czwartek, 11 października 2018

PIGUŁKA nr. 37/18

PIGUŁKA       Co słychać  w   Solidarności
Warszawa   12.10.2018r. nr 37/18


W Polfie Warszawa  S.A.

Walentynki i kulig Doliną Białej Wisełki     14 – 17 luty 2019 r.

Do zimy i Walentynek jeszcze trochę czasu, ale już myślimy o tym, co ciekawego możemy zaoferować w tym czasie naszym członkom NSZZ Solidarność Polfa Warszawa S.A. Poza tym, chcąc zorganizować wyjazd w tym czasie, już trzeba rezerwować noclegi  a i trzeba pomyśleć o potrzebnych finansach. Dlatego już przedstawiamy naszą ofertę, aby był czas na przemyślenie naszej propozycji, odłożenie potrzebnych „pieniążków” a za tydzień zapraszamy do zapisywania się na wyjazd.
Podczas zapisywania się na wycieczkę niezbędne jest wpłacenie zaliczki w wysokości 100,00 zł, natomiast pozostałą kwotę należy wpłacić do 15 grudnia.
Koszt całkowity wycieczki wynosi 880,00 zł od osoby.
Koszt dla Członków NSZZ Solidarność wynosi 300,00 zł
Zapisy rozpoczynamy od 22 października od godz. 8.00, zapraszamy, proszę pamiętać o zaliczce 100,00
Zapisujemy wszystkich chętnych, natomiast w przypadku większej ilości chętnych niż miejsc w pierwszej kolejności uwzględniamy jak zawsze pracujących członków NSZZ Solidarność, pozostałym osobom zwracamy wówczas wpłaconą zaliczkę. Z doświadczenia jednak wiem, że zawsze tak się układa, iż praktycznie wszyscy chętni uczestniczą w wyjazdach.

PROGRAM WYCIECZKI

I DZIEŃ                                                    

07.00 Zbiórka uczestników wycieczki (Karolkowa 22/24), Wyjazd do Wisły(trasa ok 400 km.)
Przyjazd do hotelu Apartamenty nad Wisłą **** www.apartamentywisla.eu, Zakwaterowanie w pokojach 2 os  oraz nielicznych 3 os. Obiad. Odpoczynek po podróży. Spacer z miejscowym przewodnikiem ok 2h. Zwiedzamy: Centrum Wisły, czekoladowy Małysz, Muszla koncertowa, Park Kopczyńskiego, Powrót do hotelu. Czas wolny na przygotowanie do uroczystej kolacji.
19.00 – 01.30 UROCZYSTA KOLACJA WALENTYNKOWA Z WIŚLAŃSKIM MENU ORAZ ZESPOŁEM MUZYCZNYM.                               
Proponujemy: pasztet z królika z żurawiną, żurek wiślański na ”bogato” z kiełbasą, jajkiem i boczkiem, koryta wiślańskie ( mix kiełbas, golonka, karkówka, krupnioki),pierogi regionalne w misach(z kaszą i z mięsem, kresowe, z kapustą i grzybami oraz solidną omastą), beskidzkie pyzy ziemniaczane, zestaw wiejskich wędlin, zestaw serów, oscypki, ogórek, pomidor, pęta kiełbas, salceson, boczek, pikle, sałatka jarzynowa, sałatka meksykańska, sałatka ananasowa, sałatka grecka, swojski smalec, ogórek kiszony, kurczak z dipem czosnkowym, jajka w sosie tatarskim, galaretka drobiowa, kawa, herbata, woda gazowana i niegazowana z cytryną i miętą, soki. Napoje alkoholowe płatne we własnym zakresie. 
II DZIEŃ                                                                                                           
Śniadanie w formie bufetu. Spotkanie z przewodnikiem. Wyjazd do Cieszyna. Zwiedzamy: Wzgórze zamkowe z wieżą piastowską, „Wenecję cieszyńską”, studnię trzech braci, Cieszyńska Wenecja to część starego miasta w Cieszynie, przy której stoją budynki z XVIII – XIX wielu z mostkami  przerzuconymi przez koryto Młynówki (sztucznego kanału), Budynki nad Młynówką należały niegdyś do rzemieślników: garbarzy, tkaczy, sukienników, białoskórników i kowali, potrzebujących do wykonywania swojej pracy stałego dostępu wody, rynek, teatr oraz książnicę cieszyńską, most graniczny oraz rynek w Czeskim Cieszynie. W trakcie zwiedzania                                         przerwa na filiżankę kawy. Powrót do hotelu. Obiadokolacja.
KULIG DOLINĄ BIAŁEJ WISEŁKI WRAZ Z POCZĘSTUNKIEM
Kiełbaska, pieczywo, oscypek z żurawiną, smalec z ogórkiem, herbata i grzane wino.
III DZIEŃ                                                                                                           
Śniadanie w formie bufetu. Spotkanie z przewodnikiem. Wycieczka autokarowa ”Pętlą Beskidzką”. Zwiedzamy: Galerię trofeów A. Małysza. Kurną Chatę w Istebnej, Chatę Kawuloka w Istebnej- twórcy, a zarazem wirtuoza gry na instrumentach pasterskich, Koniaków jest znany przede wszystkim ze względu  na produkcję koronkowych ozdób. Koniaków słynie z jeszcze jednej do niedawna zapomnianej rzeczy, a mianowicie z wypasu owiec. Koniaków –Centrum Pasterskie z możliwością zakupu owczych serów i pamiątek, Muzeum koronki w Koniakowie. W trakcie zwiedzania przerwa na kawę. Dalszy przejazd przez Milówkę i Węgierską Górkę do Żywca. Zwiedzanie Muzeum Browaru w Żywcu wraz z degustacja piwa. Powrót do hotelu przez Szczyrk.
KOLACJA GRILLOWA W WIACIE DYMNEJ.
Proponujemy: żurek wiślański na „bogato” z kiełbasą, jajkiem i boczkiem-z kotła, mix kiełbas –z grilla,
krupniok pieczony-z grilla, ziemniak zawijany w folie z masłem czosnkowym z grilla lub z ogniska, pieczona papryka, cukinia, bakłażan, cebula-z grilla, 2 rodzaje sałatek, chleb ze smalcem wiejskim, ogórki kiszone, pomidory i ogórki świeże, pieczywo różne rodzaje, ketchup, musztarda, herbata, woda niegazowana z cytryną i miętą.
IV DZIEŃ
Śniadanie w formie bufetu. Wykwaterowanie z hotelu. Spotkanie z przewodnikiem. Przejazd do Wisły Czarne. Zobaczymy: Zamek w Wiśle, który jest awangardowym dziełem polskiej myśli architektonicznej i artystycznej okresu XX-lecia międzywojennego. O jego unikalności świadczy nie tylko architektura, lecz również bezprecedensowy jak na tamten okres wystrój i wyposażenie wnętrz. Zamek Prezydenta RP w miarę możliwości zwiedzanie zamku, Przełęcz Szarcla, Przełęcz Kubalonka, Kozińce, Wiślański Groń.                                                                                                                                                                            
Wyjazd do Warszawy. W trakcie podróży-przerwa na obiad (płatny we własnym zakresie).                    
Zakończenie wycieczki w godzinach wieczornych.


Zapraszamy do NSZZ Solidarność.

Zapraszam „niezrzeszonych” pracowników, do zapisywania się do NSZZ Solidarność. Wystarczy przyjść do biura i wypełnić deklarację, można ją otrzymać również mailowo. Oprócz wszystkich zalet przynależności do związków zawodowych tj. jak obrona pracownika, reprezentowanie jego interesów przed pracodawcą, przypomnę o kilku dodatkowych kwestiach: wypłacamy zasiłki statutowe (urodzenie dziecka -  1000,00zł, śmierć członka rodziny -500,00zł), każdy członek związku dostaje dofinansowanie do imprez kulturalnych do wysokości 200,00 zł, członek związku odchodzący na emeryturę otrzymuje prezent w wysokości – 600,00 zł, każdy członek związku otrzymuje specjalną kartę, która upoważnia go do korzystania bez ograniczeń z porad prawnych kancelarii CDO24, każdy członek związku może otrzymać  specjalną kartę rabatową na paliwo,  dofinansowujemy również dla członków związku wycieczki, opłacamy adwokata w przypadku zwolnienia pracownika z pracy, gdy zdecydujemy się „iść do sądu” i szereg innych przywilejów.



U właściciela ; W farmacji

WSZYSTKO O SZCZEPIENIACH     Gazeta Wyborcza

Skąd się wziął mit o szczepionce powodującej autyzm? Czy polskie władze ukrywają prawdę o szkodliwości szczepień? Odpowiadamy na najważniejsze pytania dotyczące szczepień. Jakie szczepienia są w Polsce obowiązkowe? Aktualny kalendarz obowiązkowych (i refundowanych) szczepień zakłada ochronę przeciw 11 chorobom: gruźlicy (w pierwszej dobie od narodzin), wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (w pierwszej dobie, 2. miesiącu i 7. miesiącu), błonicy (w 2. miesiącu, 3.-4. miesiącu, 5.-6. miesiącu, 16.-18. miesiącu, 6., 14. i 19. roku życia), tężcowi (w 2. miesiącu, 3.-4. miesiącu, 5.-6. miesiącu, 16.-18. miesiącu, 6., 14. i 19. roku życia), krztuścowi (w 2. miesiącu, 3.-4. miesiącu, 5.-6. miesiącu, 16.-18. miesiącu, 6. i 14. roku życia), polio (w 3.-4. miesiącu, 5.-6. miesiącu, 16.-18. miesiącu, 6. roku życia), zakażeniu Hib (w 2. miesiącu, 3.-4. miesiącu, 5.-6. miesiącu, 16.-18. miesiącu), odrze, śwince i różyczce (13.-14. miesiąc, 10. rok życia), pneumokokom (w 2., 4. i 13. miesiącu).Ile niezaszczepionych dzieci przybyło w w Polsce? Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny co roku podsumowuje liczbę odmów poddania dziecka danemu szczepieniu wynikającemu z kalendarza szczepień. W ciągu ośmiu lat wzrosła ona niemal dziesięciokrotnie. W 2010 r. odnotowano ich 3437, w 2013 r. - 7248, w 2014 r. - 12681, w 2015 r. - 16 689, w 2017 r. - 30 089. Epidemiolodzy szacują, że w tym roku będzie to nawet 40 tys. Według Najwyższej Izby Kontroli niezaszczepionych może być znacznie więcej, ponieważ są przychodnie, które nie przekazują służbom sanitarnym informacji o wszystkich odmowach. W jakich krajach szczepienia są obowiązkowe, a w jakich dobrowolne? Kraje, w których szczepienia są dobrowolne: Belgia, Niemcy, Rumunia, Wielka Brytania, Nowa Zelandia. Szczepienia obowiązkowe: Czechy (6 szczepień do 3. roku życia, wymagane przy przyjęciu do przedszkola); Finlandia (4 szczepienia - przeciw odrze, ospie wietrznej, krztuścowi i grypie) - wskaźniki szczepień należą tu do najwyższych w Europie; Francja - od stycznia 2018 r. obowiązek szczepień został rozszerzony z 3 (przeciw błonicy, tężcowi i polio) do 11 szczepionek podawanych dzieciom; brak zaświadczenia o szczepieniu uniemożliwia dostanie się do placówek edukacyjnych oraz klubów sportowych. Grecja, Słowenia (9 obowiązkowych szczepień); Włochy (12 szczepień - przeciw poliomyelitis, błonicy, tężcowi, zapaleniu wątroby typu B, Haemophilus influenzae typu B, chorobie meningokokowej grupy B, choroby meningokokowej grupy C, odrze, śwince, różyczce, krztuścowi i ospie wietrznej; Serbia (6 obowiązkowych szczepień). Jak do szczepień przekonują inne kraje, w których są one dobrowolne?
Kanada: brak szczepień łączy się z ograniczeniem dostępu do szkół i przedszkoli, USA: obowiązek szczepień jest realizowany przez pośrednie zachęcanie, dzieci nieszczepione nie są przyjmowane do placówek publicznych, Australia: w 2017 r. rząd australijski wprowadził politykę „nie kłujesz, nie płacimy”. Rodzice, którzy nie zgadzają się na szczepienia z przyczyn pozamedycznych, tracą prawa do świadczeń wypłacanych na dzieci. Jaki odsetek dzieci jest zaszczepionych w krajach, gdzie nie ma obowiązku szczepień? W Nowej Zelandii dzięki trwającej dwa lata akcji edukacyjnej stan zaszczepienia wynosi dziś 94 proc. W Australii ponad 92 proc. dzieci do 5. roku życia przechodzi wszystkie zalecane szczepienia. We Francji i w Rumunii stan zaszczepienia przeciwko odrze wynosi poniżej 84 proc. Jak powstał mit dotyczący tego, że szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce (tzw. MMR) powoduje autyzm? Zaczęło się w 1998 r. od publikacji dr.
Andrew Wakefielda z londyńskiego Royal Free Hospital School of Medicine na łamach pisma „The Lancet”. Brytyjczyk dowodził, że przeprowadzone pod jego kierownictwem badania wykazały, że potrójna szczepionka przeciwko odrze, różyczce i śwince grozi zaburzeniami mowy i autyzmem. Opierał się on na wynikach badań 12 dzieci - u ośmiorga z nich Wakefield oraz inni autorzy publikacji doszukali się nowego zespołu chorobowego łączącego zapalenie jelita grubego z autyzmem. Dzieci miały zachorować, bo zaatakował je wirus odry pochodzący ze szczepionki. Jeszcze w tym samym roku 37 brytyjskich lekarzy przedstawiło raport na temat tego, że szczepionka jest bezpieczna. Ale wśród wielu rodziców wątpliwości pozostały i część z nich przestała szczepić dzieci. Naukowcy prowadzili kolejne badania. Okazało się, że pieniądze na badania Wakefield dostał od prawnika, który obsługiwał rodziców żądających od firm farmaceutycznych gigantycznych odszkodowań za skutki uboczne szczepień. W 2010 r. brytyjska Generalna Komisja Medyczna uznała, że Wakefield prowadził swoje badania w sposób nieuczciwy i niefachowy. Lekarz został pozbawiony prawa wykonywania zawodu, a redakcja „The Lancet” usunęła publikację z archiwum. Mimo to Wakefield ma swoich następców, którzy wciąż starają się dowieść zależności autyzmu i szczepionki. Czego innego dowodzi m.in. badanie duńskich naukowców (opublikowane w „British Medical Journal”) z przeprowadzone wśród 537 tys. dzieci urodzonych w latach 1991-97, spośród których zaszczepionych było 440 tys. Wynika z niego jednoznacznie, że szczepionka nie powoduje autyzmu, a wzrost zachorowań wynika z lepszego diagnozowania choroby, a nie podawania szczepionki. Lekarze tłumaczą też cierpliwie, dlaczego autyzm bywa wiązany ze szczepionką. Chodzi o to, że autyzm regresywny to choroba, w której pierwsze objawy pojawiają się u dzieci na dalszym etapie rozwoju. W autyzmie klasycznym rodzice zauważają dość wcześnie, że ich dziecko nie rozwija się prawidłowo. Wystąpienie objawów autyzmu regresywnego zbiega się zwykle w czasie z podaniem pierwszej dawki szczepionki MMR (15.-18. miesiąc życia), stąd przypuszczenia rodziców, że między chorobą a szczepionką istnieje jakiś związek. Ile procent społeczeństwa musi być zaszczepione, żeby chroniło nas to przed epidemią chorób zakaźnych? Zagrożenie chorobami zakaźnymi jest w danej populacji opanowane, gdy zaszczepiony przeciwko danej chorobie jest odpowiednio wysoki odsetek społeczeństwa. Wtedy nabieramy tzw. odporności populacyjnej, dzięki której zmniejsza się ryzyko zachorowania na tę chorobę również osób nieuodpornionych. Procentowy wskaźnik osób uodpornionych przez szczepienie ma różną wartość w zależności od choroby. Dla odry to 95 proc., dla krztuśca: 92-94 proc., błonicy i różyczki: 83-86 proc., świnki: 75-86 proc. Oznacza to, że tyle osób w populacji musi być odpornych na daną chorobę, żeby nie doszło do zakażeń na większą skalę. Czy ruch antyszczepionkowy w Polsce jest już tak duży, że wracają do nas opanowane dzięki szczepieniom choroby zakaźne? Jesteśmy na granicy utracenia populacyjnej odporności przeciwko odrze, jednej z najbardziej zakaźnych chorób (jedna osoba chora zaraża 14-17 kolejnych). Dekadę temu wyszczepialność sięgała 98 proc. Według danych NIZP - PZH w 2017 r. spadła poniżej 95 proc., czyli progu uznawanego przez ekspertów za dolną granicę gwarantującą odporność populacyjną. Odsetek osób zaszczepionych jedną dawką szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce wynosi w tej chwili 94 proc., dwiema dawkami - 93 proc. W tym roku do września na odrę zachorowały 123 osoby, w tym samym czasie w ubiegłym roku- 46 osób. Jeszcze poważniej sytuacja wygląda w innych krajach Europy. Do połowy br. odnotowano 41 tys. zachorowań na odrę i 37 zgonów spowodowanych tą chorobą. Jak podała Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), w ciągu roku (lipiec 2017 - lipiec 2018 r.) najwięcej osób zachorowało we Włoszech: 3341, we Francji: 2740, w Grecji: 3193, w Rumunii: 1354. WHO oszacowało, że ponad 80 proc. chorujących nie było szczepionych przeciwko odrze, 6 proc. było po dwóch dawkach szczepienia. Co robią Niemcy, żeby zatrzymać epidemię odry? Szczepienia w Niemczech są dobrowolne; dekadę temu poziom wyszczepialności przeciwko odrze wynosił 88 proc. Kiedy na przełomie 2014 i 2015 r. zaczęto odnotowywać gwałtowny wzrost zachorowań na tę chorobę (650 zachorowań w ciągu pół roku), władze zaczęły szukać sposobu na skłonienie obywateli do szczepień. W 2017 r. zaostrzono przepisy dotyczące realizacji szczepień. Rodzice, którzy przed posłaniem dziecka do przedszkola nie spotkają się z lekarzem, aby porozmawiać na temat szczepień, są karani grzywną do 2,5 tys. euro. Przedszkola mają obowiązek przekazywania władzom informacji o rodzicach unikających konsultacji lekarskiej w sprawie szczepień. Dyrektorzy przedszkoli mogą również odmówić przyjmowania dzieci, których rodzice nie przedstawią dokumentu poświadczającego wykonanie szczepienia. Są efekty. W pierwszej połowie tego roku zanotowano 387 zachorowań, czyli o połowę mniej niż w analogicznym okresie w 2017 r. Według przeciwników szczepienia są nieskuteczne. Utrzymują, że choroby zakaźne zaczęły znikać, zanim pojawiły się przeciwko nim szczepienia. Zachorowania i zgony spowodowane np. błonicą albo odrą zdarzały się w Polsce bardzo często, dopóki nie wprowadzono szczepionek. Inne metody walki z chorobą nic nie dawały. Np. na błonicę do połowy lat 50. XX w. umierało od kilkuset do kilku tysięcy osób rocznie (rekord to 3143 zgony w 1951 r.). Szczepionka jest dostępna od 1964 r., a od 1973 r. do dziś nie umarła w Polsce na błonicę ani jedna osoba. Przed wprowadzeniem szczepionki przeciw odrze w 1975 r. epidemie występowały co 2-3 lata. Co roku chorowało od 70 tys. do 130 tys. osób, a w rekordowych latach nawet 200 tys., umierało 200-300 dzieci, a tysiące miały ciężkie powikłania wymagające długotrwałej hospitalizacji. W 1963 r. dzięki szczepionce udało się pokonać epidemię ospy prawdziwej we Wrocławiu. Zaszczepiono 98 proc. mieszkańców miasta. Jednak zanim opanowano chorobę, zachorowało 99 osób, z których siedem zmarło. Jeśli niezaszczepionych osób dalej będzie przybywać w takim tempie, choroby mogą wrócić. Takie doświadczenia ma m.in. Wielka Brytania, gdzie po publikacjach fałszywie łączących szczepionkę przeciwko odrze, śwince i różyczce z autyzmem liczba przypadków odry w Anglii i Walii wzrosła z 56 w roku 1998 do ponad tysiąca w kolejnych latach.
Czy państwo ukrywa przed Polakami skutki uboczne szczepionek? To jedna z głównych tez ruchu antyszczepionkowego, który domaga się nie tylko zniesienia obowiązku szczepień, lecz także wypłacania odszkodowań z funduszu zasilanego przez koncerny farmaceutyczne za skutki uboczne działania szczepionek. NIZP - PZH co roku publikuje na swojej stronie internetowej statystyki o skali tzw. niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP). W 2016 r. na miliony wykonanych szczepień były to trzy przypadki ciężkie, 107 poważnych i 2231 pozostałych. Częstość występowania NOP zależy od rodzaju szczepionki. Przy szczepionkach stosowanych w Polsce jeden NOP występuje przeciętnie raz na 10 tys. szczepień. Pod względem częstości można je podzielić na odczyny bardzo częste, częste, umiarkowanie częste, rzadkie i bardzo rzadkie. Np. reakcja anafilaktyczna może wystąpić z częstością jedna na milion podanych dawek szczepionki, natomiast objawy miejscowe z częstością 1 na 10 podanych dawek.


W kraju i na świecie

 

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie regulaminu wynagradzania

Trybunał Konstytucyjny orzekł 2 października 2018 r., że przepis Kodeksu pracy, który nakłada na pracodawcę obowiązek uzgodnienia regulaminu wynagradzania z zakładową organizacją związkową jest zgodny z konstytucją. Art. 772 § 4 Kodeksu w związku z art. 30 ust. 5 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych jest zgodny z:  a) art. 20 w związku z art. 22 oraz art. 59 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, b) art. 4 Konwencji (nr 98)  oraz (c) art. 6 pkt 2 Europejskiej Karty Społecznej. Zgodnie z powołanym przepisem Kodeksu pracy regulamin wynagradzania ustala pracodawca. Jeżeli jednak u danego pracodawcy działa zakładowa organizacja związkowa, pracodawca uzgadnia z nią regulamin wynagradzania – stanowi Kodeks pracy. Konfederacja Lewiatan w swoim wniosku wskazywała, że art. 772  § 4 kodeksu pracy powoduje nierówne traktowanie stron. Lewiatan zarzucił też nierówne traktowanie przedsiębiorców, gdyż ten, który uzgodnił z działającą u siebie organizacją związkową układ zbiorowy pracy, może go wypowiedzieć bądź uchylić, a objęci regulaminem wynagradzania już takiej możliwości nie mają. Wnioskodawca podnosił także, że przepisy nie przewidują także możliwości jednostronnego wypowiedzenia regulaminu wynagradzania przez pracodawcę. Obecnie obowiązek ustanowienia regulaminów wynagradzania dotyczy pracodawców zatrudniających powyżej 50 pracowników lub zatrudniających w przedziale od 20 do 50 pracowników, gdy z wnioskiem w tej sprawie wystąpi działający w niej związek zawodowy podnosił Justyn Piskorski, sędzia TK, uzasadniając wyrok. Zdaniem Trybunału zakwestionowana regulacja nie narusza jednak konstytucyjnego prawa do rokowań. – Nałożenie na pracodawcę obowiązku zainicjowania negocjacji w zakresie ustalenia regulaminu wynagradzania i ustalenie jego treści ze związkami zawodowymi w żaden sposób nie towarzyszy ograniczeniem prawa pracodawcy, jak i działających u niego organizacji związkowych do swobodnych rokowań – uznał TK. Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Justyn Piskorski zwrócił uwagę, że brak zgody związków zawodowych w sprawie regulaminu wynagradzania skutkuje ustaleniem warunków wynagradzania pracowników indywidualnie w umowie o pracę. W ocenie  Trybunału nie można uznać więc, że zaskarżone przepisy zmuszają pracodawcę do osiągnięcia porozumienia z organizacją związkową kosztem niekorzystnych dla niego rozwiązań regulaminowych. Odnosząc się do braku możliwości wypowiedzenia regulaminu sędzia Piskorski wskazywał, że Trybunał nie może się zajmować zaniedbaniami prawnymi, a powinno to zostać jednoznacznie uregulowane w kodeksie pracy.

Solidarność sięga gwiazd w Ryanair

W Regionie NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk 10 września została zarejestrowana organizacja zakładowa „Solidarności” w firmie Ryanair DAC. Skupia ona tymczasowo 28 pracowników z oddziałów we Wrocławiu, Krakowie i Katowicach. Członkowie nowej organizacji mają wiele spraw, którymi pragną się zająć. Firma, której główna siedziba mieści się w Irlandii, przedstawiła im ultimatum. Mają w ciągu dwóch tygodni zrezygnować z umowy o pracę na rzecz samozatrudnienia. Nie dostali też z centrali żadnego odzewu, kiedy przesłali informację o założeniu Związku. Uważają, że w Polsce są pracownikami drugiej kategorii. Chcą rozmawiać o płacach, bo są przekonani o nierównym traktowaniu. Mają obawy co do przyszłości swojego zatrudnienia. Na zebraniu spotkali się w siedzibie Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk.

Miara Mirosław                  
Przewodniczący KM NSZZ Solidarność


czwartek, 4 października 2018

PIGUŁKA nr.36/18

PIGUŁKA       Co słychać  w   Solidarności
Warszawa   05.10.2018r. nr 36/18


W Polfie Warszawa  S.A.

W tygodniu

W środę 3 października 2018r. odbyło się kolejne  spotkanie przedstawicieli związków zawodowych z Zarządem Spółki, tym razem z udziałem Prezesa – Tomasza Moysa.
Podczas spotkania zakomunikowano nam, iż dwie spółki które powstały podczas budowy nowej firmy w Duchnicach obecnie stały się oficjalnie spółkami ze statusem pracodawcy, to znaczy zaczęły zatrudniać pracowników. Zatrudniono już kilka osób. Nie będę w tej chwili dalej opisywał tego zjawiska, ponieważ na spotkaniu poinformowano nas, że będzie w tej sprawie wysłany specjalny komunikat, wówczas mam nadzieję, wszyscy dowiedzą się o co chodzi. Ewentualnie po komunikacie pozwolę sobie na komentarz.

Ponownie poproszono związki o zgodę na trzymiesięczny okres rozliczeniowy w czwartym kwartale i w przyszłym roku. Ze względu na fakt, iż w tym roku kalendarz tak nam się ułożył, iż dobrze byłoby odpracować 4 dni w terminie 02.11 i w dniach 24.12 – 31.12.2018. Po przeanalizowaniu prośby Zarządu zdecydowaliśmy
o zgodzie (wyjątkowo) na trzymiesięczny okres rozliczeniowy, ale tylko w czwartym kwartale.
Zarząd wcześniej poinformował nas o tym, że na naszą prośbę zlikwidował III zmianę w dniu 31 października żeby nie było sytuacji, iż pracownicy kończą pracę o 6.00 w Dniu Wszystkich Świętych. Ta zmiana będzie odpracowana 8 grudnia na I zmianie.
Przy zgodzie na trzymiesięczny okres rozliczeniowy w czwartym kwartale w celu odpracowania wyżej wymienionych dni, Zarząd zaproponował w październiku i listopadzie następujące soboty pracujące:
·       6 sobót:
o   Październik        - 13.10,  20.10, 27.10
o   Listopad              - 10.11,  17.11,  24.11
·       praca na dwie zmiany, gdzie przy powyższych terminach zmiany tak wypadną, że każdy pracownik przepracuje po 4 soboty

Niestety Zarząd wymyślił jeszcze jedną propozycję a mianowicie, że gdy będzie organizowane Spotkanie Świąteczne w dniu 30 listopada, to nie będzie wówczas III zmiany a ta zmiana odpracuje dniówkę 12 grudnia na II zmianie. Na taką propozycję nie mogliśmy się zgodzić, uznając ją za dyskryminowanie, ponieważ nikt inny z pracowników nie musiał udziału w Spotkaniu Świątecznym odpracowywać.
Po naszym sprzeciwie Zarząd zrezygnował z tego niedobrego pomysłu odpracowania Spotkania Świątecznego.
Rozliczenia pracy w soboty w IV kwartale będzie zgodnie z następującymi zasadami:
Pracownicy pracujący w podstawowym systemie czasu pracy przy pracy zmianowej, za pracę w sobotę świadczoną zgodnie z harmonogramem pracy, oprócz normalnego wynagrodzenia, otrzymają dodatek w wysokości 200 zł brutto za każdą przepracowaną sobotę.
Praca w soboty będzie dotyczyła Kropli i Ampułkarni oraz służb technicznych, koniecznych do wsparcia produkcji.


Zapraszamy do NSZZ Solidarność.
Zapraszam „niezrzeszonych” pracowników, do zapisywania się do NSZZ Solidarność. Wystarczy przyjść do biura i wypełnić deklarację, można ją otrzymać również mailowo. Oprócz wszystkich zalet przynależności do związków zawodowych tj. jak obrona pracownika, reprezentowanie jego interesów przed pracodawcą, przypomnę o kilku dodatkowych kwestiach: wypłacamy zasiłki statutowe (urodzenie dziecka -  1000,00zł, śmierć członka rodziny -500,00zł), każdy członek związku dostaje dofinansowanie do imprez kulturalnych do wysokości 200,00 zł, członek związku odchodzący na emeryturę otrzymuje prezent w wysokości – 600,00 zł, każdy członek związku otrzymuje specjalną kartę, która upoważnia go do korzystania bez ograniczeń z porad prawnych kancelarii CDO24, każdy członek związku może otrzymać  specjalną kartę rabatową na paliwo,  dofinansowujemy również dla członków związku wycieczki, opłacamy adwokata w przypadku zwolnienia pracownika z pracy, gdy zdecydujemy się „iść do sądu” i szereg innych przywilejów.

U właściciela ; W farmacji

Od przyszłego roku będą braki leków w aptekach?    Medexpress.pl

Od przyszłego roku mogą być braki leków w aptekach - ostrzegają krajowe firmy farmaceutyczne. Jeśli proces negocjowania listy leków refundowanych będzie przebiegał w nowowprowadzanym właśnie trybie, resort zdrowia nie zdąży. 31 grudnia br. wygasają decyzje refundacyjne około 3 tysięcy leków obecnych na liście refundacyjnej. Ministerstwo Zdrowia zamierza po raz czwarty negocjować ich ceny. Zważywszy, że poprzednie tak duże negocjacje zaczęły się w sierpniu i trwały do końca roku, zakończenie obecnych rozpoczynanych w październiku stoi pod znakiem zapytania. Tymczasem co drugi sprzedawany w aptekach lek został wyprodukowany przez krajowych wytwórców. Dlatego w trosce o bezpieczeństwo pacjentów krajowi producenci leków proponują automatyczne przedłużenie decyzji refundacyjnych lub negocjowanie całego portfolio firmy. Krajowi wytwórcy leków są zaniepokojeni nieuwzględnianiem przez komisję negocjacyjną Ministerstwa Zdrowia partnerstwa z polską gospodarką naszych członków. Zarówno minister zdrowia, jak i minister przedsiębiorczości i technologii obiecał nam priorytetyzację firm przyczyniających się do rozwoju naszej gospodarki. Tymczasem w ramach toczących się negocjacji cen leków refundowanych w ogóle nie bierze się tego pod uwagę i krajowy producenci otrzymują negatywne decyzje refundacyjne.
Biorąc pod uwagę, że leki w Polsce należą do najtańszych w Europie, a nakłady publiczne na refundację są najniższe w UE, zmuszanie krajowych firm po raz czwarty do obniżek cen tych samych leków może okazać się dewastacyjne dla całego przemysłu farmaceutycznego w Polsce. Zwłaszcza że - jak pokazują wyliczenia IQVIA dla INFARMY „Finansowanie ochrony zdrowia w kontekście efektów społeczno-gospodarczych” - zrównanie w Polsce wydatków publicznych na leki ze średnią UE przedłużyłoby życie Polaków, a także przyczyniłoby się do rozwoju naszej gospodarki. PZPPF wskazuje, że koszty produkcji leków wzrosną w przyszłym roku o około 500 mln zł w związku z wprowadzeniem unijnych przepisów o dodatkowych zabezpieczeniach opakowań leków oraz z powodu rosnących kosztów pracy. - Zmuszanie nas do kolejnych obniżek cen pozbawi nas możliwości jakiekolwiek inwestycji. Oszczędności uzyskane w wyniku negocjacji będą tylko pozorne, bo w rzeczywistości oznaczać będą osłabienie naszej gospodarki - mówi K. Kopeć prezes PZPPF.​


W kraju i na świecie

NSZZ „Solidarność” za wydłużeniem ograniczenia handlu w niedzielę
NSZZ "Solidarność" apeluje, by sklepy były zamknięte już w sobotę od godziny 22 do poniedziałku 5:00. Zakaz miałby zostać wydłużony z 24 do 31 godzin. Pracodawcy łamią prawo pracy, bo z powodu niedziel bez handlu wydłużają pracownikom godziny pracy w soboty i poniedziałki - twierdzi Krajowy Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ "S". Dlatego związek chce nowelizacji ustawy o zakazie handlu, która wydłuży przerwy w pracy sklepów. W tygodniu z niedzielą bez handlu sklepy miałyby być zamknięte od godz. 22 w sobotę do godz. 5 w poniedziałek. Jak argumentuje "Solidarność", niektórzy pracodawcy w sposób "uporczywy i nieuzasadniony" wydłużają godziny pracy w soboty poprzedzające niedziele bez handlu i nakazują wcześniejsze rozpoczęcie pracy w poniedziałki po takiej niedzieli. Ze względu na "takie praktyki" "S" w liście do Minister Polityki Rodziny, Pracy i Polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej proponuje zwiększyć "zakres godzinowej przerwy" w placówkach handlowych i zapisać to w znowelizowanej ustawie.
Prace nad nowelizacją ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę przyspieszą
Minister Elżbieta Rafalska zgodziła się, by prace nad zmianą ustawy wykluczającą możliwość sztucznego przekształcania się placówek handlowych w punkty usług pocztowych nabrały tempa. Mamy nadzieję, że ustawa zostanie znowelizowana jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia – mówi Tygodnikowi Solidarność Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”. Dziś odbyło się spotkanie w Ministerstwie Rodziny Pracy i Polityki Społecznej na którym poruszono tą kwestie. Wcześniej Krajowy Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność” zwrócił się do Minister Elżbiety Rafalskiej z pismem, w którym podkreślił konieczność sprecyzowania niektórych przepisów prawa, tak, aby sieci handlowe nie mogły się przekształcać w placówki pocztowe i tym samym łamać idei ustawy. Początkowo ministerstwo nie spieszyło się z wprowadzeniem zmian. Teraz, jak twierdzi Bujara, ma się to zmienić.  Już w kwietniu portale internetowe informowały, że na drzwiach sklepów sieć Żabka pojawiły się informację, że jest to także punkt usług pocztowych. Niedawno zaś sieć wygrała kilka spraw w sądzie. Na podstawie wyroków placówki sieci mogą działać w niedzielę, jako placówki pocztowe, jako wyłączone spod obowiązywania ustawy. Ustawodawca dopuścił bowiem wiele wyjątków w tym akcie prawnym.  Solidarność obawa się, że sieć Żabka da zły przykład innym właścicielom punktów handlowych. Zwraca też uwagę, że działanie sieci jest sprzeczne z duchem i ideą ustawy.  Dlatego postuluje zmiany. Z propozycjami zwróciła się do Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej. 

Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ Solidarność


czwartek, 27 września 2018

PIGUŁKA nr. 35/18

PIGUŁKA       Co słychać  w   Solidarności
Warszawa   28.09.2018r. nr 35/18


W Polfie Warszawa  S.A.

W tygodniu

W poniedziałek 24 września 2018r. odbyło się kolejne cykliczne spotkanie przedstawicieli związków zawodowych z Zarządem Spółki. Po raz kolejny nie było na spotkaniu Prezesa Tomasza Moysa a dodatkowo tym razem członek Zarządu – Krzysztof Raczyński podczas spotkania opuścił nas udając się oczywiście do innych obowiązków, chyba na wideokonferencję ale dokładnie nie pamiętam. Natomiast już wiem, iż od jakiegoś czasu naszym wielu pracownikom, praca w naszej korporacji kojarzy się z wideokonferencjami, konferencjami, zebraniami, spotkaniami, szkoleniami, integracjami, naradami itd. itd. Póki co jeszcze dla niektórych zostaje trochę czasu na normalną pracę, ale innym już niewiele, po zaliczeniu wszystkich zebrań i spotkań. Podejrzewam, że przy dalszym rozwoju tej formy działalności, ktoś zgłosi „kaizena” żeby zrezygnować z normalnej pracy, czy produkcji, aby efektywniej wykorzystać czas na wideokonferencje, szkolenia, konferencje, spotkania, narady.
Wracając do naszego poniedziałkowego spotkania to niewiele mogę o nim powiedzieć poza tym, że przebiegło w miłej atmosferze, co oczywiście jest jakimś tam sukcesem, bo pamiętam tego typu spotkania bardzo niemiłe.
Na początku długi nieciekawy (tak jak wyniki) referat o sytuacji w Grupie i w Polfie. Jakoś niepostrzeżenie minęły czasy, gdy podczas tych prezentacji wyników, we wszystkich kategoriach byliśmy prawie najlepsi na Karolkowej. Nie wiem dlaczego to się zmieniło, może właśnie teraz tak jak w całej korporacji, mamy za dużo wideokonferencji, szkoleń, konferencji, spotkań, narad i kadra nie ma czasu na przypilnowanie „roboty”.
Drwię sobie z tych wydawałoby się poważnych przecież spotkań, ale dlatego, że coraz częściej docierają do mnie głosy właśnie od kadry, iż nie mają czasu na normalną pracę, to przecież jest chore. Zgłaszam pomysł na ostatni kwartał 2018 roku, likwidacja wszystkich „nasiadówek”, poprawimy wówczas wyniki produkcyjne, bo w sumie o produkcję chodzi, chyba że się mylę, może się jednak mylę, bo w korporacji jednak nie wielkość produkcji ale wskaźniki są najważniejsze.
Ponownie wracając do naszego spotkania cyklicznego, bo już drugi raz odpłynąłem od meritum, to po referacie z wynikami, była krótka rozmowa na temat trzymiesięcznego okresu rozliczeniowego w czwartym kwartale i o możliwości rozpoczynania pracy w niedziele wieczorem na „kroplach”. Po krótkiej wymianie zdań, wyjaśnieniu nieporozumień z interpretacją zasad pracy w niedziele a zaistniałym przekazem, oraz po omówieni warunków wprowadzenia trzymiesięcznego okresu rozliczeniowego, rozstaliśmy się w miłej atmosferze, bez dokonania jakichkolwiek ustaleń. To właściwie tyle o tym spotkaniu ☹.

Zapraszamy do NSZZ Solidarność.
Zapraszam „niezrzeszonych” pracowników, do zapisywania się do NSZZ Solidarność. Wystarczy przyjść do biura i wypełnić deklarację, można ją otrzymać również mailowo. Oprócz wszystkich zalet przynależności do związków zawodowych tj. jak obrona pracownika, reprezentowanie jego interesów przed pracodawcą, przypomnę o kilku dodatkowych kwestiach: wypłacamy zasiłki statutowe (urodzenie dziecka -  1000,00zł, śmierć członka rodziny -500,00zł), każdy członek związku dostaje dofinansowanie do imprez kulturalnych do wysokości 200,00 zł, członek związku odchodzący na emeryturę otrzymuje prezent w wysokości – 600,00 zł, każdy członek związku otrzymuje specjalną kartę, która upoważnia go do korzystania bez ograniczeń z porad prawnych kancelarii CDO24, każdy członek związku może otrzymać  specjalną kartę rabatową na paliwo,  dofinansowujemy również dla członków związku wycieczki, opłacamy adwokata w przypadku zwolnienia pracownika z pracy, gdy zdecydujemy się „iść do sądu” i szereg innych przywilejów.

U właściciela ; W farmacji

Najbardziej rentowna inwestycja koncernów farmaceutycznych     Rynek Aptek
Badacze z obszaru nauk ekonomicznych opracowali analizę "Interakcje lekarzy w branży: perswazja i dobrobyt". Sprawdzili w niej, jak zjedzenie przez lekarza obiadu fundowanego przez koncern farmaceutyczny wpływa na skłonność do przepisywania recept na leki. Naukowcy zbadali rynek statyn.
Posłużyli się danymi z lat 2011-2012. W tym okresie na amerykańskim rynku sprzedawano dwie markowe statyny: Lipitor Pfizera i Crestor AstraZeneki oraz kilka leków generycznych. W badanym okresie, 59 proc. z 15 tys. kardiologów przyjęło zaproszenie od przynajmniej jednego z producentów tych leków - informuje portal obserwatorfinansowy.pl. Z wyliczeń analityków wynika, że taki obiad powodował wzrost liczby przepisywanych recept leku fundatora o 73 procent. Przekłada się to na wzrost udziału danego leku w sprzedaży rynkowej z 2,7 proc. do 4,6 procenta. Koncern Astra Zeneca fundował obiady kardiologom dwa i pół razy częściej niż jego konkurent Pfizer. Ich obiady były także znacznie droższe (38 dolarów w porównaniu do 24 dolarów). Biorąc pod uwagę koszt obiadu (ok. 100-150 zł) i zyski z nich wynikające dla koncernów, można wnioskować, że obiady dla lekarzy to najbardziej rentowna inwestycja koncernów farmaceutycznych.
Rośnie pula na lekarstwa    Dziennik

NFZ będzie co roku przeznaczał tę samą część budżetu na refundację farmaceutyków. Obecnie określone są tylko maksymalne wydatki na ten cel - minimum nie ma. Jak się dowiedzieliśmy, taki zapis znalazł się w dokumencie „Polityka lekowa państwa” (uchwałę w tej sprawie przyjął w zeszłym tygodniu rząd). Z naszych informacji wynika, że Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzenie zmian do ustawy refundacyjnej jeszcze w tym roku. Chodzi o sztywny zapis, że z każdego budżetu NFZ co najmniej 16,5 proc. ma trafi ać na leki (dziś na ogół przeznacza się na nie 13-14 proc. wydatków). O jaką kwotę chodzi? W planie finansowym funduszu na przyszły rok są 82 mld zł. W rubryce „refundacja” zaplanowano wydatki rzędu 12,2 mld zł. Gdyby już obowiązywała zasada 16,5 proc. na leki, byłaby to kwota ok. 13,5 mld zł. O takie zmiany od lat walczyli przedstawiciele pacjentów. Ich zdaniem to właśnie budżet refundacyjny (czyli to, ile NFZ dokłada do leków) jest najczęściej zmniejszany ze względu na inne potrzeby. A terapii, które z braku refundacji nie są dla pacjentów dostępne, wciąż jest mnóstwo.
W samej onkologii - co najmniej kilkadziesiąt. Jak mówi Wojciech Wiśniewski z fundacji Alivia, która pomaga pacjentom zbierać pieniądze na nierefundowane leki, w kolejce czekają m.in. preparaty stosowane w leczeniu szpiczaka, terapia trzeciej i czwartej linii w przypadku nowotworów jelita grubego czy uzupełniająca drugą linię przy raku płuca. Szczególnie źle pod względem dostępu do kosztownych specyfi ków jest w hematologii, np. przy przewlekłej białaczce szpikowej.
Potrzeby trudno zliczyć, ale planowana „kotwica” zobowiązująca fundusz do wydania określonej puli pieniędzy na leki zaspokoi przynajmniej część z nich. NFZ do tej pory tłumaczył, że sam wie, jakie są największe potrzeby, i lepiej, by budżet pozostał elastyczny. Jednak resort przekonuje, że zmiana gwarantuje przewidywalność. - Płatnik wie, na co go stać, pacjenci wiedzą, na co mogą liczyć. To także stabilniejsza sytuacja dla producentów i wszystkich graczy na rynku - uważa autor pomysłu wiceminister zdrowia Marcin Czech.  Szczególnie źle pod względem dostępu do leków jest w hematologii



W kraju i na świecie


Budżetówka dostanie więcej. To zasługa Solidarności!

O podwyżkach w budżetówce, płacy minimalnej, Radzie Dialogu Społecznego i protestach w rozmowie z Robertem Wąsikiem z Tygodnika Solidarność - Piotr Duda, szef Solidarności

O podwyżkach w budżetówce, płacy minimalnej, Radzie Dialogu Społecznego i protestach w rozmowie z Robertem Wąsikiem z Tygodnika Solidarność - Piotr Duda, szef Solidarności. Mamy za sobą ważne posiedzenie Rady Dialogu Społecznego, na którym rozmawiano o budżecie. Ile środków popłynie w przyszłym roku do pracowników budżetówki? Znacząco więcej niż w latach poprzednich oraz znacznie więcej niż pierwotnie proponował rząd, choć mniej niż postulowała Solidarność. Najważniejsze i kluczowe jest to, że wreszcie o 2,3 proc. zostanie uwolniony wskaźnik waloryzacji (który od 2010 roku jest zamrożony). Pierwsza propozycja projektu budżetu, to było dalsze mrożenie wskaźnika, dopiero po spotkaniu Premiera z Solidarnością rząd zmienił zdanie. Wzrost o ten procent nastąpi poprzez wzrost kwoty bazowej dla pracowników objętych systemem mnożnikowym oraz wzrost wynagrodzenia zasadniczego pracowników niemnożnikowych. To trochę skomplikowane, ale pracownicy budżetówki wiedzą o co chodzi. I to jest pierwsza ważna wiadomość. Druga to taka, że dodatkowe środki z rezerwy budżetowej zasilą fundusze pracowników objętych tzw. niemnożnikowym systemem wynagrodzeń, czyli przede wszystkim inspektoraty, takie jak np. sanitarny, farmaceutyczny, weterynaryjny, pracy, itd. Tych inspektoratów jest ponad dwadzieścia. Dodatkowe środki otrzymają również pracownicy w administracji wojewódzkiej. Ale jest jeszcze trzecia wiadomość. Decyzje jakie podwyżki dostanie konkretny pracownik, czy grupa pracowników, będą podejmowane w uzgodnieniu z organizacjami związkowymi. I to jest tutaj dla nas najważniejsze.
Jeśli szybko policzyć, to jednak mniej niż 12 proc. Ale więcej niż pierwotna propozycja rządu, który zakładał wzrost funduszu o 2,3 mld zł bez odmrażania wskaźnika. Zresztą z tych środków większość przeznaczona byłaby na urzędników, których wynagrodzenia regulowane są innymi ustawami (sędziowie, asesorzy, prokuratorzy itp.). A to oznacza dalsze tworzenie kominów t/z. lojalnościowych. Mówiąc krótko, dzisiaj mamy odmrożenie wskaźnika i dodatkowe środki z rezerwy budżetowej. I na tym właśnie polega kompromis. I trzeba jasno powiedzieć: korzystniejsze propozycje rządu dot. płacy minimalnej i podwyżek w budżetówce, to wyłącznie zasługa Solidarności. W mojej ocenie więcej w tym momencie nie dało się osiągnąć. Ważne jest też, że otwieramy pewien trend nadrabiania zaległości, który w przyszłym roku mam nadzieję będzie kontynuowany. W każdym razie Solidarność będzie się tego domagała.
W swojej wyliczance mówi pan o uzgodnieniu konkretnych podwyżek ze związkami zawodowymi działającymi tam gdzie te podwyżki będą dzielone. Dlaczego to takie ważne. Jeśli spojrzymy na wynagrodzenia w budżetówce to zobaczymy ogromne kominy płacowe. Skierowanie samych procentów, nawet wyższych niż postulowane 12 proc. spowoduje, że ci najniżej zarabiający znowu otrzymają kilka złotych, a wysoko zarabiający po kilkaset. Dzięki mechanizmowi uzgadniania – zwracam uwagę na słowo uzgadniania, a nie konsultowania – te pieniądze będą bardziej sprawiedliwie dzielone. Tym samy największe środki powinny trafić do najniżej zarabiających. I to jest dla nas najważniejsze.
Jednak na RDS nie udało się uzgodnić wspólnego stanowiska, a OPZZ w ubiegłą sobotę manifestowało w Warszawie. Nie lubię komentować działalności innych central związkowych. Wolę skupiać się na tym co my robimy. Ale to prawda. OPZZ stawia nierealne, wzięte z sufitu postulaty – byle wyższe od Solidarności – i nie chce prowadzić dialogu. Weźmy chociażby płacę minimalną. OPZZ chce od razu poziomu 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia, czyli grubo powyżej 2300. I co z tego, że to słuszne oczekiwanie, gdy nie ma najmniejszych szans na jego realizację. Jestem zły, bo od 2011 roku wspólnie z pozostałymi centralami konsekwentnie udawało nam się zbliżać do tego poziomu, dzięki czemu płaca minimalna rośnie szybciej, niż chciały kolejne rządy i pracodawcy. Przypomnę, przez 8 lat to grubo ponad 700 zł, czyli blisko 70 proc. wzrostu. Wtedy relacja do przeciętnego wynagrodzenia wynosiła poniżej 37 proc., teraz jest powyżej 47 proc. Poziom 2250, który wywalczyła Solidarność jest kontynuacją tej drogi. Jeszcze 2-3 lata i osiągniemy to, o co od lat zabiegamy.
OPZZ zarzuca Solidarności upolitycznienie i uważa, że gdyby nie uległość wobec władzy udałoby się wywalczyć więcej. Panie redaktorze. OPZZ nie musi się oglądać na Solidarność. Jeśli jak samo twierdzi jest największym związkiem zawodowym w Polsce – co oczywiście jest bzdurą – może robić własne skuteczne akcje. Tymczasem po dwumiesięcznej akcji informacyjnej wyprowadza na ulicę kilkanaście tysięcy osób. To jest kompromitacja. Weźmy nauczycieli. Należące do OPZZ Związek Nauczycielstwa Polskiego zrzesza ok. 40 proc. wszystkich pracujących nauczycieli (Solidarność w oświacie stanowi mniejszość). Przypomnę jest ich w Polsce blisko 600 tys. I w sobotę – a więc w dzień wolny – do Warszawy przyjeżdża zaledwie kilka tysięcy.
To wina OPZZ? Nie do końca. To szerszy problem. Związki zawodowe stwarzają możliwości pracownikom, ale ci muszą chcieć z nich korzystać. Jeśli organizujemy manifestację, to bierzemy na siebie wysiłek, odpowiedzialność, ponosimy koszty i dajemy pracownikom narzędzie. A ci muszą tylko z tego skorzystać. Mówiąc oględnie ruszyć się z fotela, wsiąść w autobus i walczyć o swoje. Byłem swojego czasu bardzo zawiedziony, gdy walcząc o wiek emerytalny przeciwko Donaldowi Tuskowi, było nas kilkadziesiąt tysięcy. A sprawa dotyczyła 16 milionów ubezpieczonych. Podobnie przy kodeksie pracy w 2013 r. Co z tego, że wspólnie z OPZZ i Forum ZZ wyprowadziliśmy na ulicę 200 tys. ludzi, gdy pozostałe 16 milionów siedziało sobie w domu i kibicowało. Podobnie dzisiaj. Co nie zmienia faktu, że ze swoimi żądaniami OPZZ powinien zejść na ziemię i współpracować.
Powiedział pan przewodniczący, że wyższy niż planowany przez rząd wzrost wynagrodzeń w budżetówce i większa płaca minimalna to wyłącznie zasługa Solidarności. To dość jednoznaczna teza. Ale prawdziwa. Solidarność szukając bardziej skutecznych narzędzi zdecydowała się wspierać tych polityków, którzy chcą realizować postulaty pracownicze. I to jak na razie daje bardzo dobre efekty. Wiek emerytalny, ograniczenie handlu w niedzielę, klauzule społeczne w zamówieniach publicznych, minimalna stawka godzinowa, bardziej dynamiczny wzrost płacy minimalnej, lepsze zabezpieczenia dla zatrudnionych na czas określony, wyłączenie z minimalnego wynagrodzenia dodatków nocnych, lepsza ochrona dla pracowników agencji pracy tymczasowej, w tym szczególnie kobiet w ciąży, zniesienie syndromu pierwszej dniówki, zniesienie dyskryminacji przy zatrudnianiu młodych pracowników, dłuższe okresy odwoławcze w sądzie pracy, lepsze wsparcie dla rodzin wychowujących dzieci, dialog społeczny, ograniczenie umów śmieciowych, itd., itp. Mógłbym jeszcze wymieniać. Podobnie jest z obecnym budżetem. To jest właśnie zasadnicza różnica między nami, a innymi centralami związkowymi.
Ale minimalna stawka godzinowa przy umowach zleceniach to postulat OPZZ. Tak, ale to myśmy go zrealizowali dzięki podpisaniu umowy z Andrzejem Dudą w wyborach prezydenckich i wsparciu Zjednoczonej Prawicy w wyborach parlamentarnych. Mówiąc wprost – OPZZ ma postulaty, ale to Solidarność je realizuje. Tak było m.in. ze stawką godzinową. To zrealizowany element umowy programowej. Jak większość wskazanych powyżej.
Podsumujmy. Płaca minimalna 2250 zł (zamiast 2220 zł), stawka godzinowa 14,70 zł (zamiast 14 zł), procentowy wzrost nakładów na podwyżki w budżetówce zamiast kwotowego i o kolejne dwa lata odmrożona kwota bazowa naliczania funduszu socjalnego. Tu niestety propozycja rządu jest o jeden rok, ale zrobimy wszystko, aby w pracach nad budżetem w sejmie dołożyć kolejny rok. A więc od poziomu 2014 r. Jednoroczna waloryzacja jest dla nas nie do przyjęcia. Pamiętajmy, że rząd proponuje budżet, a przyjmuje go sejm, senat i podpisuje prezydent. Na etapie sejmowym mamy kilka możliwości zmian i będziemy robić wszystko, aby to osiągnąć. Przypomnę że poprzednie odmrożenie wskaźnika to tylko zasługa Solidarności. Wszystko co pan wymienił, to mniej niż chciała Solidarność, ale na tym polega właśnie dialog i kompromis. Wszystkie strony nie są zadowolone. My też. Ale gdyby nie nasze działania, dialog z rządem, byłoby znacznie mniej, albo nie byłoby w ogóle

Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ Solidarność


czwartek, 20 września 2018

PIGUŁKA nr. 34/18

PIGUŁKA       Co słychać  w   Solidarności
Warszawa   21.09.2018r. nr 34/18


W Polfie Warszawa  S.A.

W tygodniu

Ostatnio miałem okazję porozmawiać z kilkoma pracownicami z produkcji i chciałbym się podzielić moimi przemyśleniami po tych rozmowach. Zacznę może jednak z innej strony. Na zewnątrz są zapewne widoczne dla wszystkich działania właścicielskie w grupie, mające na celu pokazanie pozytywnego wizerunku naszej firmy, to oczywiście dobre działania, nie mam nic do tego. Co jakiś czas pracodawca z grupy otrzymuje jakieś nagrody typu „idealny pracodawca” czy „idealny pracodawca dla studentów”, czy jakoś tam, nieważne , ale niech tam, są nagrody i jest ok. Nie wiem jak te nagrody są przyznawane, mogę tylko podejrzewać. Nigdy przyznający nagrody nie spytał mnie związkowca jakie mam zdanie 😊 a może powinien 😊. W naszej Spółce też co jakiś czas robione są różne działania mające poprawić wizerunek firmy, czy mające na celu „zjednanie” sobie pracowników a to jakieś spotkanie integracyjne a to jakiś „my benefit” a to jakaś „kafeteria” no i dobrze też się nie czepiam, chociaż niektóre rzeczy mnie wkurzają lub śmieszą, ale dobra, są dla pracowników i ok niech będzie. Ostatnie badania wskazują, sam to czytałem, że pracownikowi nie tylko ponoć chodzi o dobrą płacę ale i o inne świadczenia, no dobra też mogę się z tym prawie zgodzić, chociaż mnie osobiście wydaje się, że są najistotniejsze dwa aspekty a mianowicie godziwa płaca i odpowiednia atmosfera w pracy, mówiąc ogólnie. Jeśli chodzi o płacę, to oczywiście temat trudny, bo każdy z nas inaczej ocenia czy płaca jest wystarczająca, czy nie. Patrząc na średnie płace w kraju, porównując płace w innych firmach farmaceutycznych, narażając się niektórym, ośmielę się postawić diagnozę, że u nas nie jest źle ale uważam, iż na niższych stanowiskach, płace powinny być trochę wyższe niż są. Natomiast jeśli chodzi o drugi aspekt, czyli odpowiednia atmosfera, to tutaj niestety jest moim zdaniem bardzo słabo, pomimo benefitów, kafeterii  i innych wynalazków. Rozmawiam z różnymi pracownikami z różnych działów i praktycznie wszędzie pracownicy mają poważne zastrzeżenia. W działach tzw. biurowych, że użyje takiego sformułowania, często pracownikowi narzuca się takie zadania, że nie może się wyrobić w godzinach pracy i albo zostaje „nielegalnie” po godzinach albo bierze laptopa do domu i działa w domu. Pomimo wielokrotnego wskazywania tego zjawiska pracodawcy, nigdy nie zadziałano tak aby ten proceder przerwać. To że pracownicy zostają dłużej można w prosty sposób sprawdzić kontrolując godziny wyjścia z firmy a to że pracują w domach, widać chociażby po godzinach wysyłanych maili czy komunikatów. Pracodawca nie interweniuje, bo moim zdaniem to mu „pasuje” mówiąc kolokwialnie. Niestety takie zaangażowanie w pracę powoduje brak satysfakcji z pracy i przemęczenie pracownika. Przy tej grupie pracowników duże znaczenie ma również traktowanie ich przez kadrę kierownicza w ich działach i tu jest bardzo, bardzo słabo. Nie wiem dlaczego tak jest, że kadra kierownicza zachowuje się mówiąc delikatnie „słabo” wobec pracowników, mimo szkoleń, ale mogę tylko przypuszczać, że wynika to ze specyfiki korporacji, czyli jak „góra ciśnie” dyrektora, to on ciśnie kierownika a kierownik koordynatora czy lidera a ci „wyżywają się” na pracowniku. Teraz dochodzę do tego co zaznaczyłem na początku a mianowicie do produkcji, ale to co opiszę dotyczy oczywiście również działów okołoprodukcyjnych. Pracownicy na produkcji mają według mnie dwa poważne powody do niezadowolenia, które jest niestety bardzo duże. Przede wszystkim są przepracowani. Jest ich za mało, to po pierwsze, ale po drugie i najważniejsze, „wykańczają ich” zmiany nocne i soboty pracujące. Ten problem zgłaszam z uporem od początku, to jest farmacja, tu produkuje się leki dla pacjentów i nie powinno ich się produkować na zmianie nocnej, bo człowiek w nocy powinien spać. Nie wiem co musi się stać na zmianie nocnej, żeby „możni” z tej Grupy doszli do wniosku, że nie powinno być pracy w nocy na produkcji. Nigdy w farmacji nie będziecie mieli zadowolonego pracownika, jak będziecie mu kazali pracować w nocy. Może w rafinerii gdzie pracownik ma pochodzić i popatrzeć na parametry i coś sprawdzić, podkręcić, to ten pracownik będzie zadowolony z pracy ale nasze pracownice, przy tak trudnej i odpowiedzialnej pracy nie powinny i nie mogą pracować w nocy. Ponadto praca tak trudna i odpowiedzialna, wymagająca tych wszystkich aspektów jak strefy, przebierania itd. itd. powoduje przemęczenie i po pięciu dniach pracownicy powinni mieć możliwość odpoczynku w sobotę i w niedzielę i spędzenie czasu z rodziną. Wtedy będziecie mieli zadowolonego pracownika a nie wtedy gdy mu dacie jakąś tam „kafeterię”. 
Oprócz zmian nocnych i pracujących sobót, jest jeszcze jeden aspekt, który bardzo źle wpłynął na atmosferę na produkcji. Moim zdanie poprzednia struktura organizacyjna, gdzie był mistrz i miał odpowiedzialność za określone aspekty i był brygadzista i byli pracownicy, wówczas praca była dobrze zorganizowana i odbywała się w poprawnych stosunkach międzyludzkich. Teraz gdy zlikwidowano mistrzów a dużą odpowiedzialność narzucono pracownikom i liderom, atmosfera jest dużo gorsza. Jeśli do tego dołożymy często bardzo złe wybory jeśli chodzi o mianowanie liderów ( a takie sygnały mam), którzy też pewnie naciskani od góry, stają się naraz całkiem innymi ludźmi niż byli dotychczas, to atmosfera staje się często nie do zniesienia.  
Reasumując, moim zdaniem w naszej Spółce jest ogrom pracy do zrobienia aby poprawić atmosferę pracy. Myślę, że Zarząd odpowiedzialny za ten stan rzeczy, powinien nieco inaczej zbierać informacje o panującej atmosferze. Sprawa jest prosta i oczywista o atmosferę trzeba spytać pracowników z najniższego szczebla, ale żeby dowiedzieć się rzeczywiście jakie mają zdanie, no to trzeba się trochę natrudzić, bo trzeba zdobyć ich zaufanie, żeby zechcieli naprawdę powiedzieć jakie mają uwagi, spostrzeżenia.
Wspominam często w „Pigułce”, że nastał rynek pracownika i to jest już faktem. Mamy za parę lat przenieść produkcję do innych firm w grupie i mamy przeszkolić naszych pracowników do pracy w nowej firmie. Będziemy potrzebować naszych pracowników jak nigdy dotąd a jeśli tak, to zadbajmy o nich teraz, bo wiem, że zaczynają się poważnie rozglądać za inną pracą, bez nocnej zmiany i bez „ciśnienia korporacji”. Jak mówię o tym Zarządowi, to słyszę, że statystyka odejść z firmy jest niewielka i w normie średniej krajowej. Oj te statystyki i tabelki kiedyś nas zgubią i obudzimy się z „ręką w nocniku”.

Zapraszamy do NSZZ Solidarność.
Zapraszam „niezrzeszonych” pracowników, do zapisywania się do NSZZ Solidarność. Wystarczy przyjść do biura i wypełnić deklarację, można ją otrzymać również mailowo. Oprócz wszystkich zalet przynależności do związków zawodowych tj. jak obrona pracownika, reprezentowanie jego interesów przed pracodawcą, przypomnę o kilku dodatkowych kwestiach: wypłacamy zasiłki statutowe (urodzenie dziecka -  1000,00zł, śmierć członka rodziny -500,00zł), każdy członek związku dostaje dofinansowanie do imprez kulturalnych do wysokości 200,00 zł, członek związku odchodzący na emeryturę otrzymuje prezent w wysokości – 600,00 zł, każdy członek związku otrzymuje specjalną kartę, która upoważnia go do korzystania bez ograniczeń z porad prawnych kancelarii CDO24, każdy członek związku może otrzymać  specjalną kartę rabatową na paliwo,  dofinansowujemy również dla członków związku wycieczki, opłacamy adwokata w przypadku zwolnienia pracownika z pracy, gdy zdecydujemy się „iść do sądu” i szereg innych przywilejów.

U właściciela ; W farmacji
Pracodawcy RP: NFZ będzie dyktował szpitalom, czym mają leczyć   Rzeczpospolita
Szpitalom grozi utrata niezależności w metodach leczenia pacjentów, jeśli w życie wejdzie nowe zarządzenie Prezesa NFZ określającego warunki zawierania i realizacji umów w rodzaju leczenie szpitalne w zakresie programy lekowe - uważają Pracodawcy RP. Zakończyły się właśnie konsultacje społeczne dotyczące projektowanego przez NFZ zarządzenia. Wnioski są niepokojące. Projekt to kolejny krok na drodze osłabiania roli szpitali w procesie leczenia - uważają Pracodawcy RP. Jak wyjaśniają, obecnie o tym, czym leczeni są pacjenci (jakie wyroby medyczne i leki są używane w terapii) decydował szpital korzystając z katalogu produktów refundowanych przez Ministra Zdrowia – czyli szpitalny dział zamówień publicznych współpracujący z lekarzami. Zmieni to projektowane zarządzenie, które wprowadza zapisy ustawy z 20 lipca 2017 r. o systemie informacji w ochronie zdrowia. Fundusz zyska bowiem możliwość wpływania na proces zakupu wyrobów medycznych i leków. W ocenie organizacji Pracodawcy RP taka zmiana zmusza do zadania pytania, czy szpital w Polsce jeszcze leczy i zajmuje się pacjentem, czy też jest jedynie wykonawcą poleceń Narodowego Funduszu Zdrowia. Uprawnienie jakie zyska NFZ, przy arbitralnych decyzjach może istotnie wpłynąć na proces zakupów wyrobów medycznych i leków dla szpitali, a tym samym uniemożliwić optymalne i efektywne leczenie. Jeśli Narodowy Fundusz Zdrowia narzuci lekarzom konkretne opcje terapeutyczne lub konkretne wyroby medyczne, to czy weźmie także odpowiedzialność za wynik leczenia chorego? - pytają Pracodawcy RP. W projekcie  rozszerzono stosowanie wskaźników korygujących o nowe jednostki chorobowe. Wskaźnik korygujący to dodatkowe i zupełnie uznaniowe podwyższenie finansowania diagnostyki przed podaniem leku oraz wzrost finansowania samego podania leku - dla wybranych arbitralnie przez NFZ leków. Fundusz planuje na to przeznaczyć nie mniej niż 10 mln zł - tak wynika z Oceny Skutków Regulacji do projektu z lipca br., bo w projekcie z 5 września żadne wyliczenia się nie pojawiły - twierdzą Pracodawcy RP. - Co to oznacza dla pacjenta? Szpitale zachęcone premią będą kupowały produkty wskazane przez NFZ, a potrzeby terapeutyczne pacjenta przejdą na drugi plan - dodają Pracodawcy RP. W ich opinii coraz częstsze i śmielsze stosowanie przez NFZ  wskaźników korygujących nie jest zgodne z delegacją ustawową. Organizacja wnioskuje o odrzucenie wszystkich zmian zawartych w nowelizacji zarządzenia oprócz tych, które dotyczą uregulowania wypłaty wyższych wynagrodzeń dla pracowników medycznych oraz uelastycznienia wymogów kadrowych w programach lekowych.


W kraju i na świecie


Pikieta Solidarności przeciwko szykanowaniu związkowców i obniżaniu standardów pracy

http://www.tysol.pl/a23963--Nasza-Fotorelacja-Pikieta-Solidarnosci-przeciwko-szykanowaniu-zwiazkowcow-i-obnizaniu-standardow-pracy

- Dobrze, że przyjechaliście upominać się o swoje prawa. Jesteśmy tu z wami, bo jesteśmy solidarni, jesteśmy Solidarność, jesteśmy związkiem dialogu, który negocjuje i rozmawia. Dzisiejsza pikieta jest rodzajem nacisku, jeśli ze strony pracodawcy nie będzie dialogu, to zorganizujemy dużo większy strajk – zapewnił Mirosław Miara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Przemysłu Chemicznego NSZZ Solidarność. Międzyzakładowa Komisja Związkowa NSZZ Solidarność w International Paper Kwidzyn 19 września zorganizowała  pikietę pod siedzibą Spółki Falck Fire Services w Warszawie. Pikieta była częścią akcji protestacyjnej „Protestujemy, ale ratujemy”, która jest prowadzona przez Zakładową Służbę Ratowniczą na terenie International Paper Kwidzyn w związku z trwającym sporem zbiorowym w tej spółce. International Paper prowadzi działalność w Polsce od 1992 roku, zatrudniając prawie 2,5 tys. pracowników w dwóch głównych siedzibach: w fabryce papieru i celulozy w Kwidzynie oraz w Centrum Usług Wspólnych w Krakowie. Strażacy-ratownicy z IP w Kwidzynie prowadzą spór zbiorowy z Falck Fire Service, firmą która prowadzi i zapewnia ochronę przeciwpożarową w zakładzie. - Falck wygrał przetarg na prowadzenie działalności w zakresie ochrony przeciwpożarowej i prewencji w International Paper zastępując Konsalnet – dotychczasowego dostawcę tych usług. Wraz z nowym dostawcą miała przyjść poprawa jakości świadczonych usług i  poprawa sytuacji pracowników. Jednak już od  początku napotkaliśmy na problemy. Falck nie chciał bowiem przejąć wszystkich pracowników.  Dopiero w wyniku długich negocjacji wspartych głośnymi protestami  zawarliśmy porozumienie i wszyscy pracownicy zostali zatrudnieni – tłumaczy Marek Ziarkowski, przewodniczący MKZ NSZZ Solidarność IP Kwidzyn. W porozumieniu firmy z Solidarnością pojawił się też zapis o rozmowach podwyżkowych, jednak, jak podkreśla przewodniczący Ziarkowski, firma najpierw nie chciała podjąć rozmów, by, gdy do nich w końcu doszło, stwierdzić, że zawarła niekorzystny kontrakt, a International Paper nie przedstawiła im rzeczywistych kosztów prowadzenia tej działalności i dlatego nie ma pieniędzy na podwyżki dla ratowników. Spór zbiorowy w Falck trwa od 16 stycznia, wyczerpane zostały wszystkie kroki wynikające z ustawy o sporach zbiorowych – oprócz strajku. – Należy jednak podkreślić, że strażakom, nawet zakładowym, ustawa zabrania strajkować, mimo że w referendum strajkowym za strajkiem opowiedziało się ponad 90 proc. załogi. Dlatego postanowiliśmy im pomóc i zaprotestować przeciwko szykanowaniu związkowców i obniżaniu standardów pracy – tłumaczy Ziarkowski.  1 maja br. zawarto porozumienie z prezesem FFS o spełnieniu części postulatów i o zawieszeniu protestu do 15 lipca. Porozumienie polegało na tym, że pracownicy spółki otrzymali połowę żądanej kwoty podwyżki (200 zł) pozostałą część (200 zł) mogli by otrzymać po ewentualnym zwiększeniu kontraktu przez głównego zleceniodawcę IP Kwidzyn. - Jednak po tej dacie nowy dyrektor firmy zakomunikował, że dalszego spełnienia postulatów nie będzie – twierdzi przewodniczący. Protest do tej pory polegał m.in. na oflagowaniu budynku IP w Kwidzyniu. Działacze podjęli kolejne kroki i przyjechali do Warszawy, by wziąć udział w pikiecie. Oprócz licznej delegacji z Kwidzynia, w stolicy pojawili się przedstawiciele innych zakładów. – Musimy być solidarni między różnymi zakładami. Przecież należymy do jednego Krajowego Sekretariatu Przemysłu Chemicznego, każdego mogą kiedyś spotkać nieprzyjemności, dlatego musimy się wzajemnie wspierać i sobie pomagać – przekonywał Piotr Śliwa, przewodniczący „S” w Zakładach Azotowych Puławy. Na pikiecie pojawili się również przedstawiciele Azotów Tarnów, Bridgestone Poznań, czy Orlenu Płock. - Bronimy strażaków, którzy chronią nasz zakład. Firma Falck nie chce dać im podwyżek i próbuje skłócić załogę. Na terenie zakładu IP w Kwidzynie panuje całe spektrum zagrożeń, dlatego tak ważne jest doświadczenie ratowników. Jednak pracodawca przyjmując nowych ratowników z zewnątrz, którzy nie posiadają takiego doświadczenia, nie tylko stwarza zagrożenie w zakładzie, ale generuje też konflikty. Protestujemy dziś przeciwko pozorowanemu dialogowi – przekonywał Marek Ziarkowski. Przewodniczący Ziarkowski, na koniec pikiety, razem z Mirosławem Miarą, przewodniczącym Krajowego Sekretariatu Przemysłu Chemicznego NSZZ Solidarność, zanieśli przedstawicielowi firmy Falck petycję podpisaną przez działaczy „S”. Ta została przyjęta, a związkowcy otrzymali zaproszenie na rozmowy, które mają odbyć się w niedługim czasie.





Miara Mirosław                    Przewodniczący KM NSZZ Solidarność