje mu się wymigać. Piszę o nim, bo to on ( reprezentując RP) powinien zgodzić się na sprzedaż tylko i wyłącznie wtedy, gdy strona społeczna uzgodni z przyszłym właścicielem pakiet Społeczny, tak robili jego poprzednicy  z rządu lewicowego.

Na koniec jeszcze przypomnę Panu Jackowi Glince, Tomaszowi Moysowi, Stefanowi Lubawskiemu ( strona negocjatorów Polpharmy), jak we wrześniu 2011 roku, podczas rozpoczęcia negocjacji powiedziałem, że chcemy podpisać Pakiet Socjalny, bo boimy się, że Polfa zostanie zlikwidowana i staną na Karolkowej wieżowce, to odpowiedzieli mi wówczas, że jestem jakimś czarnym wróżbitą i próbuję przewidzieć jakiś ciemny scenariusz a oni ( Polpharma) nie są przecież deweloperami tylko farmaceutami a Polfa na Karolkowej produkowała, produkuje i będzie produkować leki, Polfa na Karolkowej była jest i będzie.

Kłamali, bo niestety okazało się dziś, że są deweloperami a Polfy już praktycznie nie ma, bo dogorywa.

MM

--------------------------------------------------------------------------------

Wiadomości z Warszawy

Związkowcy z Polfy będą manifestować. W obronie firmy

Michał Wojtczuk 12 grudnia 2011 | 11:00

W poniedziałek o godz. 15 przed siedzibą Polpharmy manifestować będą związkowcy z kupionej przez ten koncern Polfy Warszawa. - Boimy się, że nasza firma ze 185-letnią tradycją może przestać istnieć - mówi szef związkowców.

Polfa Warszawa należy do największych polskich firm farmaceutycznych. Wytwarza ponad 140 leków, w tym popularny Allertec przeciwko alergiom. Zatrudnia ponad 1,2 tys. ludzi. W ubiegłym roku jej zysk netto wyniósł 45 mln zł.

W październiku Polfę kupił koncern Polpharma. Mówi się, że transakcja opiewała na 800 mln -1 mld zł, ale kwota zostanie podana dopiero, gdy operację zatwierdzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Polpharma podpisała umowę z właścicielem Polfy - Polskim Holdingiem Farmaceutycznym, mimo że nie doszła do porozumienia ze związkowcami. A ci żądali m.in. gwarancji zatrudnienia na 10 lat, chociaż prezes Polfy Warszawa Krzysztof Berndt przyznawał, że w przedsiębiorstwie jest przerost zatrudnienia.

- Od tamtej pory negocjacje w sprawie pakietu socjalnego są pozorowane - twierdzi Mirosław Miara, szef "Solidarności" w Polfie. Dlatego związkowcy w poniedziałek o godz. 15 organizują manifestację przed siedzibą Polpharmy przy ul. Bobrowieckiej. Mirosław Miara podaje jeszcze jeden powód: - Inwestor podczas negocjacji zapowiadał, że chce przeprowadzić daleko idącą restrukturyzację. Czarnym scenariuszem byłoby zwolnienie wszystkich 1,2 tys. pracowników i przeniesienie produkcji do zakładów Polpharmy poza Warszawę. Podejrzewamy, że fabryka Polfy przy ul. Karolkowej ma dla inwestora wartość głównie ze względu na to, że jest położona w atrakcyjnej lokalizacji, nieopodal budowanej stacji drugiej linii metra. Obawiamy się, że nasza firma może przestać istnieć - twierdzi, choć jednym z warunków umowy podpisanej przez Polpharmę było zainwestowanie kilkudziesięciu milionów złotych w Polfę.

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,34862,10797578,zwiazkowcy-z-polfy-beda-manifestowac-w-obronie-firmy.html

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Polpharma wzięła Polfę

Źródło: AK, Gazeta Wyborcza

Redaktor: Agnieszka Katrynicz |Data: 13.10.2011

 Polpharma za warszawską Polfę zapłaci Polskiemu Holdingowi Farmaceutycznemu prawie 1 mld zł. Po jej przejęciu na polskim rynku stanie się prawdziwym gigantem, pod względem przychodów i sprzedaży wyprzedzającym takie światowe koncerny, jak GSK, Pfizer, Novartis czy Sanofi-Aventis.

Jeszcze wczoraj rano sprzedaż Polfy wisiała na włosku z powodu braku zgody związkowców. Wielogodzinne negocjacje załogi z przedstawicielami Polpharmy zakończyły się niczym. - Porozumienia nie ma, inwestor nie przedstawił żadnej oferty, która by nas satysfakcjonowała - mówił rano „Gazecie“ Mirosław Miara, szef komisji zakładowej „Solidarności“.
Zapewniał, że związkowcy chcą kontynuować rozmowy. Stawiają jednak swoje warunki. Domagają się m.in. gwarancji zatrudnienia na dziesięć lat.
- Inwestor nawet nie podjął tego tematu, za to żądał zgody na restrukturyzację połowy zatrudnienia - mówił Miara. Część osób straciłaby pracę, reszta zostałaby przeniesiona do nowo utworzonych spółek zależnych.
Polpharma nie komentowała negocjacji. - Obowiązuje nas klauzula poufności. Nie możemy udzielać żadnych informacji - powiedziała Magdalena Rzeszotowska z Polpharmy. I odesłała do PHF. - To dość trudna sytuacja. Związkowcy chcą więcej, niż Polpharma chce im dać. Istnieje groźba sporu zbiorowego - przyznała Ewa Wilcz-Grzędzińska,rzeczniczka PHF.

Kilka godzin później Polfa była już sprzedana. - Polpharma nie chciała dłużej czekać.
Wszystko było wynegocjowane, poza pakietem socjalnym dla pracowników. Rozmowy mogą się dalej toczyć między załogą a nowym właścicielem - tłumaczyła zmianę decyzji Wilcz-Grzędzińska.
Związkowcy protestują. -
To oburzające, że rząd zgodził się na sprzedaż przed ustaleniem pakietu socjalnego. Sytuacja już i tak jest napięta, będziemy robić akcję protestacyjną ze strajkiem włącznie - zapowiada Miara z„Solidarności“. O sprzedaży dowiedział się od „Gazety“.

Zgodę na zakup musi wydać Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Nie jest ona pewna. Polfa produkuje lek generyczny przeciw powstawaniu zakrzepów. Dzięki niemu zdobyła dużą część rynku leków kardiologicznych. Potentatem na nim jest też Polpharma z preparatami na choroby sercowo-naczyniowe. UOKiK może uznać, że po transakcji zdominowałaby rynek.

Co wtedy? PHF zostawił sobie furtkę. Jeśli transakcja z Polpharmą nie dojdzie do skutku, do gry mogą wrócić islandzki Actavis i polski Adamed. Oba startowały w przetargu, ale odpadły na wcześniejszym etapie.

Inny pomysł na rozwój Polfy mają związkowcy. Chcą, żeby przejęła inną państwową Polfę z Tarchomina.
- Skarb państwa zarobiłby na sprzedaży, A my przenieślibyśmy się na obrzeża Warszawy, sprzedając ten teren, gdzie teraz jest fabryka. Dzięki temu udałoby się utrzymać w rękach państwa strategiczną spółkę - przekonuje Miara. WP HF usłyszeliśmy, że taki scenariusz nie wchodzi w grę.

Warszawska Polfa sprzedaje ponad 140 różnych leków, m.in.przeciwalergiczny Allertec. Zatrudnia ponad 1,4
tys. pracowników. w zeszłym roku jej przychody sięgnęły 364 mln zł. Spółka zarobiła na czysto 45 mln zł.

https://www.termedia.pl/mz/Polpharma-wziela-Polfe,4877.html

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Polpharma sfinalizowała przejęcie Polfy Warszawa

Publikacja: 20.04.2012 01:15

Andrzej Kazimierczak

Należąca do biznesmena Polpharma zapłaci za 100 proc. akcji Polfy Warszawa 957 mln zł. Na mocy podpisanej wczoraj 19.04.2012 r. umowy przejęła 85,14 proc. akcji spółki należących dotąd do Polskiego Holdingu Farmaceutycznego i Skarbu Państwa. Nowy inwestor odkupi też w ciągu najbliższych miesięcy pozostałe walory, których właścicielami są głównie pracownicy przedsiębiorstwa.

 

https://www.rp.pl/biznes/art13779381-polpharma-sfinalizowala-przejecie-polfy-warszawa

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Na koniec mój artykuł z „Pigułki” z 20 kwietnia 2012 r. nr.16/12 

( dzień po sprzedaży):

 

Bal w Sheratonie

19 kwietnia o godzinie 12.00 w Hotelu Sheraton została sfinalizowana sprzedaż Polfy Warszawa S.A.

Uroczystość odbyła się bez udziału przedstawicieli załogi z Polfy Warszawa S.A.

Przewodniczący związków zawodowych, członkowie Rady Nadzorczej Polfy (wybrani przez załogę)

Członek Rady Nadzorczej PHF S.A. (wybrany przez załogę), nie są godnymi partnerami, aby Prezes PHF S.A. i Nowy Właściciel uznali, iż wypada ich zaprosić na uroczysty, historyczny moment w życiu firmy w której pracują ci przedstawiciele wiele lat.

Nasuwa mi  się zasadnicze pytanie, dlaczego w trakcie tak ważnego wydarzenia  dla przyszłości Polfy Warszawa S.A. zabrakło przedstawiciela pracowników, dlaczego zabrakło przewodniczącego NSZZ Solidarność, który jednocześnie wybrany przez całą załogę, jest członkiem Rady Nadzorczej Polskiego Holdingu Farmaceutycznego S.A.

Czy oprócz tego, że szampan w obecności tego, który krytykował tą prywatyzację, smakowałby gorzej tym, którzy tej prywatyzacji dokonali, są inne powody.

Czy po pokazaniu nam jak się w Polpharmie negocjuje pozorując negocjacje, teraz jest kolej na pokazanie organizacji związkowej jak będzie traktowana w nowym ładzie korporacyjnym i gdzie jest jej miejsce.

Czy za to, że NSZZ Solidarność ma odwagę głośno przedstawiać swoje wątpliwości, swoje racje, jej przedstawiciel nie ma prawa pokazać się  „na salonach” gdzie wszyscy będą dumni z tego, co dokonali i nie można tego nawet obecnością kogoś, kto ma obawy, zakłócić.

 

Nie było moim marzeniem być na takiej uroczystości, byłem w swoim życiu przez ponad dwadzieścia lat działalności w wielu ważnych miejscach i uczestniczyłem w wielu ważnych wydarzeniach i nie dlatego piszę bo mi żal, iż tam nie byłem, ale piszę dlatego, ponieważ uważam takie zachowanie Prezesa PHF i Nowego Właściciela za zachowanie niegodne, lekceważące nie mnie, ale pracowników Polfy.

 

Przed godziną 12.00 pojechałem pod Hotel Sheraton, byłem umówiony z dziennikarzem TV (relacja o 18.30 w TVP Info ,Kurier Warszawski), jednocześnie miałem nieodpartą chęć popatrzeć w oczy tym, którzy tam wchodzili i się udało, no nie ze wszystkimi, bo niektórzy boczkiem przemykali udając że mnie nie widzą.

Prezes Polpharmy podszedł i się przywitał, inni skinęli głową a inni spuszczali głowę udając niewidzialnych. Przyznam, że to trudne dla mnie doświadczenie, niewpuszczonego na salony a jednocześnie miałem niesamowitą satysfakcję patrząc w oczy niektórym delikwentom tam wchodzącym. Sam się zdecydowałem na to doświadczenie i nie żałuję, że tak reprezentowałem załogę, ale wkurzający był widok jak  ci, którzy w Polfie są „przelotem” wchodzili na salony i nie mam na myśli Zarządu Polfy, bo ten musiał być.  Wkurzający był również widok wchodzącego przedstawiciela załogi z Polfy Tarchomin z Rady Nadzorczej PHF, czy członków Zarządu z Sanfarmu i jeszcze paru. Wkurzające dlatego, że olano załogę, pracowników Polfy Warszawa, nie zapraszając ich przedstawicieli. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jakbyśmy byli grzeczni jak związkowcy z innej  firmy Nowego Właściciela, to bylibyśmy zaproszeni, ale przecież klasę poznaje się nie wtedy, gdy poddany się  ze strachu słania z nóg, tylko wtedy gdy szanuje się przeciwnika, czy takiego partnera, który potrafi przedstawiać swoje zdanie, tym razem tej klasy u Nowego Właściciela zabrakło. Natomiast Sheraton wyglądał jak forteca, zamknięta ulica( taśmy uniemożliwiające parkowanie) trzy samochody Straży Miejskiej, trzy Policyjne, karetka, kilka pieszych patroli policyjnych, wystawiona przed wejściem ruchoma kamera. Zawiedliśmy ich, spodziewali się manifestacji !! Jak stałem tuż przy wejściu to zaraz obok pewnie przypadkiem cały czas stało dwóch Policjantów a w pewnym momencie przyszedł trzeci z psem (chyba od wybuchów), który mnie obwąchał, tylko mnie nie legitymowano.

19 kwiecień 2012 roku to data przełomowa w historii Polfy Warszawa S.A., niektórzy sądzą, że ta data może być krokiem do rozwoju firmy, inni w tym NSZZ Solidarność uważają, iż wydarzenia po 19 kwietnia będą niekorzystne dla perspektyw istnienia Polfy Warszawa S.A. i dla zatrudnionych w niej ponad 1200 pracowników. Mamy duże obawy i te obawy zdecydowanie potrafiliśmy przekazać naszym dotychczasowym i przyszłym właścicielom, ponieważ uznaliśmy, że takie mamy prawo i do tego jesteśmy zobowiązani. 19 kwietnia pokazano nam, że załoga jest najmniej ważna, ale oby to była tylko wpadka organizacyjna Nowego Właściciela, bo nieszanowanie strony społecznej, to nie jest nowoczesne zarządzanie i nie jest standardem europejskim i może się zemścić.

Po raz kolejny i zdecydowany oświadczam, że jesteśmy gotowi na negocjacje o przyszłości firmy i załogi, ale będziemy również gotowi, jak przyjdzie sięgnąć po inne rozwiązania.

Zaczyna się nowa karta w historii Polfy Warszawa, wykażmy się solidarnością i musimy dać radę.

 

„Pigułka” z 20 kwietnia 2012 r. nr.16/12

 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Tym wpisem i tymi artykułami, chciałem przypomnieć o dziesiątej rocznicy sprzedaży Polfy Warszawa,

jakoś nie widzę na stronach Polpharmy, aby przynajmniej wspomnieli o rocznicy,

bo świętowania przez Polpharmę tego wydarzenia, to sobie nie wyobrażam.

Miało być inwestowanie w Polfę, miała być nowa Polfa w Duchnicach a mamy dramat zwalnianej załogi.

Smutny koniec, którego dokładnie dziesięć lat temu się obawiałem i byłem wówczas przez negocjatorów Polpharmy wyśmiany jako czarnowidz.


Mirosław Miara
Przewodniczący Komisji Międzyzakładowej
NSZZ Solidarność

Polfa Warszawa S.A.
tel. kom.
+48 510992113
tel. +48 22 6913521